„Kaganiec, który ogranicza konkurencyjność”. Słowo deregulacja w ostatnich tygodniach odmieniane jest przez wszystkie przypadki. O tym, czego potrzebuje polski i europejski biznes, jakie stoją przed nami wyzwania i czy deregulacja może się w ogóle udać rozmawiali w trakcie debaty w Newserii przedstawiciele świata prawa i biznesu. Temat deregulacji jest głośny i medialny.Deregulacja w mediachPaweł Sanowski prezes Instytutu Monitorowania Mediów (IMM) wprowadził uczestników debaty w zagadnienia związane z tą tematyką w przestrzeni informacyjnej. W wystąpieniu „Co mówi rząd, co słyszą obywatele?” omówił raport IMM na ten temat w oparciu o dane zebrane od 10 lutego do 10 marca 2025 roku z ponad 1100 tytułów prasowych, ponad 200 stacji telewizyjnych i radiowych, ponad 5 milionów stron internetowych oraz social mediów.CZYTAJ TAKŻE: Ryszard Petru na czele komisji. Zajmie się deregulacją przepisówSanowski podkreślił, że dla przeprowadzenia zmian w gospodarce szalenie ważne jest nastawienie społeczeństwa i mediów. – Nie wystarczy tylko mieć rację, ale trzeba do tej racji również przekonać – powiedział.Sanowski zestawił wzmianki w 2024 roku z okresem od 10 lutego do 10 marca. Ponad 13 tys. informacji pojawiło się w zeszłym roku, a w ciągu omawianego okresu 15 680. Przekaz o deregulacji trafił w tym czasie ok. 20 razy na jedną osobę powyżej 15 roku życia.Większość materiałów miała wydźwięk neutralny. Materiałów o wydźwięku pozytywnym było więcej niż tych o negatywnym. W mediach społecznościowych temat doczekał się ok. 726 tys. polubieni, 95 tys. komentarzy oraz 67 tys. udostępnień. Polacy według badań mają również dość biurokracji. Aż 73 proc. ankietowanych oczekuje zmian w tym zakresie.Jednym z dominujących wątków narracji o deregulacji jest porównywanie Rafała Brzoski do... Elona Muska. Znaczną część doniesień medialnych stanowi relacja między Donaldem Tuskiem a Rafałem Brzoską.W korzystnych narracjach przedstawiano deregulację jako: „kluczowy impuls rozwojowy”, „niezbędną reformę strukturalną”, „odpowiedź na nadmiar biurokracji” oraz „nowy rozdział polskiej gospodarki i oddech dla biznesu”. Z kolei krytyczne narracje określały deregulację jako: „fasadową inicjatywę polityczną”, „zagrożenie dla pracowników i słabszych grup”, „powtórkę nieudanych inicjatyw” oraz „pusty PR”, „teatrzyk Tuska”, „raj dla prezesów”, „demontaż państwa” czy „komisję Palikota 2.0”.„Co deregulować i jak? Czy cyfryzacja może w tym pomóc?”W pierwszym panelu zatytułowanym „Co deregulować i jak? Czy cyfryzacja może w tym pomóc?” głos zabrali: Maciej Witucki – prezydent Konfederacji Lewiatan, Grzegorz Lang – dyrektor ds. prawnych Federacji Przedsiębiorców Polskich, Tomasz Olszówka – dyrektor wydziału prawno-legislacyjnego Rzecznika MŚP, Andrzej Kubisiak – zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Witold Michałek – wiceprezes BCC oraz Andrzej Dulka – prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.„Nie dogonimy tego króliczka”– Pierwsza rzecz, która zawsze wychodzi to jest nadmierna biurokracja. To jest taki króliczek, którego zawsze będziemy gonili i pewnie nigdy go do końca nie dogonimy – powiedział Witucki. Jak dodał, na szczęście obecnie jest „przyzwolenie społeczne, żeby go szybciej gonić i za futerko łapać”. – To jest zawsze pierwsza bolączka, gonimy to już od dziesiątek lat i będziemy gonić dalej – wskazał.Zastrzegł, że deregulacja nie może być przeprowadzana przez urzędników. – To przypomina opowieść o baronie Munchhausenie, który się sam za włosy wyciągał z bagna. Urzędnicy są po to, żeby tworzyć regulację, a nie robić coś odwrotnego. Dobrze, że teraz nastała taka moda na to, żeby to czynnik zewnętrzny przeprowadzał – podkreślił.