Antytrumpowskie wiece przyciągają tłumy. Donald Trump, który pewnie wygrał wybory prezydenckie w USA pod koniec 2024 roku, teraz cieszy się coraz mniejszym poparciem. Rekordy popularności biją za to wiece kongresmenów Bernie Sandersa i Alexandrii Ocasio-Cortez organizowane pod hasłem „zwalczania rządowej oligarchii”. Duży wpływ na coraz słabsze notowania amerykańskiej administracji mają spadki na giełdzie, wojna handlowa USA z połową świata i skandale na szczytach władzy (choćby ujawnienie poufnych danych na temat ataku armii na bojowników Huti). Protesty przeciw rządom Donalda Trumpa i jego poplecznikom – miliarderom – przyciągnęły w Denver 34 tys. osób, a w Tucson 20 tys. – relacjonuje „The New Yorker”. Gazeta zwraca uwagę, że spotkanie w Denver przyciągnęło więcej osób, niż wiec wyborczy Trumpa w nowojorskiej Madison Square Garden – niespełna 20 tys.Walka z oligarchicznymi rządami administracji TrumpaNa łamach brytyjskiego „Guardiana” Eric Blanc, prof. Uniwersytetu Rutgersa w New Jersey, napisał, że zgromadzenia, które organizują Sanders i Ocasio-Cortez, „pokazują, jak pokonać Trumpa”.Na mityngach powracają stałe hasła przedstawicieli lewego skrzydła Partii Demokratycznej – ubezpieczenie medyczne dla wszystkich, likwidacja opłat za naukę w college'ach, budowanie tanich mieszkań, zwiększenie podatków dla najzamożniejszych obywateli.„Ale szczególnie ważnym tematem i »okrzykiem bojowym« uczestników tych spotkań jest walka z oligarchicznymi rządami administracji Trumpa” – wyjaśnia „TNY”.Zobacz także: Nie tylko Tesla. Europejczycy bojkotują amerykańskie produktyW Tucson, stojąc na podium z napisem „Walcząc z oligarchią”, Sanders powtarzał z naciskiem: rząd został przejęty przez kamarylę miliarderów. Szef klubu progresywnego Demokratów w Kongresie, Greg Casar, podkreślił, że tacy ludzie jak Elon Musk zyskali obecnie tyle samo władzy, co w latach 20. ubiegłego wieku tzw. baronowie-rabusie, miliarderzy tamtej epoki, którzy „przejęli rząd, wzbogacili się i doprowadzili do wielkiego kryzysu” – relacjonuje nowojorski magazyn.Musk wyłożył na kampanię Trumpa ponad 290 mln dolarówSanders przypomniał, że podczas inauguracji drugiej kadencji Trumpa wiele miejsc dla VIP-ów zajęli szefowie wielkich firm technologicznych lub inwestujących w ten sektor. W pierwszych rzędach zasiedli m.in. Elon Musk, szef Amazona Jeff Bezos oraz dyrektorzy wykonawczy Apple'a i Mety, Tim Cook i Mark Zuckerberg.Jak ocenia „Mother Jones”, odkąd Musk, najbogatszy człowiek świata, „otrzymał carte blanche na demontaż instytucji publicznych”, Amerykanie zaczęli zwracać uwagę na powtarzane od lat ostrzeżenia Sandersa, że USA stają się oligarchią, w której władzą dzielą się najbogatsi obywatele.Zobacz także: Musk wymknął się spod kontroli. „Konflikt z Trumpem jest nieunikniony”Musk wyłożył na kampanię wyborczą Trumpa ponad 290 mln dol. Przemysł high tech odpowiada obecnie za około 10 proc. PKB USA oraz jedną trzecią wartości indeksu giełdowego S&P 500. Stać go na kolosalne daniny na rzecz polityków. Przedsiębiorcy specjalizujący się w kryptowalutach odpowiadają za blisko połowę korporacyjnych danin, które poprzez tzw. super PACs zasiliły kampanię wyborczą w 2024 roku, a cały sektor technologiczny jest teraz jednym z najważniejszych biznesowych sponsorów politycznych w Ameryce.