„Kobiety nie uciekają z kraju”. Od lata 2026 roku duńskie kobiety będą odbywać obowiązkową służbę wojskową – zdecydował duński rząd. Co to w praktyce oznacza dla młodych Dunek i jak duńskie społeczeństwo przyjmuje tę decyzję wyjaśnia w rozmowie z portalem TVP.Info dziennikarz „Copenhagen Post” Nicolai Kampmann. Kampmann podkreśla, że służba wojskowa w Danii dotychczas była obowiązkowa dla mężczyzn. Ale samo wezwanie nie oznacza jeszcze, że dany kandydat pójdzie w kamasze.Po pierwsze, trzeba przejść kwalifikację medyczną i otrzymać odpowiednią kategorię. Po drugie, konieczna jest wyrażenie woli pójścia do wojska na kilka miesięcy – dotychczas służba trwała cztery miesiące, ale od przyszłego roku będzie to jedenaście miesięcy. Te same zasady będą już wkrótce dotyczyć młodych kobiet.ZOBACZ TAKŻE: Obowiązkowa służba wojskowa. Europa pójdzie w kamasze?Młode dziewczyny pójdą do wojska– Obecnie ze względu na sytuację międzynarodową Dania spogląda bardzo w przód – wyjaśnił dziennikarz „Copenhagen Post”. Wskazał, że za zmianą dotyczącą kobiet opowiedziały się wszystkie partie, choć w minionych latach niektóre ugrupowania były jej przeciwne. – Zatem młode dziewczyny pójdą do kwalifikacji od przyszłego lata – powiedział. Duńskie społeczeństwo jest zaPytany o reakcję duńskiego społeczeństwa odparł, że jeszcze nie ukazały się najnowsze sondaże w tej sprawie.– Ale w minionym roku ponad połowa ankietowanych uważała, że to dobry pomysł, a około 30 procent było przeciwnych – powiedział. – Warto powiedzieć, że duńska opinia publiczna jest powściągliwa w wyrażaniu ocen i z pewnością będzie się tym rozwiązaniom przyglądać i wyciągać wnioski – wskazał.– Kobiety nie uciekają, nie emigrują z Danii. Dania bardzo wspiera Ukrainę i inwestuje w swoją obronę. To jest dla nas ważne, a tym, co obecnie najbardziej zaprząta głowę Duńczyków jest Donald Trump i kwestia Grenlandii – podkreślił. Dziennikarz podkreślił, że równouprawnienie jest bardzo ważną wartością w duńskim społeczeństwie, w wielu miejscach panuje równość płac. Zastrzegł jednak, że wciąż zdarzają się miejsca, w których tej równości brakuje, a nawet dochodzi do przypadków nadużyć seksualnych wobec kobiet. Miejscem, w którym trudno było o taką równość jest także wojsko. To kwestia równouprawnienia– Ze względów historycznych czy też kulturowych to mężczyźni byli tymi, którzy służyli w wojsku, ale przecież nie ma do końca racjonalnego wyjaśnienia, dlaczego także kobiety nie miałyby tego robić – wskazał. Dodał również, że w duńskim wojsku służą już kobiety, ale dotychczas ich służba była całkowicie dobrowolna. – Od lata 2026 będą funkcjonować na tych samych warunkach, co mężczyźni – wskazał Kampmann. Zaznaczył jednak, że minister obrony ogłosił pewne zmiany, które mają wejść w życie. – Mundury muszą być dopasowane do kobiecego ciała, przestrzenie, takie jak sanitariaty i infrastruktura użytkowa będą również dostosowane do potrzeb kobiet – powiedział.„Przecież nasza premierka jest kobietą”Dziennikarz „Copenhagen Post” zauważył, że choć duńskie społeczeństwo wiele mówi o równouprawnieniu, to jednak temat równości, jeśli chodzi o wojsko, był nieco wyciszony. – Przecież mamy premier, która jest kobietą i która jest bardzo skupiona na kwestiach bezpieczeństwa, na wydatkach – powiedział. Jak dodał, „obecnie Duńczycy są bardzo skoncentrowani na kwestii Grenlandii i zapowiedziach Donalda Trumpa” niż na sprawie służby wojskowej. ZOBACZ TAKŻE: „Ironia losu” po słowach Trumpa. Wydadzą miliardy na obronę Grenlandii