Psy są już u właściciela. Milion franków szwajcarskich okupu, czyli ok. 4,38 mln zł, domagali się porywacze dwóch psów rasy Bolonka Zwetna. Zwierzęta należały do byłego burmistrza Zurycha. Do sprawy zatrzymano 30-letniego Norwega i 39-letniego Polaka. U tego ostatniego znajdowały się porwane psiaki. Pod koniec lutego 59-letniemu Rolfowi Wegmüllerowi (byłemu burmistrzowi Zurychu) skradziono dwie Bolonki z jego mieszkania w Schlieren koło Zurychu. Złodzieje przesłali wiadomość, w której domagali się zapłaty miliona franków szwajcarskich za uwolnienie psów. Miały one zostać oddane właścicielowi w Berlinie, po tym jak „dognaperzy” otrzymają pieniądze. Szwajcar natychmiast zawiadomił służby. Bardzo szybko na lotnisku w Zurychu aresztowano 30-letniego Norwega. Wybierał się do Berlina. Czytaj także: Przywiązał psa do torów i zostawił na pewną śmierć pod kołami pociągu Dalsze tropy wiodły do Polski. – Nasi policjanci rozpoczęli czynności operacyjne. Ustalając, a następnie zatrzymując 38-letniego mieszkańca Szczecina, zabezpieczyli również skradzione pieski. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty dotyczące kradzieży oraz żądania okupu. Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju oraz kontaktowania się z pokrzywdzonym i współsprawcą – poinformowała asp. Ewelina Gryszpan z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. W piątek psy wróciły do właściciela. – Sądziłem, że już ich nigdy nie zobaczę, jestem niezwykle szczęśliwy. Policja w Szczecinie zrobiła coś niesamowitego. Policja w Szwajcarii pracowała nad tym może tydzień, skontaktowali się z policją w Szczecinie, a oni znaleźli moje psy w ciągu jednego dnia – powiedział Rolf Wegmüller. Czytaj także: Mały piesek ukradziony i wyrzucony przez okno. Policja zatrzymała seniorkę