RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

B. szef ABW zapowiada kroki prawne w związku z materiałem „Superwizjera”

Piotr Pogonowski (fot. arch.PAP/Rafał Guz)
Piotr Pogonowski (fot. arch.PAP/Rafał Guz)

Ilość kłamstw, insynuacji i pomówień zawartych w materiale „Superwizjera” oraz wypowiedzianych w ramach dyskusji po jego emisji zmusza do zdecydowanej reakcji i wystąpienia na drogę prawną – napisał w oświadczeniu b. szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Piotr Pogonowski.

Kontrowersje po wpisie Giertycha. „Najobrzydliwszy polityczny tweet”

Lewica jest gotowa poprzeć Krajowy Plan Odbudowy i spotka się w tej sprawie z premierem Mateuszem Morawieckim. Ta informacja oburzyła Romana...

zobacz więcej

B. Kittel (autor reportażu – red.) otrzymał ode mnie (...) informację, że nie znałem Jana L.” – napisał Pogonowski. Jak dodał, „wbrew zasadom rzetelności” zostało to „zatajone przez widzami”.

W sobotnim programie „Superwizjer” na antenie TVN wyemitowano reportaż na temat powiązań Pogonowskiego – szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 2015-2020 – i Jana L., który, według „Superwizjera”, od prawie 40 lat „jest jednym z najbardziej tajemniczych polskich przestępców, chociaż jest multimilionerem, a jego nazwisko przewija się w najgłośniejszych aferach ostatnich lat”.

W poniedziałek w sześciostronicowym oświadczeniu Pogonowski odniósł się do wyemitowanego reportażu, zarzucając jego autorowi nierzetelność, i zapowiedział podjęcie kroków prawnych.

„Nie jest dopuszczalne, aby w demokratycznym państwie prawa dopuszczać się bezkarnie pomówień i posługując się kłamstwem dezawuować zasady funkcjonowania organów państwa, w tym Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy dorobek życiowy kogokolwiek” – napisał Pogonowski.

Jak dodał, w dyskusji po emisji autor materiału Bertold Kittel stwierdził m.in., że powołanie Pogonowskiego na stanowisko szefa ABW stanowi wyłom w strukturze bezpieczeństwa, groźny dla ABW i bezpieczeństwa państwa.

Katastrofa smoleńska. Jak Tusk wspierał raport Anodiny

Po 10 latach od przedstawienia słynnego raportu Anodiny Rosjanie mogą kolejny raz powiedzieć: Donald Tusk nasz człowiek w Warszawie. Jeśli dotąd...

zobacz więcej

„B. Kittel stwierdził także, że »przyszedłem« do ABW bezpośrednio z firm związanych z osobami z groźnej przestępczości. Jest to kłamstwo” – napisał.

Jak zapewnił, w odpowiedzi na zadane mailowo pytania Kittel uzyskał „szeroką i wyczerpującą informację” na temat zakresu i czasu wykonywania przez b. szefa ABW „obsługi prawnej spółek SI POWER oraz Agencja Monitoringu Wywłaszczeń SA”.

„W żadnej z tych spółek nie występował w charakterze wspólnika, członka organu, czy »cichego patrona« p. Jan L.” – napisał.

Pogonowski podkreślił ponadto, że autor reportażu otrzymał od niego informację, że nie znał Jana L. „Bertold Kittel pomimo posiadania ww. informacji, przesłanej przeze mnie mailem w dn. 9 kwietnia, wbrew zasadom rzetelności, uczciwości i dążenia do prawdy przez dziennikarza – zgodnie z obowiązkami wynikającymi m.in. z Prawa prasowego – zataił ją przed widzami i posłużył się w swojej wypowiedzi kłamstwem i insynuacją” – czytamy.

Zdaniem b. szefa ABW, w materiale zawarto „szereg nieprawdziwych twierdzeń, tez, sformułowań, manipulacji i kłamstw”, które skutkują pomówieniem ABW, rządu i parlamentarzystów, i jego osoby o związki z zorganizowaną przestępczością.

Jak podkreślił, narusza to jego dobra osobiste, godzi w bezpieczeństwo państwa i zasługuje na „najwyższe potępienie”.

Zobacz też: „Gdyby agenci wyrwali komputer Lisowi...” Mazurek komentuje wyrok na dziennikarza

Polowanie na Obajtka. Komu i dlaczego przeszkadza prezes PKN Orlen [NASZE ŚLEDZTWO]

W tzw. sprawie Daniela Obajtka pod szyldem „dziennikarskiego śledztwa” przez wiele tygodni epatowano wrzutkami, zmanipulowanymi, niepełnymi...

zobacz więcej

„Ilość kłamstw, insynuacji i pomówień zawartych w materiale i wypowiadanych w ramach dyskusji po emisji materiału »Mafijny boss i afera w Ministerstwie Finansów« zmusza do zdecydowanej reakcji i wystąpienia na drogę prawną” – podsumował b. szef ABW.

W reportażu padły zarzuty, że kierowana przez Pogonowskiego Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie reagowała na informacje o mafii vatowskiej w Ministerstwie Finansów – na „rozkręcenie” której pieniądze pożyczyć miał Jan L.

Przypomniano, że w 2018 i 2019 roku policja zatrzymała dwóch wysokich rangą dyrektorów z resortu finansów, którzy są oskarżeni o zorganizowanie grupy przestępczej zajmującej się wyłudzaniem podatku VAT.

– Nie ma wątpliwości, że szybkie wykrycie uderzyłoby w interesy Jana L., który miał sfinansować działalność grupy – oceniono.

Premier: AI przestała być organizacją powszechnie broniącą wolności przekonań

Amnesty International już dawno przestała być organizacją powszechnie broniącą wolności przekonań, a jedynie chroni poglądy o określonym...

zobacz więcej

Według dziennikarzy „Superwizjera”, w przeszłości Pogonowski był „prawnikiem firmy SI Power, tej samej, w imieniu której Jan L. lobbował w Sejmie” oraz zasiadał też w radzie nadzorczej spółki Agencja Monitoringu Wywłaszczeń, której prezesem w 2015 roku został Arkadiusz B. – „kilka lat później jedna z najważniejszych postaci w aferze w Ministerstwie Finansów”; według dziennikarzy, pod adresem tej spółki mieści się „apartamentowiec, w którym mieszka Jan L.”.

– Jak to możliwe, że na czele służby, której zadaniem jest ochrona interesów państwa, stanął człowiek pracujący dla firm mających niejasne relacje z groźnym przestępcą? – pytają autorzy reportażu.

Dziennikarze poinformowali, że Pogonowski, który pełni obecnie funkcję członka zarządu Narodowego Banku Polskiego „potwierdza, że w 2015 roku zasiadał w radzie nadzorczej Agencji Monitoringu Wywłaszczeń oraz że jako prawnik obsługiwał firmę SI Power; zaprzecza, że kiedy był szefem ABW, zdecydował o odmowie prowadzenia przez agencję sprawy mafii vatowskiej w Ministerstwie Finansów”.

Przeczytaj też: „Sprzedałaś się”. Lempart oskarżana o współpracę z ABW

źródło:

Zobacz więcej