Timothy Garton Ash w „Pytaniu dnia”. Na pewno to nie będzie pokój. Jesteśmy bardzo daleko od pokoju dla Ukrainy. Jest takie polskie przysłowie: My z nimi w szachy, a oni z nami w dupniaka. I tak było od wielu lat – skomentował Timothy Garton Ash, wybitny brytyjski historyk z Oksfordu, w programie TVP Info „Pytanie dnia” pytany o perspektywy dla Ukrainy związane z włączeniem się Stanów Zjednoczonych w rozmowy pokojowe z Rosją. Szef NATO Mark Rutte zapewnił w środę w Warszawie, że członek Sojuszu Północnoatlantyckiego zaatakowany przez inne państwo dostanie pełne wsparcie, a organizacja odpowie na agresję z całą mocą militarną, jaką posiada.– Ja bym powiedział tak: nie mam takiej pewności, którą mieliśmy przez ostatnie 75 lat. Z Donaldem Trumpem nie mamy do końca pewności. Zwłaszcza jeżeli chodzi o kraje bałtyckie. Trzeba jak najszybciej pracować nad tym, żebyśmy my w Europie sami starali się obronić – przekonywał Garton Ash.Garton Ash: Jest bardzo daleko od pokoju dla UkrainyHistoryk nie widzi szybkich perspektyw pokoju w Ukrainie i ciężko jego zdaniem używać tego określenia. – Na pewno to nie będzie pokój. Jesteśmy bardzo daleko od pokoju dla Ukrainy. Jest takie polskie przysłowie: My z nimi w szachy, a oni z nami w dupniaka. I tak było od wielu lat – stwierdził.– Teraz nie gramy nawet w szachy, to jest mieszanka cynizmu z naiwnością, co widzieliśmy zwłaszcza ze strony pełnomocnika Trumpa Steve’a Witkoffa – ocenił.Czytaj także: Pijany Borys i silny Władimir. Jak Putin przejmował RosjęRosja i Ukraina zgodziły się na zawieszenie broni na Morzu Czarnym i nieatakowanie celów infrastruktury krytycznej. Gość Doroty Wysockiej-Schnepf przyznał, że takie postawienie sprawy jest „pożyteczne dla Rosji”, bo jeśli chodzi o walkę na morzu to Ukraińcy „wygrywali”. Nieźle radzili sobie też w atakach na rosyjskie składy paliw. W ocenie specjalisty od historii wschodniej i centralnej Europy Putin nie chce zawrzeć tak naprawdę żadnego pokoju.– Putin gra bardzo skutecznie, rozmawiając tak długo jak można z Trumpem, a jednocześnie kontynuując ataki, np. wczoraj w nocy. Problem polega też na tym, że agenda rosyjska jest większa, jest nią tzw. normalizacja stosunków z Ameryką – powiedział naukowiec bardzo dobrze posługujący się językiem polskim.Historyk zaznaczył, że wszyscy ci, którzy znają historię Europy wschodniej, „słysząc słowo normalizacja” zdają sobie sprawę, że jest ono „trochę groźne”.Nikt nie wie, co Trump ma w głowie– Niestety nie wiemy, dlaczego Trump się w ten sposób zachowuje. Osobiste historie z Rosją, sprawy finansowe, fascynacja prawdziwym silnym człowiekiem, jakim (w oczach Trumpa) jest Putin. Faktem jest, że administracja Trumpa w tej chwili wyraża zainteresowanie taką normalizacją, czyli większą grą z Rosją. To jest moment niebezpieczny dla Ukrainy i wszystkich w Europie – ocenił.Czytaj także: Ekipa Trumpa ujawniła plany ataku. Skutki „mogły być katastrofalne”Donald Trump wydaje się momentami naiwny w kontaktach z Putinem, ale w środę z kolei przyznał, że Moskwa gra na czas. Trudno wobec tego powiedzieć, na co liczy amerykański prezydent, stosując politykę ustępstw wobec Kremla.– Nikt nie wie, co jest w głowie Donalda Trumpa, może sam Donald Trump tego nie wie. Raczej bym powiedział, że razem ze Stevenem Witkoffem traktują to jak pertraktacje o nieruchomościach w Nowym Jorku – przyznał Timothy Garton Ash, który zaznaczył, że Europa momentami patrzy na to z naiwnością, sądząc, że mogą to być targi o odejście Rosji od współpracy z Chinami.Podał przykład prezydenta USA Franklina Delano Roosevelt, na którego ruchy w Jałcie Europa także patrzyła z cynizmem pomieszanym z naiwnością. Naukowiec zgodził się z tym, że prezydent USA pokazuje w kontaktach z Putinem „ewidentnie słabość” i nie powinno się „mieć złudzeń, że to się zmieni w najbliższej przyszłości”.Potrójna bazooka potrzebna– My w Europie za dużo rozmawiamy o Trumpie. Trzeba rozmawiać o Europie, co my będziemy w stanie zrobić w ciągu następnych miesięcy w konkretnym poparciu Ukrainy gospodarczo i militarnie. Moja ocena jest tak, że potrzebujemy potrójnej bazooki. Pierwsza bazooka już jest: niemiecka bazooka. Do biliona euro na infrastrukturę i obronę. To jest bardzo dobra wiadomość dla Europy. Druga bazooka: rosyjska bazooka, czyli zamrożone aktywa rosyjskie. 200 – 300 mld euro, które mógłby być przekazane do budżetu cywilnego w Ukrainie. Trzecia bazooka: bazooka unijna, tzn. coś w rodzaju UE nowej generacji, co widzieliśmy podczas pandemii, ale dla obrony. Z tą potrójną bazooką my w Europie bylibyśmy w stanie rzeczywiście dać siłę Ukrainie – wyliczył i podkreślił, że takie podejście jest też „ofertą dla Stanów Zjednoczonych”.