Ostre wystąpienie prezesa PiS. – Mamy tutaj na sali głównego – można powiedzieć – sadystę, Giertycha! — krzyczał z mównicy sejmowej Jarosław Kaczyński. Prezes PiS oskarżył posła Koalicji Obywatelskiej o doprowadzenie do śmierci Barbary Skrzypek. W Sejmie wybuchła awantura, posłowie Prawa i Sprawiedliwości krzyczeli: „morderca, morderca!”. Giertych nie pozostał dłużny. Posłowie nic sobie nie robią z rocznicy śmierci Jana Pawła II. Jarosław Kaczyński postanowił zabrać głos w Sejmie – i od razu przeszedł do ofensywy. – Wysoka Izbo, ja chciałem prosić o zwołanie Konwentu Seniorów, a to w tym celu, by zwołać nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, które przedyskutowałoby problem, jak sądzę istotny, mianowicie: co oznacza humanitaryzm w demokracji walczącej? Jaki jest stosunek tego humanitaryzmu do sadyzmu? – zwrócił się w stronę posłów Koalicji Obywatelskiej. Większość kolegów i koleżanek z PiS zaczęła bić brawo.„Sposób ohydny, można powiedzieć urbanowski”I wyliczał: – Mamy z jednej strony humanitarną decyzję o zwolnieniu mordercy Cyby, który jednego człowieka zabił, a drugiego usiłował zabić i bardzo niewiele brakowało, żeby to uczynił, a z drugiej strony mamy znęcanie się nad kobietami, dwoma paniami z Ministerstwa Sprawiedliwości, w sposób wyjątkowo wręcz ohydny, taki można powiedzieć urbanowski.CZYTAJ TEŻ: Kaczyński zaatakował adwokata od Giertycha. „To kłamstwo i oszczerstwo”– Mamy do czynienia także z doprowadzeniem do śmierci świętej pamięci Barbary Skrzypek poprzez haniebne przesłuchanie i mamy tutaj na sali, można powiedzieć, głównego sadystę, Giertycha – dodał, wzbudzając oburzenie sporej części posłów. „Wyjątkowa hipokryzja”Chwilę po Kaczyńskim na mównicy sejmowej pojawił się Zbigniew Konwiński. Przewodniczący klubu parlamentarnego KO niemal natychmiast wdał się w „pyskówkę” ze swoim poprzednikiem.– Mieliśmy przed chwilą przykład wyjątkowej hipokryzji. Pan pouczał w kwestii praworządności. Przecież całe osiem lat waszych rządów to było od początku do końca łamanie praworządności. Przecież jedną z pierwszych decyzji, która została podjęta wtedy, kiedy doszliście do władzy, to wie Pan, co było? Cudowne ułaskawienie pańskich kolegów. Cudowne ułaskawienie przez prezydenta pańskich kolegów – przypominał.CZYTAJ TEŻ: Śmierć Barbary Skrzypek. Kaczyński i prok. Wrzosek wezwani do prokuraturySiedzący tuż obok Kaczyńskiego Mariusz Błaszczak próbował uspokoić prezesa, który wykrzykiwał coś w stronę posła Konwińskiego. Ten kontynuował: – Całe wasze rządy to było łamanie praworządności w Polsce i próba podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości. Pan chciałby ręcznie sterować, co mają sędziowie robić. Pan chciałby ręcznie sterować i mówić co jest dla pana dobre, jakie wyroki dla pana dobre, jakie wyroki dla pana złe. Panu już się czasy pomyliły, wie pan. To nie jest PRL. Pan mentalnie jest PRL, w innej rzeczywistości – podsumował Konwiński.„Mów mi wuju, Jarku”Po tym wystąpieniu na mównicę wkroczyli zarówno Giertych, jak i Kaczyński, który chciał odpowiedzieć posłowi Konwińskiemu. Doszło do niecodziennej sceny. Giertych zwracał się do prezesa PiS per „Jarku”, na co Kaczyński odpowiedział: – Nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie! Giertych przekonywał z kolei, że z badań genealogicznych wynika, iż jest... spokrewniony z Kaczyńskim. – Mów mi wuju, Jarku! – rzucił.Wicemarszałek Sejmu próbował załagodzić sytuację i ogłosił 10-minutową przerwę. Przy mównicy zebrali się niemal wszyscy posłowie PiS i część polityków rządzącej koalicji. Mikrofony zostały wyłączone. Politycy opozycji krzyczeli w stronę Giertycha: „morderca, morderca!”.Gdy Roman Giertych opuścił mównicę, Kaczyński, przy wyłączonym mikrofonie, wykrzykiwał coś jeszcze w stronę posłów KO. Po chwili sam udał się na przerwę.CZYTAJ TEŻ: Ujawniono wiadomości z grupy Mateckiego. „Przetrwamy to, ziomeczki”