„Bardzo nietypowa sprawa”. Warszawska sprzątaczka, która serwowała swojej współpracownicy herbatę ze środkami chemicznymi, ma, jak się okazuje, naśladowców – i to za oceanem. Policja z Wisconsin zatrzymała mężczyznę, który wlewał do napojów swojej koleżanki klej. Amerykankę uratowała wyjątkowa czujność. Sprawa wyszła na jaw dzięki ukrytej kamerze. Kobieta zaczęła coś podejrzewać, kiedy wyczuła dziwny, „chemiczny” zapach w puszkach ze swoim ulubionym napojem, a w końcu się rozchorowała.Pracowniczka parku rozrywki z Wisconsin postanowiła przeprowadzić własne śledztwo. Amerykanka zainstalowała w biurze kamerę. Na efekty nie trzeba było długo czekać.Filmy zdradziły sprawcęKobieta, opisywana przez policję jako JH, była zszokowana, kiedy przejrzała nagrania. Okazało się, że jej kolega z pracy przez kilka tygodni wlewał do napojów Amerykanki klej.Kamera zarejestrowała 34-letniego Josepha Rossa, który – gdy tylko jego koleżanka zostawiała na biurku otwartą puszkę i wychodziła z pokoju – wykorzystywał sytuację i wyciągał z szuflady tubkę z klejem, a potem dodawał go do napoju.Bardzo rzadkie przestępstwaJH poskarżyła się policjantom, którzy patrolowali park rozrywki, a ci błyskawicznie zatrzymali podejrzanego. W biurku mężczyzny znaleziono klej i gumowe rękawiczki. 34-latkowi grozi grzywna w wysokości 10 tys. dolarów i 38 miesięcy więzienia.Ross został już przesłuchany, jednak nie chciał zdradzić, czym tak bardzo naraziła mu się koleżanka. Służby przyznały, że były zaskoczone zgłoszeniem, bo podobnych spraw jest bardzo mało.CZYTAJ TEŻ: Leśne źródełko celowo skażone? Znaleziono trutkę na szczury