Od ropy po metale ziem rzadkich. Amerykanie nie rezygnują z pomysłu przejęcia Grenlandii. Podległe Danii terytorium to nie tylko możliwy argument w rywalizacji supermocarstw pod kątem bezpieczeństwa. Donald Trump liczy też na surowce, a tych wyspa – która jest o jedną czwartą większa niż Alaska, największy stan USA – ma w bród. Grenlandia stała się mimowolnym uczestnikiem geopolitycznych rozgrywek. Od początku drugiej kadencji w Białym Domu Donald Trump robi przymiarki, by przejąć kontrolę nad jak największym obszarem Arktyki, na którą zakusy robi również rosyjski dyktator Władimir Putin.Stacja Euronews przyjrzała się należącej do Danii wyspie pod kątem zasobów mineralnych. Trump bowiem celuje w przejmowanie surowców. Od tego przecież uzależnia choćby dalsze wspieranie zaatakowanej przez Rosję Ukrainy.Największa wyspa świata ma powierzchnię równą połowie obszarów całej Unii Europejskiej. To dokładnie 2,17 mln kilometrów kwadratowych, co oznacza, że Grenlandia jest o 25 proc. większa od Alaski, zdecydowanie największego stanu USA i jedynego przyczółku tego kraju w regionie Arktyki.„Krytyczne surowce”Grenlandia różni się od pobliskiego giganta naftowego – Norwegii, której siłą się zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego. Posiada znaczące rezerwy surowców, które Bruksela nazywa „krytycznymi”, właśnie na nich szczególnie zależy Waszyngtonowi. CZYTAJ TEŻ: Doradca Putina przyleci do USA. Na czas wizyty zniesiono sankcjeChodzi między innymi o podstawowe surowce takie jak miedź, kobalt czy lit, ale też kriolit i mnóstwo metali ziem rzadkich, na które popyt rośnie wraz z rozwojem technologii cyfrowych i zieloną transformacją.Euronews przyznaje, że nie bez powodu zostały one nazwane „nową ropą”. Stacja przyjrzała się wydobyciu kriolitu, mającego zastosowanie między innymi w produkcji środków ochrony roślin czy aluminium.Zwróciła przy okazji uwagę, że naciskom na Danię towarzyszy pojawienie się filmu dokumentalnego „Białe złoto Grenlandii” Clausa Pilehave i Otto Rosinga. Twierdzi się w nim, że w ciągu ostatnich 130 lat duńskie firmy górnicze wydobyły kriolit o wartości dziesiątek miliardów euro na zachodnim wybrzeżu wyspy, rzekomo nie wnosząc zbyt wiele do lokalnej gospodarki.Metale ziem rzadkichW dokumencie przedstawiono kopalnię w Ivittuut na południowym krańcu Grenlandii, aktywnie badaną przez australijską firmę Eclipse Metals, która nabyła prawa do eksploracji w 2021 roku. Firma ogłosiła pod koniec marca, że wkrótce otrzyma wyniki badań rdzeni wiertniczych, które – na co liczy – potwierdzą znaczące złoża metali ziem rzadkich.Kopalnia została zamknięta w 1987 roku i jest obecnie wielkim, zalanym, okrągłym wyrobiskiem. Może być jednak przepustką do ogromnych ilości zasobów mineralnych, których dostępność zwiększa się w miarę topnienia lodu.CZYTAJ TEŻ: Amerykański senator jak Fidel Castro. Ponad dobę krytykował TrumpaW corocznym raporcie opublikowanym pod koniec stycznia Służba Geologiczna Stanów Zjednoczonych (US Geological Survey; USGS) oszacowała, że same rezerwy metali ziem rzadkich na Grenlandii wynoszą 1,5 miliona ton. W maju 2023 roku swój raport opublikowała duńska Służba Geologiczna i Grenlandii (GEUS). Przekazała ona, że zidentyfikowała „ogromny potencjał surowców krytycznych na Grenlandii”.