Pierwsza ekspertyza na tak, czas na drugą. Kosztował zaledwie 12 dolarów, a w kwietniu okaże się, czy będzie wart „sześcio- lub siedmiocyfrową kwotę”. Właścicielka sklepu z antykami może być w posiadaniu wygranego losu na loterii, który narysował słynny francuski impresjonista Auguste Renoir. Niewielka aukcja odbyła się w styczniu, a jej wielki finał może nastąpić około 10 kwietnia, gdy poważna instytucja Wildenstein Plattner Institute potwierdzi, że Heidi Markow z Pensylwanii w USA rzeczywiście kupiła na aukcji rysunek kobiety węglem autorstwa francuskiego mistrza.Pierwsza ekspertyza wykonana przez specjalistę prestiżowego domu akcyjnego Sotheby’s zakończyła się krótkim stwierdzeniem: „gratulacje” – wspomina Markow w rozmowie z serwisem ABC News.Oprawione arcydziełoKobieta opowiedziała, że po wejściu na aukcję jej uwagę momentalnie przykuły trzy przedmioty, w tym rzeczone niewielkich rozmiarów dzieło.Czytaj także: „Wielki rekord artysty”. Ponad 6 milionów złotych za obraz– Właśnie takie rzeczy nazywam oprawionym arcydziełem – stwierdziła właścicielka sklepu z antykami. – Nie wiedziałam, co to jest, ale po prostu wiedziałam, że muszę go mieć. Ten przedmiot wydawał mi się czymś wyjątkowym – dodała.Tuż po zakupie nic nie zdradzało, że obrazek może skrywać większą tajemnicę, ale po powrocie do domu i głębszym przyjrzeniu się, zaczęły rodzić się pytania. Dało się dostrzec niewyraźny podpis, zwracały uwagę dobrze zachowana rama i rodzaj użytego papieru. To wtedy w głowie Markow zaświtało nazwisko Renoira.Rysunek żony artysty?Dodatkowo stempel na odwrocie rysunku wskazuje, że do USA sprowadził go renomowany importer, który później dzieło sprzedał znanemu kolekcjonerowi sztuki.Markow stawia hipotezę, że rysunek przedstawia żonę artysty Aline Charigot i może pochodzić z późnego XIX w., gdy Renoir tworzył w tzw. fazie „suchej” lub „ostrej”.Czytaj także: Perełka w sklepie muzycznym. Była porażką BeatlesówSzczęśliwa posiadaczka potencjalnego dzieła Renoira czeka teraz z niecierpliwością na decyzję nowojorskiego instytutu, ale nie przejawia hurraoptymizmu. – Są dość twardzi i rygorystyczni w swoich badaniach. Jestem ostrożną optymistką – przyznała.Markow zastrzegła jednak, że negatywny werdykt wcale nie musi oznaczać, że rysunek nie jest autentykiem. Jej zdaniem badania trzeba będzie kontynuować. Ale jeśli kolejni eksperci potwierdzą, że to jednak Renoir namalował kobietę, to Markow już zapowiedziała, że rysunek sprzeda.– Jest przepiękny, jest w nim tyle szczegółów, że zasługuje na to, aby znaleźć się w miejscu, w którym można będzie go zobaczyć – powiedziała Markow.