Leśnicy ostrzegają. Takie spotkanie może mieć fatalne skutki, na szczęście tym razem skończyło się „tylko” na ranach. Turysta, który wybrał się na spacer po bieszczadzkich lasach, został zaatakowany przez niedźwiedzicę. Mężczyźnie udało się uciec. Do groźnego zdarzenia doszło w środę w miejscowości Kulaszne, w powiecie sanockim. Mężczyzna, który zbierał poroża, podczas spaceru po lesie natknął się na niedźwiedzicę. Okazało się, że to matka dwóch małych niedźwiadków, która w obronie potomstwa zaatakowała 36-latka.Mężczyzna zdołał uciec, ale i tak został mocno pogryziony i potrzebował pomocy. Po wyjściu z lasu 36-latkowi – zanim stracił przytomność – udało się zadzwonić do żony, a ta wezwała karetkę.Udało się uniknąć tragediiSpacerowiczowi pomógł zespół ratunkowy pogotowia w Sanoku, który stacjonuje w Tarnawie Górnej. Mężczyzna miał poranione przede wszystkim nogi i ręce, którymi próbował się zasłaniać. 36-latek trafił na szpitalny oddział chirurgii. Stan turysty jest stabilny. Jak przyznali ratownicy, mężczyzna miał sporo szczęścia.Leśnicy ostrzegają, że takie spotkania z niedźwiedziami są szczególnie niebezpieczne wiosną, tymczasem to właśnie wtedy wiele osób szuka w lasach poroży. Zwierzęta po zimie są głodne i rozdrażnione. Jeśli dodatkowo bronią swojego potomstwa i terytorium – mogą się okazać szczególnie niebezpieczne.Jak się zachować w takiej sytuacji?W przypadku spotkania z niedźwiedziem trzeba przede wszystkim zachować spokój. Jak radzą leśnicy, można spróbować powoli się wycofywać. Jeśli to się nie uda, najlepiej położyć się na ziemi, na brzuchu – tak, aby chronić głowę i szyję.CZYTAJ TEŻ: Na wykładzie patroszyła żywą rybę. „Uczelnia odwraca karpia ogonem”