„Wiele kluczowych surowców z listy Unii Europejskiej potencjalnie można znaleźć na Grenlandii” – stwierdził niezależny organ doradczy duńskiego Ministerstwa Klimatu, Energii i Usług Komunalnych, odnosząc się do ustawy o kluczowych surowcach. Wymieniono w niej 34 pierwiastki, z których połowę uznaje się za mające szczególne znaczenie geostrategiczne dla Europy.Tytan i ropaW raporcie wymieniono między innymi pokłady litu, tantalu, niobu, hafnu, molibdenu oraz strontu czy metale z grupy platynowców – tytan i wanad. Wskazano także na obecność między innymi wolframu, cyny i antymonu.Zakłada się, że istnieją również pokłady ropy naftowej. W 2021 roku Grenlandia zakończyła wieloletnie ambicje stania się krajem produkującym ropę. Zawiesiła strategię poszukiwania ropy i przestała udzielać licencji na poszukiwania. Były one prowodzone już od lat 70. ubiegłego wieku przy udziale gigantów rynku, firm Shell, Chevron, ExxonMobil i Eni.CZYTAJ TEŻ: Ekipa Trumpa przyznała, że wysłała niewinnego do więzienia w SalwadorzeWładze oceniły wówczas, że „konsekwencje środowiskowe poszukiwania i wydobycia ropy są zbyt duże”. Donald Trump i jego „drill, baby, drill” (w luźnym tłumaczeniu: wydobywajmy, ile się da) z inauguracyjnego przemówienia może sugerować, że Ameryka takich sentymentów może nie mieć. Według raportu USGS z 2007 roku na północnym wschodzie Grenlandii może znajdować się do 31,4 miliarda baryłek ekwiwalentu ropy naftowej, około 6 miliardów baryłek więcej niż wynoszą rezerwy Kataru.W ostatnich dniach Grenlandię odwiedził wiceprezydent USA J. D. Vance. W przemówieniu w amerykańskiej bazie wojskowej w Pituffik przekonywał, że wyspa jest teraz mniej bezpieczna niż jeszcze kilka lat temu. Jego zdaniem to wina Danii, która zainwestowała za mało. – Pod parasolem bezpieczeństwa USA czulibyście się znacznie bezpieczniejsi – zapewniał wiceprezydent Stanów Zjednoczonych.Rosja i Chiny chcą przejąć Grenlandię?Vance mówił, że wyspą są zainteresowane Rosja i Chiny – zarówno pod kątem bezpieczeństwa, jak i surowców. Dlatego – dowodził – ważne jest, by Amerykanie przejęli tam inicjatywę. – W przeciwnym wypadku inne państwa wypełnią lukę – przekonywał. Jak mówił, gdyby ktoś wystrzelił rakietę w stronę USA, to właśnie wojskowi z Grenlandii jako pierwsi mogliby o tym powiadomić Waszyngton.Wiceprezydent wzywał również Grenlandczyków do oderwania się od Danii i rozpoczęcia dyskusji ze Stanami Zjednoczonymi o przyłączeniu. Powiedział, że nie sądzi, „by niezbędne było w tym celu użycie siły militarnej”.CZYTAJ TEŻ: Musk najbogatszym człowiekiem na Ziemi. Majątek Trumpa się podwoiłW wywiadzie dla NBC Donald Trump nie wykluczył użycia siły militarnej dla przejęcia kontroli nad wyspą, podległą swoją drogą sojusznikowi z NATO. Oświadczył, że Stany Zjednoczone „zdobędą Grenlandię”. – W 100 procentach – przekonywał przywódca.– Nigdy nie wykluczam siły militarnej. Ale myślę, że jest duże prawdopodobieństwo, iż moglibyśmy to zrobić bez niej. Mamy obowiązek chronić świat. To jest pokój na świecie, to jest bezpieczeństwo międzynarodowe. I mam ten obowiązek, dopóki jestem prezydentem. Nie, nie wykluczam niczego – oświadczył Trump.Perswazja TrumpaRównolegle z wizytą Vance'a prezydent Trump opublikował w swoich mediach społecznościowych perswazyjne wideo, w którym lektor przekonuje, że Ameryka wspiera Grenlandię. „Dziś Grenlandia zmaga się