Sellin i Bosacki komentują słowa Czaputowicza. „Polska przyjmowała więcej imigrantów z Niemiec w czasach rządu Beaty Szydło. Czy ona także realizowała tajny plan Berlina?” – pyta Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych w pierwszym i drugim rządzie premiera Mateusza Morawieckiego. – To, że kłamstwa Andrzeja Dudy i czystą propagandę PiS prostuje jego były minister rządu, jest niezwykle ciekawe – powiedział TVP.Info Marcin Bosacki, poseł PO. W ubiegły piątek prezydent Andrzej Duda ostro skrytykował premiera Donalda Tuska za politykę migracyjną. – Pan premier Tusk bardzo lubi ostatnio chwalić się ochroną granicy. Ale tylko wschodniej, czyli tej, którą wcześniej umocniliśmy mimo jego protestów i ataków polityków PO. Teraz moje pisemne pytania o granicę zachodnią i groźbę sprowadzania do Polski nielegalnych migrantów z Niemiec bardzo zdenerwowały premiera. Czy dlatego, że musi wykonać „tajny plan” Berlina, o którym piszą sami Niemcy? – napisał prezydent w serwisie X. Teraz prezydentowi odpowiedziała Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych dwóch rządów Mateusza Morawieckiego, na łamach „Rzeczpospolitej”.– Andrzej Duda twierdzi, że premier Donald Tusk w porozumieniu z Niemcami sprowadza nielegalnych imigrantów do Polski. Jednak Polska przyjmowała więcej imigrantów z Niemiec w czasach rządu Beaty Szydło. Czy ona także realizowała tajny plan Berlina? – pisze Czaputowicz.Były szef MSZ przypomniał, że Polskę obowiązuje procedura, która zakłada, że wniosek o ochronę międzynarodową w Unii Europejskiej rozpatruje pierwsze państwo, do którego przybył cudzoziemiec. Jeśli wyjedzie z Polski do Niemiec, jest przekazywany nam z powrotem.– Rząd Beaty Szydło sumiennie realizował te zobowiązania (...). Polska przyjęła w latach 2015-2017 3,7 tysięcy cudzoziemców, głównie z Niemiec. Prezydent Andrzej Duda nie zarzucał wtedy rządowi realizowania tajnego planu Berlina – przypomniał były minister.Dodał, że dziś przyjmujemy mniej migrantów z Niemiec niż za rządów PiS. Jak podaje Straż Graniczna w 2023 roku Niemcy przekazały nam 968 osób, a w ubiegłym roku 688. Zdaniem Czaputowicza, „Polska ma problem odziedziczony po rządach Zjednoczonej Prawicy”. – Przepuszczaliśmy świadomie rzesze migrantów do Niemiec, nie licząc się z tego konsekwencjami– przyznał polityk PiS i wyraził nadzieję, że zawieszenie przez rząd Tuska prawa do azylu zmniejszy napływ nielegalnych imigrantów.Czytaj także: Udaremniony przemyt migrantów. Zatrzymano Afgańczyków i Polaka„Granica zachodnia nie jest strzeżona”– Nie będę tego komentował, bo nie wiem, skąd Czaputowicz ma takie dane i jaką metodologią zostały zebrane. – Wiem jedno: Niemcy się chwalą, że relokowali z terytorium swojego kraju około 40 tysięcy nielegalnych imigrantów, narzekają na Włochy, że nie współpracują i przyjęty tylko dwa tysiące. Pytanie: gdzie trafiło 38 tysięcy? – powiedział portalowi TVP.Info polityk PiS Jarosław Sellin, członek sejmowej komisji spraw zagranicznych.Jego zdaniem, można przypuszczać, że do Polski zawrócono nie kilkaset osób, jak mówi rząd Donalda Tuska, tylko dużo więcej.– Na pewno nie trafili oni do Danii, Holandii, Francji czy Austrii, raczej do Polski. Myśmy się na „ślad polski” nigdy nie godzili, mówił o tym Mariusz Kamiński, kiedy dostał taką propozycję od niemieckiego ministra spraw wewnętrznych. Nie godziliśmy się na wmawianie nam, że jest jakiś „ślad polski” nielegalnego imigranta w Niemczech, natomiast dzisiaj ten „ślad polski” jest wykorzystywany. Policja niemiecka wjeżdża na terytorium Polski, granica zachodnia nie jest strzeżona prawidłowo i dlatego ruch społeczny, obywatelski próbuje ten proceder zatrzymać – podsumował.„Teraz mamy problem”Inne zdanie na ten temat ma Marcin Bosacki, poseł PO i były dyplomata.– Pan minister Czaputowicz od czasu odejścia ze stanowiska prezentuje bardzo często krytyczny stosunek do spuścizny rządów, w których sam był. Dane, które podaje, są prawdziwe. Problem z przekazywaniem przez Niemców imigrantów Polsce powstał za rządów PiS. Wtedy różnymi kanałami wjechały do Polski setki tysięcy osób, przez program Business Harbour, łapówkowe dawanie wiz w krajach azjatyckich czy afrykańskich przez ekipę pana Wawrzyka i rozluźnienie granic, rzekomo po to, żeby pomóc polskiemu biznesowi – powiedział nam Bosacki.Dodał, że część tych osób nie wjechała nawet do Polski, tylko udała się bezpośrednio do innych krajów Unii Europejskiej, dzięki polskim wizom Schengen.– Teraz mamy problem, bo mogą być zawracani do Polski. To, że kłamstwa Andrzeja dudy i czystą propagandę PiS prostuje były minister rządu PiS, jest niezwykle ciekawe – podsumował.Czytaj także: Nie wiedzieli, że wwieźli do kraju migranta. „Spojrzał dalej, a tam nogi”