Klimasara dla portalu TVP.Info. Po ujawnieniu przez media, że wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Szejna zmaga się z chorobą alkoholową, przypomniano, że przed laty media huczały o rzekomym pobiciu przez niego młodej działaczki lewicowej. – Zaprzeczam, że to był on. Andrzej Szejna nigdy mnie nie pobił – zapewnia TVP.Info Justyna Klimasara. Niedawno „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Szejna ma problem z alkoholem. Szybko zareagowała na to była posłanka Lewicy Beata Maciejewska, który napisała na X, że polityk w Sejmie ciągle chodził pijany, a jego koledzy z klubu o tym wiedzieli.Dodała, że dawny działacz Lewicy przypomniał jej inny rzekomy wybryk polityka.„Pobił kiedyś (tu pada nazwisko partyjnej działaczki). Miała złamany nos, a ona go szantażowała, że pójdzie z tym do mediów, jeśli nie będzie jej opłacał mieszkania i życia w Warszawie. I tak bal trwa do dziś” – napisała Maciejewska.Internauci natychmiast przypomnieli sytuację z 2016 roku, kiedy to jedna z młodych działaczek Lewicy, Justyna Klimasara, opublikowała na Instagramie zdjęcia swojej twarzy ze śladami pobicia oraz wypis ze szpitala. Napisała, że sprawcą napaści był działacz SLD, którego nazwisko niebawem „skróci się do S.”. Później skasowała post i zdjęcie.– Ten temat rozgrzewają osoby, które chcą się wybić. Zaprzeczam, że to był on. Andrzej Szejna nigdy mnie nie pobił – powiedziała portalowi TVP.Info Justyna Klimasara, członkini Rady Krajowej Federacji Młodych Socjaldemokratów.Czytaj także: Biejat o dymisji Szejny. „Nie ma sensu tego przedłużać”Nie mam kogo karać”Dlaczego nie doprowadziła do ukarania sprawcy?– Nie ma kogo karać. W każdym razie Andrzej Szejna nic mi nie zrobił i nagonka na niego powinna mieć swój finał w sądzie. Podobnie jak inne pomówienia pani Maciejewskiej w stosunku do mnie, które niszczą moje życie prywatne. Łatwo udowodnię, że wszystko, co mówi, to ściek obrzydliwych kłamstw – zapewniła Klimasara.Jak dodała, teraz skupia się na sobie.– Jeśli w przyszłości będą sprzyjające okoliczności, to wystartuję w wyborach. Wiele zweryfikuje czas. Moje doświadczenia pokazują, że polityka jest dynamiczna i plany należy układać ostrożnie – przyznała.Zapewniła, że ideały Lewicy wciąż są jej bliskie.– Cieszę się, że nasze postulaty mają szansę być realizowane. Lewica w rządzie jest wielką wartością. Kibicuję wszystkim. Jestem działaczką od prawie 13 lat, czasem bardziej aktywną, a w ostatnim czasie mniej. Barw nie zmieniam, jestem otwarta na działania. Czas pokaże, w którą stronę to pójdzie. Nie zależy mi na rozgłosie czy zdobywaniu przysłowiowych stołków za wszelką cenę. Polityka to gra drużynowa – podsumowała.Czytaj także: „Podobno sędzia Szmydt dużo pił”. Alkoholicy łakomym kąskiem dla wywiadu