Rozmowa z prof. Piotrem Dobrowolskim. Wszyscy boimy się tego, czego nie znamy: choroby, diagnozy, jej wpływu na nasz organizm, ale musimy zmienić to myślenie, bo naprawdę lepiej zapobiegać, niż leczyć. A jeśli już trzeba leczyć, to im wcześniejsza diagnoza, tym lepiej – apeluje kardiolog prof. Piotr Dobrowolski. Mam 41 lat, trochę palę, nie uprawiam sportu zbyt regularnie. Robię 10 tys. kroków dziennie. Mam pracę, w której muszę szybko reagować, co powoduje spory stres. Powinnam się jakoś specjalnie zatroszczyć się o siebie?A jak pani śpi?Mam sześcioletnie dziecko. Od paru lat nie przespałam całej nocy.Spójrzmy na dziesiątkę dla serca, czyli dziesięć obszarów, które wskazaliśmy po to, żeby zadbać o zdrowy układ krążenia. Czynników ryzyka jest wiele i są ze sobą powiązane, a jest to optymalne ciśnienie tętnicze, poziom cholesterolu, masa ciała, poziom glukozy, przy czym należy unikać używek, uprawiać sport – każdy ruch jest wskazany, dbać o zdrowy sen i uważać na stres. U pani trzeba sprawdzić jeszcze BMI, czyli skład masy ciała, poziom cholesterolu i ciśnienie. I wtedy będziemy mieć szczegółowy obraz pani zdrowia, ale na razie kilka obszarów świeci się na czerwono. Czyli co teraz zrobić? Zrobić morfologię, sprawdzić cholesterol LDL, stężenie glukozy, zmierzyć ciśnienie tętnicze. I zmodyfikować kilka obszarów.BMI mam w normie. No i świetnie. Jeśli ciśnienie mamy na poziomie poniżej 130 na 80 jest dobrze, około 120 na 80 – super. Cholesterol LDL powinien być poniżej 115. Zasadniczo, im wcześniej zadbamy o siebie, tym lepiej. To jest jak polisa w banku. Warto w nią inwestować, bo zwrócenie uwagi na tę „10” dla serca, czyli dbanie o prawidłową wagę, poziom cholesterolu, ciśnienie, odpowiednią dietę i ruch (by wymienić tylko kilka), da nam realne korzyści za 5, 10, 15 czy 20 lat. Sama otyłość jest ogromnym czynnikiem ryzyka, powoduje wiele chorób, w tym przyczynia się do rozwoju nowotworów i chorób serca. Walczymy o długą, dobrą przyszłość, nie tylko o to co tu i teraz. Ta polisa jest na ten czas, gdy mamy 50, 65, 70 i więcej lat. Chodzi tu nie tylko o długość życia, ale też o jego jakość. Pracujemy na tę jakość życia.Zaczęłam od opowieści o sobie, bo bardzo często kobiety są niejako pomijane, a ich objawy – lekceważone. Przykładowo, objawy zawału serca u kobiet różnią się od tych u mężczyzn, dodatkowo część z nich można pomylić z objawami menopauzy i perimenopauzy. Zawał serca u kobiet rzeczywiście jest inny. Symptomy zawału zwykle kojarzymy z bólem klatce piersiowej i dużym stresem, stanem lękowym. Taki ból występuje u 90 proc. mężczyzn, ale już tylko u 30 proc. kobiet. Kobiety opisują ten ból jako podobny (równie silny) do bólu podczas porodu, mężczyźni mówią, że czuli się, jakby im ktoś kowadło położył na klatce piersiowej. Dodatkowo inne objawy – takie jak osłabienie, niestrawność, uderzenia gorąca, zgaga, których nie kojarzymy z zawałem – mogą maskować wystąpienie tej choroby. To powoduje, że kobiety mogą później otrzymać pomoc, a tu czas ma ogromne znaczenie.Czytaj też: Polska coraz większa. Tycie kosztuje nas zdrowie i miliardy złotychNa jakie objawy jeszcze zwrócić uwagę?Powszechnie uważa się, że jednym z objawów zawału jest ból w lewej ręce, jednak mogą pojawić się także