Prezydent Zimbabwe chce wystąpić przeciwko wspieranej przez Zachód Zambii. Prezydent Zimbabwe Emmerson Mnangagwa poskarżył się Putinowi, że USA budują w sąsiedniej Zambii bazy wojskowe, zagrażając bezpieczeństwu i integralności jego kraju. Poprosił rosyjskiego dyktatora o wsparcie militarne, by mógł obronić Zimbabwe przed sąsiadem wspieranym przez Zachód. Mnangagwa odwiedził Petersburg, gdzie trwa, zignorowane przez Zachód, Międzynarodowe Forum Ekonomiczne. Rozmowę z Putinem zaczął od nazwania go swoim drogim bratem, po czym szybko przeszedł do krytyki polityki zagranicznej prowadzonej przez swego północnego sąsiada.– Zachód właśnie zaczął umacniać swoją władzę w Zambii. Wiesz, był czas, gdy Zambia i Zimbabwe stanowiły jedno, nazywało się to Rodezja Północna i Południowa. To było jedno, ale teraz jesteśmy rozdzieleni. Amerykanie konsolidują swoją władzę w tym kraju, zarówno jeśli chodzi o bezpieczeństwo, jak i wsparcie finansowe dla Zambii – tłumaczył 81-letni Mnangagwa Putinowi podczas rozmowy, której krótkie fragmenty pojawiły się w internecie.CZYTAJ TAKŻE: Była pierwsza dama i jej córka aresztowane. W tle pranie pieniędzy Oświadczenie Mnangagwy pojawiło się zaledwie osiem dni po tym, jak odwiedził Zambię w Livingstone, aby wziąć udział w szczycie szefów Wspólnoty Rozwoju Afryki Południowej(SADC), gdzie został ciepło przyjęty przez prezydenta Zambii Hakainde Hichilemę.– Coś jest strasznie nie tak z naszą umiejętnością rządzenia. Ta prezentacja nowego przewodniczącego SADC przeciwko państwu członkowskiemu przed obcą głową państwa jest niezwykle niefortunna. Na tym poprzestanę i powiem, że jestem niezwykle zszokowany tą lekkomyślnością – powiedział Walter Mzembi, były szef dyplomacji Zimbabwe.Zimbabwe sprawuje obecnie prezydencję SADC. Jest też współzałożycielem tej organizacji, którą powołano do życia w Lusace w Zambii w kwietniu 1980 roku. Stosunki między Zambią i Zimbabwe były bardzo dobre od czasu ich wyzwolenia spod brytyjskich rządów kolonialnych odpowiednio w 1964 i 1980 r. Zambia znacząco przyczyniła się do walki wyzwoleńczej swojego sąsiada.