RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Śmierć kolejnego ukraińskiego żołnierza. 150 tys. Rosjan przy granicy

Ukraińscy żołnierze (fot. EPA/PAVLO PALAMARCHUK Dostawca: PAP/EPA)
Ukraińscy żołnierze (fot. EPA/PAVLO PALAMARCHUK Dostawca: PAP/EPA)

W wyniku ataków prorosyjskich sił zginął kolejny ukraiński wojskowy. Wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk ocenia w rozmowie z portalem tvp.info, że w ostatnich tygodniach liczba ofiar rośnie. – Ale od lipca 2020 r. do początku tego roku obowiązywało zawieszenie broni, które co ciekawe, było względnie przestrzegane – zaznacza. Dodaje, że dyslokacja rosyjskich wojsk oraz budowana bazy na Krymie to sygnały, które mogą budzić niepokój.

Rosjanie zabili żołnierza ukraińskiej armii. Użyli zakazanej broni

Na wschodzie Ukrainy w wyniku ataków prorosyjskich separatystów ostatniej doby zginął ukraiński wojskowy. Wspierane przez Rosję oddziały używały...

zobacz więcej

Ponad 150 tys. rosyjskich żołnierzy stacjonuje przy granicy z Ukrainą i na nielegalnie zaanektowanym Krymie – poinformował szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, powołując się na dobrze udokumentowane dane. Z kolei szef ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryło Budanow prognozował niedawno, że do 20 kwietnia przy granicy ukraińskiej może być rozlokowanych 110 tys. rosyjskich żołnierzy. Czy są to niepokojące liczby?

– 150 tys. to jest mniej więcej taka liczba rosyjskich żołnierzy, jaka stacjonuje przy granicy ukraińskiej na stałe, niezależnie od tego, co się akurat dzieje. Mam tu na myśli jednostki wojskowe na Krymie, ale również jednostki w obwodach rosyjskich przylegających do Ukrainy, jak i milicje w Republikach Donieckiej i Ługańskiej – mówi portalowi tvp.info Wojciech Konończuk.

Zobacz także:  „Wydalenie dyplomatów to nie koniec”. Rosja grozi USA

Wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich wskazuje, że liczba 150 tys. osób nie jest więc niczym nowym. – To stały stan armii Federacji Rosyjskiej w tym regionie. To, co jest niepokojące, to dyslokacja, czyli przeniesienie kolejnych jednostek właśnie do tej strefy przygranicznej. Druga poważna sprawa to budowa bazy na Krymie. Koncentracja sił i przerzut sprzętu wojskowego powinna budzić zainteresowanie, bo jest na skalę największą od kilku lat – zauważa.

Ekspert przyznaje, że możemy się spierać, czy w 2014 r. była ona większa czy mniejsza. Poglądy na ten temat nawet wśród ukraińskich ekspertów i polityków są podzielone, ale wszyscy są zgodni, że obecna sytuacja i ruchy po stronie rosyjskiej są niepokojące.

Kolejna ofiara rosyjskiej agresji

Wassermann o zdjęciu Kopacz: Nie w pełni władz umysłowych albo cyniczna

Ewa Kopacz pozująca w prosektorium po katastrofie smoleńskiej? Takie zdjęcie zaprezentowane w dokumencie „Stan Zagrożenia” Ewy Stankiewicz obiegło...

zobacz więcej

Wojciecha Konończuka pytamy również o niepokojące informacje ze wschodniej Ukrainy. W wyniku ataków prorosyjskich separatystów zginął tam kolejny ukraiński wojskowy. Poległy to Dawid Szartawa – urodzony w Tbilisi Gruzin, który służył w 128. brygadzie górsko-szturmowej.

Czy liczba ofiar, o których informują ostatnio media jest duża?

Zobacz także:  Ambasador USA w Rosji: Dobrowolnie kraju nie opuszczę

– Zależy do czego to porównujemy. Od lipca 2020 r. do początku tego roku obowiązywało zawieszenie broni, które, co ciekawe, było względnie przestrzegane. To powodowało, że liczba ofiar znacząco spadła. Możemy więc przyznać, że teraz bilans niepokojąco rośnie. Ale jeśli liczbę ofiar z ostatnich tygodni porównamy np. do 2018 r. i wcześniejszych, to okaże się, że ona wcale nie jest największa – wskazuje Konończuk.

„Patrzymy wam na ręce”


Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP prof. Krzysztof Szczerski ocenił w ostatnich dniach, że sytuacja jest bardzo napięta, a świat nie może odwracać wzroku od Ukrainy.

Rosja ma na granicy 150 tys. żołnierzy. Kijów myślał, że mniej [WIDEO]

Ponad 150 tysięcy rosyjskich żołnierzy stacjonuje obecnie przy granicy z Ukrainą i na nielegalnie zaanektowanym Krymie – poinformował w...

zobacz więcej

– Reakcje szefów państw i rządów powinny być bardzo stanowcze. Mam wrażenie, że tę narrację już pokazano – komentuje również Wojciech Konończuk.

Wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdza w rozmowie z portalem tvp.info, że „od początku kwietnia obserwujemy stanowczą reakcję społeczności międzynarodowej”.

Zobacz także:  Czy Polacy powinni się obawiać Rosji? Szczerski: Sytuacja jest napięta

– Zarówno na poziomie państw Unii Europejskiej, NATO czy polityki Stanów Zjednoczonych, mamy ważne deklaracje polityczne, rozmowy i spotkania. Sygnał, który państwa zachodnie wysyłają do Rosji jest następujący: patrzymy wam na ręce. Jeśli zrobicie coś, co narusza zasady prawa międzynarodowego, a nie daj Boże pozwolicie sobie na agresję wobec Ukrainy, koszty będą wysokie – mówi.

– Wiadomo, że państwa zachodnie nie wyślą tam teraz swoich wojsk. Ale rządy mocno akcentują ewentualne wprowadzenie sankcji politycznych i gospodarczych, z jakimi w razie nieodpowiednich kroków Moskwa musi się liczyć. To bardzo ważne i potrzebne – dodaje.

źródło:
Zobacz więcej