bóle szyi, szczęki czy pleców. Trzeba to sprawdzać. Dodatkowo mogą pojawić się bóle brzucha i wymioty, nadmierna potliwość. Ale w dużej mierze objawy u kobiet są typowe, a więc ból w klatce piersiowej, objawem może być także utrata przytomności, zasłabnięcie, zatrzymanie krążenia. Jeśli źle się czujemy – idziemy do lekarza. Lepiej pójść potwierdzić, że wszystko jest w porządku, niż coś przegapić. Kiedy prowadzono badania kliniczne dotyczące choroby wieńcowej, kobiety w tej grupie stanowiły tylko jedną piątą badanych. W UE rekomendacje dotyczące różnic w przebiegu zawału u kobiet i mężczyzn. Stereotypy mają realny, negatywny wpływ na zdrowie kobiet. To prawda, ale coraz więcej mówimy o tych różnicach i staramy się edukować pacjentów i pacjentki. Objawów, o których rozmawiamy, nie należy lekceważyć, tylko trzeba skonsultować się z lekarzem, zrobić EKG, ocenić ryzyko rozwoju miażdżycy, zawału serca, udaru mózgu. Co nam robi miażdżyca i skąd się bierze?Wszystkie te czynniki, o których rozmawiamy w ramach dziesiątki dla serca, powodują rozwój miażdżycy. A skąd ona się bierze? Jeśli człowiek się nie rusza, pali, pije alkohol, kiepsko śpi, ma wysokie ciśnienie i cholesterol, to jest na prostej drodze do rozwoju miażdżycy. Wszystko to wpływa na środbłonek. Tak naprawdę wszystko zaczyna się od naszego śródbłonka w tętnicach wieńcowych i innym łożysku tętniczym.Co to jest śródbłonek?Śródbłonek to taka wyściółka naczyń krwionośnych i limfatycznych, który produkuje rozmaite substancje, między innymi tlenek azotu, który rozszerza naczynia, czy trombomodulinę, która z kolei hamuje krzepnięcie krwi. Jest podatny na uszkodzenia na skutek działania szkodliwych czynników, jak choćby palenie tytoniu, picie alkoholu czy wysoki cholesterol. A jeśli zostanie uszkodzony, to cholesterol zaczyna się odkładać w ścianach tętnic i zaczyna się miażdżyca. Na początku ten cholesterol odkłada się tylko w ścianach, ale potem dochodzi do powstania blaszki miażdżycowej, co powoduje utrudnienia przepływu krwi, następnie zatkania tętnicy wieńcowej i w konsekwencji – zawału serca. To pokrótce.Mówi pan: dbać o siebie. Jak pan o siebie dba?Co roku wykonuję badania laboratoryjne, oceniam stężenie cholesterolu, glukozy, wartość ciśnienia tętniczego, ważę się. Te elementy mam pod stałą kontrolą. Liczę kroki, staram się spać siedem godzin. Pozwalam sobie na lampkę wina, wszystko jest dla ludzi, ale trzeba zachować umiar. Generalnie tę dziesiątkę dla serca staram się mieć pod kontrolą. Trochę biegam, jeżdżę na rowerze, mam działkę, na której wyżywam się fizycznie, kosząc trawę i podlewając rośliny. Jeżdżę na narty, spotykam się z przyjaciółmi, bo w tym wszystkim trzeba pamiętać, że po prostu zwykłe pobycie z bliskimi ludźmi wpływa na nasz nastrój, dobrostan psychiczny.Czytaj też: Wiejska 9. Tu nie obowiązuje zakaz aborcjiSkoro to wszystko jest takie proste - wystarczy się poruszać, spać i robić badania krwi - to dlaczego w Polsce choroby układu krążenia, w tym zawał serca, są przyczyną prawie 40 proc. zgonów? Na nadciśnienie choruje 10 mln Polaków, a ponad milion cierpi na niewydolność serca?To wcale nie jest proste. Łatwo to wszystko powiedzieć, ale trzeba sobie zrobić z ołówkiem w ręku taką zdrowotną kalkulację. Jak