z nowymi zagrożeniami – rosyjską agresją i ekspansją Chin. (...) To nie tylko wspólna historia, to przeznaczenie. To już czas, by znów stanąć razem na rzecz pokoju, bezpieczeństwa i przyszłości” – słyszą widzowie filmu.Na początku marca przywódca USA opublikował też w swoim serwisie TruthSocial oświadczenie, w którym podjął wątek prawa Grenlandczyków do samostanowienia. Najwyraźniej bowiem wcześniejsze twierdzenia, że Dania nie ma niewielkie prawa do wyspy, gdyż „kiedyś przypłynęły tam tylko jakieś statki”, nie odniosły odpowiedniego skutku.CZYTAJ TEŻ: Relacje co najmniej chłodne. Pierwsze takie rozmowy Danii i USA„Jak jasno wyraziłem podczas mojego wystąpienia przed Kongresem, Stany Zjednoczone zdecydowanie popierają prawo mieszkańców Grenlandii do samodzielnego decydowania o swojej przyszłości” – przekonywał prezydent USA we wpisie. Warto dodać, że po raz pierwszy polityk wysunął pomysł włączenia Grenlandii do Stanów Zjednoczonych w 2019 roku, podczas swojej pierwszej kadencji.„Będziemy nadal dbać o wasze bezpieczeństwo, tak jak robiliśmy to od II wojny światowej. Jesteśmy gotowi zainwestować miliardy dolarów, aby stworzyć nowe miejsca pracy i uczynić was bogatymi. A jeśli tak zdecydujecie, zapraszamy do dołączenia do Najwspanialszego Narodu na Świecie, Stanów Zjednoczonych Ameryki!” – napisał Trump, wybijając wersalikami kwestię bezpieczeństwa, inwestowania miliardów i czynienia bogatymi.Premier Grenlandii odpowiada USAWładze Grenlandii i Danii odpierają presję. „Prezydent Trump mówi, że USA przejmą Grenlandię. Pozwólcie wyrazić mi się jasno: Stany Zjednoczone tego nie dostaną. Nie przynależymy do nikogo innego. Sami decydujemy o naszej przyszłości” – oświadczył w niedzielę na Facebooku szef rządu tego autonomicznego terytorium zależnego Danii Jens-Frederik Nielsen.„Mam ogromny szacunek dla sposobu, w jaki społeczność grenlandzka i jej politycy radzą sobie z ogromną presją wywieraną na Grenlandię” – przekazała premierka Danii Mette Frederiksen przed trzydniową wizytą na wyspie.Nielsen, choć popiera ideę niepodległości Grenlandii, to uważa, że powinno to się stać dopiero po osiągnięciu niezależności gospodarczej. Jednocześnie nowy rząd Grenlandii chce z władzami w Kopenhadze wynegocjować rozszerzenie swoich praw w ramach Wspólnotowego Królestwa, jakie tworzą Dania, Grenlandia i Wyspy Owcze. Politykom grenlandzkim zależy między innymi na posiadaniu ostatecznego głosu w sprawach Arktyki.Premierka odpowiedziała też na oskarżenia między innymi Vance'a, że Kopenhaga zaniedbuje inwestycje w obronność Grenlandii i bezpieczeństwo jej mieszkańców. Podkreśliła, iż te zarzuty są niesprawiedliwe. Przypomniała, że Dania jest wiernym sojusznikiem USA w NATO. Dodała, że jej rząd rozpoczął wysiłki na rzecz zwiększonego nadzoru na Grenlandii poprzez inwestycje w nowe okręty, drony dalekiego zasięgu i systemy satelitarne.Bezpieczeństwo to słowo-klucz w retoryce administracji Białego Domu. – Potrzebujemy Grenlandii dla bezpieczeństwa międzynarodowego. Musimy mieć Grenlandię. To nie jest pytanie, czy możemy się obyć bez Grenlandii. Nie możemy – to jeszcze jeden z cytat z Trumpa. Jest głęboka troska o los świata, demokracji. Prezydent niesłychanie skromnie pomija fakt chęci wydrenowania surowców wyspy.CZYTAJ TEŻ: Pierwsza zagraniczna podróż Trumpa. W tle biliony dolarów