„Zachowania prezesa PiS mówią same za siebie”. Justyna Dobrosz-Oracz rozmawiała z ministrem Maciejem Berkiem m.in. o cłach, które Trump nałożył na Unię Europejską oraz burzliwej wymianie zdań Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha i konsekwencjach tej sytuacji.„Trzeba naprawdę nie mieć granic, żeby wykrzykiwać do posła, że jest mordercą”Sześciu posłów PiS zostało zidentyfikowanych na nagraniu wideo, jako ci, którzy w środę w sejmie krzyczeli do posła KO Romana Giertycha „morderca”. Posłowie z Zespołu ds. Rozliczeń PiS składają w prokuraturze zawiadomienie.W ocenie ministra Macieja Berka ta sytuacja pokazała, że skala nienawiści polityków PiS jest nieprawdopodobna. – Słowa mogą nieść za sobą ogromne konsekwencje, a podczas wczorajszych obrad w Sejmie wylała się nieprawdopodobna ilość pogardy i żółci – powiedział minister.Giertych doprecyzował, że w zawiadomieniu będzie wskazany zarzut z art. 226 Kodeksu karnego, dotyczący znieważenia funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia obowiązków służbowych. Dodał, że rozważa „dołożenie do tego” z oskarżenia prywatnego artykułu 212 Kk, dotyczącego zniesławienia. Karolina Pawliczak poinformowała, że KO składa też wniosek do sejmowej komisji etyki ws. naruszenia przez 6 posłów PiS zasad etyki poselskiej. Z kolei Giertych przekazał, że kierowany jest też wniosek do Prezydium Sejmu, by zgodnie z Regulaminem Sejmu wyciągnięto konsekwencje wobec posłów PiS.Redaktor Dobrosz-Oracz poprosiła gościa o komentarz, dotyczący wczorajszej burzliwej wymiany zdań między Romanem Giertychem a Jarosławem Kaczyńskim.– Nie chce komentować słów posła Giertycha, dotyczących tego, czy Jarosław Kaczyński jest niepoczytalny. Natomiast zachowania prezesa PiS mówią same za siebie – powiedział Maciej Berek.Według ministra na sytuację, która miała miejsce podczas środowych obrad w Sejmie, ciężko jest zareagować systemowo. Gość Pytania dnia podzielił się smutną konstatacją, że „przerażające jest to, że grupa, która ślepo idzie za swoim liderem, jest gotowa wykrzykiwać takie słowa w kierunku posła”.Czytaj także: Drugi dzień posiedzenia Sejmu. Deregulacja, ustawa wiatrakowa i migranciNikt nie spodziewał się tak brutalnego ciosuAdministracja prezydenta USA Donalda Trumpa wprowadziła 25 proc. cła na samochody osobowe i ciężarowe. Obostrzenia wejdą w życie zgodnie z planem w czwartek, a cła na import części samochodowych wejdą w życie od 3 maja.– Nałożone cła uderzą Polskę, ale też w gospodarkę każdego kraju sojuszniczego. Na pewno będzie mieć negatywny wpływ na gospodarkę, gdyż jest to nieuniknione – wyjaśnia minister Berek.Unia Europejską podjęła decyzję o wprowadzeniu cła. Cały czas są prowadzone negocjacje, mające na celu załagodzenie sytuacji. Potrzebujemy trochę czasu, aby zobaczyć, jakie będą tego konsekwencje w dłuższej perspektywie.– Decyzja Trumpa na pewno najpierw wpłynie na rynek samochodowy. Nikt nie spodziewał się tak brutalnego ciosu ze strony USA – zaznaczył rozmówca. Czytaj również: Trump bez litości. Nałożył cła na wyspy, gdzie żyją tylko pingwiny