Warto dłużej pracować i oszczędzać. System emerytalny w Polsce mocno kuleje i nie widać perspektyw na szybką poprawę takiego stanu rzeczy. – Relacje emerytur do zarobków będą malały. Dzisiejsi dwudziesto-, trzydziesto- czy pięćdziesięciolatkowie powinni pomyśleć o tym, że z tego co zgromadzą w ZUS-ie, wiele nie będzie – tłumaczy dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, ekonomistka ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, w rozmowie z Marcinem Kowalskim. Dobra informacja jest taka, że na polu emerytalnym totalna katastrofa nam nie grozi. Składki, które wpłacamy są gromadzone na kontach. Gdy będziemy przechodzić na emeryturę, te składki zostaną podzielone przez liczbę miesięcy, które statystycznie mamy do przeżycia.Ważne, kiedy przejdziemy na emeryturę– Dłuższe życie przekłada się na to, że emerytury będą niższe, ale pieniędzy w systemie wystarczy do końca naszego życia – przekonuje dr Chłoń-Domińczak.Należy też rozsądnie zastanowić się, kiedy przejść na emeryturę, tak, aby ta emerytura pozwoliła na godne utrzymanie.Zobacz także: Ile dorobić, by nie stracić? Ekspert o zmianach w emeryturachObecnie system emerytalny działa tak, że ludzie, którzy pracują, finansują ze swych składek tych, którzy właśnie przechodzą na emeryturę. Teoretycznie aktualni pracownicy, mają mieć sfinansowaną emeryturę przez tych, którzy będą właśnie aktywni na rynku pracy. Wszystko wskazuje jednak na to, że sytuacja będzie się zmieniać na niekorzyść z biegiem czasu i ci, późniejsi emeryci będą w gorszym położeniu.Nie czujemy potrzeby oszczędzania– Właśnie dlatego mamy jeszcze dodatkowe formy oszczędzania, aby trochę tych środków zgromadzić. Na przykład w Pracowniczych Programach Kapitałowych. Każdy z nas, pracując, ma możliwość odkładania składek. Warto to zrobić, bo płacimy my, dokładają do tego nasi pracodawcy czy budżet państwa. Tych możliwości jest całkiem sporo. Ważne jest to, że musimy mieć świadomość, że my też musimy na tą własną emeryturę trochę uzbierać – mówi ekonomistka z SGH.Z danych statystycznych wynika jednak, że niewiele osób aktywnych zawodowo, korzysta z rynkowych instrumentów pozwalających na oszczędzanie na poczet przyszłych emerytur. To tylko około pięciu procent pracowników. – Nie mamy świadomości potrzeby oszczędzania. Patrzymy na to przez pryzmat naszych rodziców i dziadków i na to, jak wyglądają ich emerytury dzisiaj. Ale emerytury w przyszłości będą niższe i perspektywa nie jest dobra – tłumaczy dr hab. Chłoń-Domińczak.Ekonomistka przekonuje, że bez względu jaki wiek emerytalny zostanie w przyszłości ustalony, warto pomyśleć o nieco dłuższym zaangażowaniu zawodowym. Zobacz także: Emerytury i renty w górę. Od 1 marca waloryzacja– Szczególnie wśród kobiet często słychać głosy, że one jako 60-latki czują się jeszcze w sile wieku i są gotowe dalej pracować – mówi profesorka SGH.