Kolejna krótka kadencja. Krzysztof Trofiniak, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, złożył rezygnację z funkcji . To koniec kadencji, która trwała zaledwie kilkanaście miesięcy i zakończyła się pod ciężarem zbrojeniowych oczekiwań, których PGZ nie była w stanie spełnić. Spekulacje o dymisji Trofiniaka krążyły już od kilku tygodni. Jak informuje Onet, jego odejścia domagało się Ministerstwo Obrony Narodowej oraz wojskowi, niezadowoleni z efektów współpracy z PGZ. Zmiany blokowała jednak strona rządowa – aż do teraz, gdy prezes złożył dymisję z własnej inicjatywy.Powodem są narastające problemy z produkcją amunicji 155 mm – tej najważniejszej dla ciężkiej artylerii, wykorzystywanej m.in. przez polskie Kraby i zachodnie armatohaubice. Roczna produkcja PGZ wynosi zaledwie ok. 50 tysięcy sztuk, co od dawna było przedmiotem krytyki ze strony resortu obrony. Skala ta nie odpowiada zapotrzebowaniom ani Polski, ani Ukrainy – a Polska przecież zapowiadała rolę regionalnego lidera w produkcji uzbrojenia.Strategiczna próżniaDymisja Trofiniaka oznacza konieczność szybkiego znalezienia następcy w newralgicznym momencie: gdy PGZ stara się zdobyć unijne fundusze, zwiększyć zdolności produkcyjne i wzmocnić pozycję na międzynarodowym rynku. Brak rozwoju w produkcji amunicji – mimo publicznych zapowiedzi rozbudowy mocy – stał się symbolem niewykorzystanych szans.Polska zbrojeniówka potrzebuje nowego impulsu. Pytanie, kto go dostarczy – i czy rząd zdecyduje się na gruntowną zmianę modelu zarządzania PGZ.