żyjemy, jak postępujemy. Bo jeśli pracujemy 10 godzin, mało śpimy, nie dbamy o relacje z ludźmi, sięgamy po alkohol, żeby się odciąć, po papierosy, żeby się odstresować, to sami sobie robimy krzywdę. Sami musimy dojść do tego, żeby powiedzieć sobie: Pora o siebie zadbać. Ta dziesiątka dla serca determinuje bardzo dużo obszarów naszego życia, a sześć z tych punktów jest wyłącznie w naszych rękach.Ale ludzie mówią: przejdzie mi. Nie mam czasu na lekarza. Jak się nie badam, to nie mam choroby. Albo: nie idę do lekarza, bo jeszcze mi coś znajdzie. Polacy niechętnie poddają się badaniom profilaktycznym, z badań wynika, że odsetek ludzi nieprzeprowadzających żadnych badań wahał się od 40 do 60 proc. Często słyszę te argumenty w gabinecie i jest to najgorsze, co można usłyszeć, dlatego poświęcam dużo czasu, żeby o tym z pacjentami rozmawiać. My się wszyscy boimy tego, czego nie znamy: choroby, diagnozy, jej wpływu na nasz organizm, ale musimy zmienić to myślenie, bo naprawdę lepiej zapobiegać niż leczyć. A jeśli już trzeba leczyć, to im wcześniejsza diagnoza, tym lepiej. Zwłaszcza chodzi tutaj właśnie o określenie wartości w tym czynnikach ryzyka, czyli właśnie wartości ciśnienia tętniczego, glukozy, lipogramu. Mamy super leki, które są bezpieczne i skuteczne, a które w połączeniu ze zmianami w stylu życia dają nam kontrolę nad naszym życiem i zdrowiem. Jeśli nie będziemy dbać o ciśnienie i będzie ono na wysokie, to mogą wystąpić powikłania narządowe, które jeśli zostaną rozpoznane zbyt późno, przełożą się na zawał serca, udar mózgu, czy nawet nagły zgon. Trzeba podjąć decyzję: czy chcemy leczyć się przewlekle, czy po prostu wprowadzić kilka zmian w życiu. Nie chcę nikogo straszyć, sam nie jestem święty i nie mówię o rewolucji w życiu, tylko o małych krokach. Naprawdę wysokie wartości cholesterolu LDL, podwyższona glukoza i nadciśnienie tętnicze są liniowo związane z liczbą zawałów serca, udarów mózgu. Powinniśmy się badać rutynowo, żeby uniknąć pierwszego epizodu. Rozwój choroby może doprowadzić do nagłego zatrzymania krążenia i zgonu.Panuje przekonanie, że zawał czy udar mogą przytrafić się osobom w podeszłym wieku i otyłym.To mit. To może spotkać każdego. I kobietę, i mężczyznę. Nie tylko po 60, jak się uważa, ale i trzydziestolatków. Mam takich pacjentów. Ale muszę też zaznaczyć, że trafia do mniej coraz więcej świadomych pacjentów, którzy przychodzą po prostu na kontrolę swojego stanu zdrowia, bo gdzieś przeczytali czy usłyszeli, że dobrze byłoby zrobić przegląd. Mam też pacjentów, których muszę zapytać: a dlaczego tak późno? Czy leczył się pan/pani przed zawałem? Słyszę: a nie, nigdy do lekarza nie chodziłem, no miałem te bóle, dyskomfort się pogłębiał, ale miałem ślub dziecka, wie pan doktor, dom budowałem, kredyt jest. Zawsze jest coś ważniejszego niż zdrowie i dopiero jak zdarza się zawał, znajduje się czas na zadbanie o siebie, zwolnienie, zmianę priorytetów. Mądry Polak po szkodzie. Zawsze jednak mówię pacjentom, że oczywiście każdy czas jest dobry na rozpoczęcie leczenia, ale: mogliśmy zapobiec temu wydarzeniu.Czytaj też: Ich mózg działa jak smartfon z otwartymi aplikacjami. Dzieci z ADHDMówił mi pan podczas programu, którego był pan gościem, że trafiają do pana coraz młodsi