Demonstracje nie ustają. Nie ustają protesty po aresztowaniu burmistrza Stambułu Ekrema Imamoglu i jego współpracowników z ratusza. Demonstracje są rozpędzane armatkami wodnymi. Ludzie wychodzą na ulice mimo zakazów, a prezydent Recep Tayyip Erdogan się nie cofa. Trwają aresztowania. W czwartek deportowano reportera BBC, który relacjonował demonstracje. W największych miastach Turcji obowiązują zakazy zgromadzeń. – W reakcji na organizowane od tygodnia nielegalne protesty zatrzymano dotąd 1879 osób; 260 z nich formalnie aresztowano na czas dalszego postępowania – oznajmił w czwartek w Ankarze turecki minister spraw wewnętrznych Ali Yerlikaya.– Doszło do procesu, który zagroził pokojowi naszego narodu. Zastawiono pułapkę na naszą jedność narodową. Nasza policja została zaatakowana kwasem i koktajlami Mołotowa, a nasze wartości moralne zostały zdeptane. Sprawiedliwość wymierzana jest w salach sądowych, a nie na ulicach – przekonywał Yerlikaya podczas konferencji prasowej.Czytaj także: Turcja na ratunek. Szef NATO ma sposób na kaprysy Donalda TrumpaNie będzie rewolucjiSpecjalni wysłannik TVP Info Rafał Miżejewski w relacji ze Stambułu wyjaśnił, że trwające demonstracje nie mają potencjału, by dokonać przewrotu politycznego.– Sytuacja nie doprowadzi do upadku rządu prezydenta Erdogana, gdyż w protestach biorą udział głównie studenci – relacjonował nasz korespondent. Przekazał, że w miejscu zgromadzenia są uzbrojeni policjanci, armatki wodne czekają w gotowości. Deportacja dziennikarza BBCWładze Turcji deportowały reportera BBC Marka Lowena, który w ostatnich dniach relacjonował protesty.„Zostałem zatrzymany wczoraj i przetrzymywany przez 17 godzin, a następnie deportowany z Turcji do Wielkiej Brytanii. Powiedziano mi, że jestem zagrożeniem dla porządku publicznego” – napisał w czwartek Lowen na platformie X. „Dziennikarstwo nie jest przestępstwem” – dodał. Wcześniej w czwartek z tymczasowego aresztu zwolniono siedmiu innych dziennikarzy, zatrzymanych w tym tygodniu w związku z relacjonowaniem protestów.Aresztowanie burmistrza StambułuImamoglu został zatrzymany w związku z zarzutami dotyczącymi domniemanej korupcji i związków z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), uznawaną przez tureckie władze za organizację terrorystyczną. Na podstawie pierwszego zarzutu sąd zdecydował 23 marca o umieszczeniu Imamoglu w więzieniu Marmara na obrzeżach Stambułu.Zobacz też: Musk ucisza turecką opozycję. Twierdzi, że walczy o „wolność słowa”Tego samego dnia tureckie MSW „w ramach środka tymczasowego” odsunęło go od pełnienia obowiązków burmistrza największej tureckiej metropolii, a jego partia – Republikańska Partia Ludowa (CHP) – wybrała Imamoglu na swojego kandydata w wyborach prezydenckich w 2028 r.W ubiegłym tygodniu Imamoglu anulowano dyplom ukończenia studiów magisterskich, co – w przypadku potwierdzenia decyzji uniwersytetu przez sąd – odebrałoby mu szansę ubiegania się o urząd prezydenta Turcji. Ozgur Ozel, przewodniczący CHP, powiedział w czwartkowym wywiadzie dla dziennika „BirGun”, że „jego partia nie ma innego kandydata na prezydenta niż Imamoglu” i poinformował o apelacji od decyzji w sprawie dyplomu.