Toksyczne substancje w wodzie. Władze regionu ołomunieckiego w Czechach ogłosiły stan zagrożenia z powodu skażenia środowiska po wycieku toksycznego benzenu. Pod koniec lutego w pobliżu miejscowości Hustopecze nad Beczwą, ok. 50 km od granicy Polski, wykoleił się pociąg z niebezpieczną substancją. Skutki tego wypadku są, jak przyznają władze, fatalne. Początkowo lokalni urzędnicy nie chcieli ogłaszać stanu wyjątkowego, bo bali się, że władze państwowe nie pokryją kosztów operacji. Rząd jednak przyjął specjalną rezolucję i zapewnił finanse dla regionu.Sytuacja jest bardzo poważna. Ostatnie dni przyniosły alarmujące doniesienia o zanieczyszczeniu benzenem studni w rejonie siedliska letniskowego. Inspektorzy ochrony środowiska ocenili, że niebezpieczna substancja przedostaje się w kierunku rzeki Beczwy. Stale rośnie stężenie benzenu w pobliskim zbiorniku retencyjnym. Trwa tam budowa bariery, która ma ograniczyć przesiąkanie toksyn do gruntu. Doceowo ma ona liczyć ponad 200 metrów.Lata pracy i setki milionów koronOgłoszony stan zagrożenia pomoże usprawnić prace związane z usuwaniem skażonej wody i gleby. Mogło się do nich przedostać nawet 350 ton chemikaliów. Według czeskich władz to największa katastrofa ekologiczna tego typu na świecie, a usuwanie jej skutków zajmie lata. Będzie też sporo kosztować – jak przewiduje Ministerstwo Środowiska – setki milionów koron czeskich. Jako przyczynę wykolejenia pociągu, a następnie wycieku toksycznego benzenu, podano wstępnie nadmierną prędkość, z którą skład wjechał na zwrotnicę. Wybuchł pożar, płomienie sięgały ponad 20 metrów, a czarny, gęsty dym, widać było z wielu kilometrów.Bardzo groźna substancjaBenzen jest szkodliwy dla zdrowia ludzi. Wdychanie oparów tej substancji może wywołać zawroty głowy i trudności w oddychaniu, a nawet doprowadzić do śmierci. Benzen ma też właściwości rakotwórcze.Zobacz także: Nielegalne odpady mogły skazić rzekę. Zalegają tam tysiące ton chemikaliów