pacjenci.Mamy osób młodych, które zapadają na choroby sercowo-naczyniowe i coraz więcej osób młodych mamy, które umierają z przyczyn sercowo-naczyniowych, a pamiętajmy, że można naprawdę temu zapobiec. Nie mogę zrozumieć, że człowiek nie ma 15 minut, żeby skoczyć do punktu pobrań, które są na co drugiej ulicy, czy wygospodarować godziny na wizytę u lekarza, żeby skonsultować wyniki badań. To jest dosłownie sprawa życia i śmierci. Potencjalnie.Dlaczego zawał czy udar to główny zabójca Polaków, ale już w Skandynawii te statystyki wyglądają zupełnie inaczej?Oni zupełnie – i to już dawno – zmienili swoje postępowanie przede wszystkim poprzez edukację. Wprowadzili zmiany małymi krokami. Proszę zwrócić uwagę, że w tych krajach alkohol jest drogi i trudno dostępny. To tylko jeden z przykładów, podobnie jest w przypadku papierosów. To są odgórne regulacje. Spójrzmy na Włochów i ich dietę: perfekcyjną, śródziemnomorską. Przy tym mają słońce, dbają bardzo o jakość czasu wolnego i relacje. Tu trzeba działać dwutorowo: poprzez regulacje i ustawy, ale też zmiany nawyków. No właśnie, zmiana nawyków: ostatnio słyszałam, jak w restauracji mama mówi do swojej na oko czteroletniej córki: skończ swoją kolę i wychodzimy. Energetyki są dostępne na każdym kroku, w szkołach długo sprzedawano słodzone napoje gazowane, buły, czipsy. Wszystko sprowadza się do edukacji zdrowotnej. Jeśli jako kraj, nie wprowadzimy odpowiedniej edukacji zdrowotnej, odpowiednio nie przeszkolimy nauczycieli, rodziców, nie będzie kampanii społecznych, to sobie z tym nie poradzimy. Choćby z otyłością, która dotyczy ponad połowy dzieci w wieku 7-9 lat. Zdarza mi się dać synowi hamburgera. I kupić coś słodkiego. Powinnam mieć wyrzuty sumienia?Wszystko jest dla ludzi. Jak dziecko raz na jakiś czas zje frytki i hamburgera, to nic mu nie będzie, ale nie róbmy z tego nawyku. Nawykiem niech będą warzywa i owoce, nieprzetworzone dania, ograniczenie soli. Czyli musimy odwrócić reguły: to, co jemy najczęściej, czyli szybkie, gotowe dania, fast foody, jedzmy od święta, a to, co jemy od święta, jak nam się przypomni, jedzmy na co dzień. Małe kroki. I jeszcze jedno: jeśli coś nam dolega, nie czekajmy. Jeśli ból nie ustaje, dyskomfort przeszkadza, idźmy do lekarza pierwszego kontaktu, a nie szukajmy odpowiedzi w google. Jakie objawy powinny nas zaniepokoić i skłonić do natychmiastowego wezwania pomocy dla kogoś lub dla siebie?BJeśli ktoś traci przytomność, pada, przestaje oddychać, natychmiast dzwonimy na 112 i podejmujemy akcję resuscytacyjną. Jeśli ktoś omdlewa, a chwilę po omdleniu się podnosi – to też jest oczywiście niepokojące. Powodem do wezwania pomocy jest też bardzo silny ból w klatce piersiowej, który nie przechodzi, utrudnia oddychanie, promieniuje, czyli takie bóle zawałowe, bardzo silny ból głowy, silne zaniewidzenie, mroczki przed oczami, utrata orientacji, bełkotliwa mowa, nawet jeśli ustąpiła. Nie możemy nad tym przejść do porządku dziennego, powinniśmy skonsultować, być może są to objawy udaru, zawału serca. Nie czekać, aż samo przejdzie. I jeszcze jedno: skoro jest czas na regularny przegląd samochodu, to niech znajdzie się też czas na regularny przegląd zdrowia.Czytaj też: Bat na antyszczepionkowców. Ruszają kontrole