RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Z gdańskim ratuszem nie da się współpracować”. „S” ukarana za banery na 40-lecie

– Nasze billboardy to promocja historii. Miasto powinno wspierać takie inicjatywy albo przynajmniej w nich nie przeszkadzać – powiedział przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda podczas konferencji prasowej poświęconej nałożeniu na „Solidarność” kary za rozwieszenie banerów z okazji 40-lecia związku. – Urzędnicy naszego magistratu nie rozumieją, czym jest reklama komercyjna, a czym baner społeczny – ocenił radny Piotr Gierszewski.

Gdańsk ukarał... „Solidarność”. Piotr Duda szykuje odpowiedź

Gdański Zarząd Dróg i Zieleni podjął decyzję o nałożeniu na „Solidarność” 50 tys. zł kary za banery z okazji 40-lecia powstania związku, w tym ze...

zobacz więcej

W kwietniu 2020 roku zakończył się dwuletni okres przejściowy obowiązywania Uchwały Krajobrazowej Gdańska (UKG). Do tego czasu właściciele budynków mieli czas na usunięcie nośników reklamowych szpecących miejski krajobraz. Urzędnicy do takich reklam zakwalifikowali m.in. reklamy wielkoformatowe i wolnostojące konstrukcje reklamowe.

”Sytuacja skandaliczna”


Na budynku Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” przy ul. Wały Piastowskie w Gdańsku umieszczono dwa banery związane z 40-leciem związku. Na pierwszym z nich umieszczono hasło: „Człowiek rodzi się i żyje wolnym”, a na drugim słowa Ojca Świętego Jana Pawła II: „Nie ma wolności bez solidarności”.

Według urzędników z Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni „S” złamała w ten sposób uchwałę krajobrazową. Ma ona chronić miejski krajobraz przed eksponowaniem nośników reklamowych, które go szpecą. GZDiZ poinformował, że w wyniku postępowania administracyjnego w tej sprawie nałożono na związek kary na łączną kwotę blisko 50 tys. zł.

– To sytuacja skandaliczna. Nigdy byśmy nie przypuszczali, że za promocję 40-lecia Solidarności zostaniemy ukarani – powiedział przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, komentując tę decyzję podczas zwołanej specjalnie w tej sprawie konferencji prasowej. Duda podkreślił, że związek przygotował billboardy za własne pieniądze, a ich koszt wyniósł 17 tys. zł.

– Urzędnicy Zarządu Dróg i Zieleni na początku grudnia przyszli na wizję lokalną, powiedzieli, że albo to ściągniemy te banery, albo będą kary. 23 grudnia zawitali ponownie i poinformowali nas o nałożeniu kar. Jesteśmy zdziwieni, bo karę otrzymaliśmy jedynie za kilkanaście dni, a billboardy wisiały na budynku od początku lutego. Gdyby policzono karę za cały okres, to nie wynosiłaby ona 50 tys. zł, ale 1,1 mln zł – mówił szef „Solidarności”. Stwierdził, że decyzja urzędników to „kara za to, że Solidarność jest kustoszem historii”.

– Ja tego wszystkiego nie rozumiem. Jesteśmy, jako NSZZ »Solidarność«, kustoszem historii. Staramy się dbać o tę historię, nadrabiamy stracony czas, czyli ten grzech zaniechania z początku lat 90. I za to mamy być karani? Tylko dlatego, bo na naszych materiałach nie ma logo miasta, tylko logo Solidarności? To naprawdę przykre. Te billboardy powinny wisieć co roku i będą wisiały niezależnie, czy się to miastu podoba, czy nie, bo to jest promocja i dbanie o naszą najnowszą historię – podkreślił.

-> Przeczytaj także: „Drzewom w pasie nadmorskim grozi rzeź”. Radni PiS nawołują do wspólnej akcji sprzeciwu

Ocenił również, że miasto powinno wspierać takie inicjatywy. – Jeśli władze Gdańska nie chcą wspólnie ich organizować, to powinny przynajmniej w tym nie przeszkadzać – dodał.

– Ze składek związkowych od wielu lat organizujemy uroczystości nie tylko w Gdańsku, ale w wielu innych miastach w kraju. W tych innych miastach, niezależnie od barw politycznych, ponad podziałami, potrafimy ze sobą współpracować. W Gdańsku się nie da – oświadczył Piotr Duda.

Poinformował, że związek odwołał się już od decyzji GZDiZ i nie zamierza płacić kary.

Zawieszeni sędziowie porównani do Anny Walentynowicz. „To uwłacza pamięci o mojej mamie”

Janusz Walentynowicz, syn Anny Walentynowicz powiedział, że porównanie przez prezydent Gdańska działalności jego mamy do sytuacji sędziów...

zobacz więcej

– Nie chcieliśmy się skarżyć i mówić, że miasto rzuca nam kłody pod nogi, ale skoro już się spotkaliśmy, to chciałem jeszcze powiedzieć, bo nie wiem, czy wiedzą państwo, że miasto co roku wystawia nam faktury VAT za zużycie gazu potrzebnego do zapalenia znicza przy pomniku Poległych Stoczniowców. Miasto nie dość, że nas nie wspiera i nam nie pomaga, to jeszcze wystawia nam faktury za zużycie gazu – dodał.

Podczas konferencji prasowej szefowi „Solidarności” towarzyszyli gdańscy radni Prawa i Sprawiedliwości. Zapowiedzieli, że zrobią wszystko, aby zmienić zapisy uchwały, która - ich zdaniem - jest najbardziej restrykcyjną w kraju.

Cytat ze św. Jana Pawła II zrównany z marketingiem międzynarodowych korporacji


– Odnoszę wrażenie, że urzędnicy naszego magistratu nie rozumieją, czym jest reklama komercyjna, a czym baner społeczny – ocenił radny Piotr Gierszewski.

W komunikacie, jaki gdański ratusz wydał w związku z nałożeniem kary, istotnie bannery określane są mianem reklam.

„GZDiZ kilkukrotnie informował Solidarność (wiadomość e-mail, pisemnie, telefonicznie) o obowiązku dostosowania lub usunięcia reklam oraz o konsekwencjach niedostosowania się do zapisów uchwały, co zostało zignorowane. W związku z powyższym w dwóch postępowaniach administracyjnych za umieszczenie tablicy reklamowej niezgodnie z zasadami i warunkami Uchwały Krajobrazowej Gdańska wystawiono dwie decyzje wymierzające kary odpowiednio: 29.600,40 PLN oraz 17.160,34 PLN. Kary dotyczyły dwóch tablic reklamowych w formie banera na elewacji budynku przy ulicy Wały Piastowskie – poinformowano.

-> Przeczytaj także: Piotr Duda o pomysłach PO: To demagogia. „Tuzy intelektu”

„Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym jasno wskazuje, czym jest reklama. Należy przez to rozumieć upowszechnianie w jakiejkolwiek wizualnej formie informacji promującej osoby, przedsiębiorstwa, towary, usługi, przedsięwzięcia lub ruchy społeczne” – wskazano w komunikacie.

źródło:
Zobacz więcej