„Intencja godna pochwały”Grzegorz Lang wskazał, że „zapowiedzi są bardzo obiecujące, chęci bardzo dobre”. – Ale to, co będzie na końcu będzie pozwalało na kompleksową ocenę – podkreślił. – Intencja jest godna pochwały, ale to, co gwarantowałoby trwały sukces to zrównoważony i efektywny system tworzenia prawa – powiedział.ZOBACZ RÓWNIEŻ: Miliarder podejmuje wyzwanie Tuska. „Propozycje mogą mu się nie spodoba攄Kaganiec, który ogranicza konkurencyjność”– To nie jest kwestia mody dla samej mody, ale działań, które mają sprawić, żeby w Polsce było łatwiej prowadzić biznes – mówił Kubisiak. Jak zaznaczył, problem dotyczy nie tylko Polski, ale też całej Europy.– Problem regulacyjny to jest kaganiec, który ogranicza konkurencyjność w całej UE – podkreślił.Zaznaczył, że procesy regulacyjne są bardzo długotrwałe, nie są działaniami ad hoc. – Tu nie ma specjalnie nisko wiszących owoców, które możemy sobie łatwo pozrywać, bo to jest zmiana często szerokiego otoczenia regulacyjnego – wskazał.Nie pierwszy raz próbujemy deregulacjiWitold Michałek przypomniał różne zespoły ds. regulacji jeszcze od czasów Leszka Balcerowicza. – Wiemy, że wiele z tych akcji się nie udało – mówił.– Teraz – przynajmniej do tej pory – widzimy dobrze zorganizowany proces i wsparcie premiera – zaznaczył.– Deregulacja jest niesłychanie trudnym procesem, bo to jest regulacja o deregulowaniu, podważająca status quo, utarte procedury – powiedział.„Nie przetrwamy”Andrzej Dulka powiedział, że do zmian jesteśmy przymuszeni, bo „świat się zmienia, świat jest inny”.– Jeśli tego nie zrobimy to nie przetrwamy jako gospodarka polska i europejska i to jest czynnik, który sprawia, że to się musi udać, bo jak się uda to scenariusz nie jest taki, że nie będzie lepiej, ale będzie bardzo, bardzo źle – podkreślił.Tomasz Olszówka podkreślił, że deregulacja jest szczególnie ważna dla małych i średnich przedsiębiorstw.– Presja, która powstała daje szanse, że coś uda się zdziałać, ale ten proces nie będzie szybki ani łatwy – powiedział.Andrzej Kubisiak mówił, że Polska w zestawieniu krajów europejskich, jeśli chodzi o regulacje, wypada o wiele gorzej.Uproszczenie w UEW zagadnienia drugiego panelu wprowadziła Julia Patorska – partnerka, liderka portfolio Sustainability & Climate w Polsce i Europie Środkowej w Deloitte, mówiąc o uproszczeniu i zmniejszeniu obciążeń regulacyjnych i administracyjnych w UE.W dyskusji oprócz Julii Patorskiej udział wzięli: mec. Małgorzata Mroczkowska-Horne z Konfederacji Lewiatan, Przemysław Kalinka z przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i Mariusz Mielczarek – dyrektor ds. regulacji w Amazonie na Europę Środkowo-Wschodnią.Mec. Mroczkowska-Horne wskazała, że wskaźniki ekonomiczne nie kłamią. – Gospodarka unijna nie jest w najlepszej kondycji i nie możemy sobie nie pozwolić na niezauważanie tego stanu – podkreśliła. – Jesteśmy na końcu wyścigu i nie możemy sobie na to pozwolić – mówiła o geopolitycznej rywalizacji. Julia Patorska powiedziała, że „świat pędzi, więc coś trzeba zmienić, bo to może się dla nas źle skończyć”.Przemysław Kalinka mówił, że Komisji Europejskiej zależy na przedsiębiorcach. – My jako Komisja Europejska raczej terminu deregulacja nie używamy. Mówimy raczej o uproszczeniach – wskazał. – Cele dekarbonizacji się nie zmieniają, nie zmieniamy decyzji o celach, ale szukamy drogi do uproszczeń – podkreślił.Mariusz Mielczarek powiedział, że na co dzień widzimy bariery na wspólnym rynku. – Wspólny rynek to jest sukces UE, na którym także polska gospodarka bardzo skorzystała, ale on nie funkcjonuje jeszcze tak, jak mógłby funkcjonować – wskazał.