RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Uratował setki żydowskich dzieci. Po latach zrobiły mu niezwykłą niespodziankę [WIDEO]

Sir Nicholas Winton (fot. Peter Macdiarmid/Getty Images)
Sir Nicholas Winton (fot. Peter Macdiarmid/Getty Images)

Nazywany „brytyjskim Schindlerem” sir Nicholas Winton uratował 669 żydowskich dzieci z terenów okupowanej Czechosłowacji. Następnie przez pięć dekad ukrywał prawdę o tym, czego dokonał w czasie wojny. Ocaleni nigdy nie zapomnieli jednak o jego bezinteresownej postawie, dzięki której przetrwali okrutne czasy.

Arabski Schindler. Tunezyjczyk, który ratował Żydów

Amerykański pisarz i historyk Robert Satloff od lat zabiega, aby Khaled Abdul-Wahab – właściciel ziemski, który podczas wojny udzielił schronienia...

zobacz więcej

Był grudzień 1938 r. Nicholas Winton, 29-letni makler giełdowy w Wielkiej Brytanii, szykował się właśnie na dwutygodniowy urlop w szwajcarskich Alpach, gdy nieoczekiwanie zadzwonił do niego przyjaciel przebywający w Pradze. – Nie zawracaj sobie głowy nartami – usłyszał od Martina Blake’a, ambasadora Brytyjskiego Komitetu ds. Uchodźców z Czechosłowacji. – Mam bardzo ciekawe zadanie i potrzebuję twojej pomocy – wyjaśniał przyjaciel Wintona.

Blake miał na myśli żydowskich uchodźców, którzy wyemigrowali w głąb kraju po zajęciu przez Niemców części Czechosłowacji, tzw. Kraju Sudetów. Prześladowania w Trzeciej Rzeszy, które przybrały na sile w listopadzie 1938 r. , gdy miała miejsce niesławna „noc kryształowa”, pozwalały przypuszczać czechosłowackim Żydom, jaki wkrótce będzie ich los.

Winton przybył za namową przyjaciela do Pragi, gdzie odwiedził obozy dla uchodźców. Na miejscu przekonał się, że znajdują się oni w bardzo ciężkim położeniu. Brytyjczyk uznał, że musi pomóc pozostawionym bez opieki dzieciom.

Kindertransport


Widmo wojny krążyło nad Europą. Ograniczenia emigracyjne dla Żydów, które występowały wówczas na Starym Kontynencie powodowały, że wielu z nich mogło zostać wkrótce narażonych na działania niemieckich nazistów. Na tym tle Wielka Brytania stanowiła wyjątek. Kilka miesięcy przed wybuchem globalnego konfliktu rozpoczęto tu program o nazwie Kindertransport, w ramach którego przyjmowano bez opiekunów żydowskie dzieci do 17. roku życia.

Plan powstał w reakcji na „noc kryształową”. Już po kilku dniach od tego wydarzenia, 15 listopada 1938 r., liderzy żydowskiej organizacji humanitarnej World Jewish Relief spotkali się z brytyjskim premierem Arthurem Nevillem Chamberlainem. Podczas rozmów ustalono, że rząd brytyjski zezwoli na czasowy pobyt żydowskich dzieci z innych państw, które w przyszłości zamierzałyby wyemigrować do Palestyny. Organizacja World Jewish Relief zobowiązała się pokryć koszty podróży i podstawowe opłaty. Na każde dziecko przeznaczono 50 funtów. Jak się potem okazało, program Kindertransport pozwolił ocalić ok. 10 tys. dzieci z państw okupowanych, m.in. z Polski oraz Czechosłowacji.

Arka Żabińskich. W czasie wojny znaleźli schronienie w warszawskim zoo

46 lat temu zmarł Jan Żabiński, dyrektor warszawskiego zoo, który podczas niemieckiej okupacji zaangażował się wraz z żoną w działalność...

zobacz więcej

Winton postanowił włączyć się w tę akcję. Gdy po latach będzie o tym opowiadać w popularnym programie „60 minut” na antenie amerykańskiej stacji CBS, przyzna: – Wychodzę z założenia, że jeżeli coś nie jest niemożliwe, to musi istnieć jakiś sposób, żeby to zrobić.

Oprócz szczerego współczucia dla losu żydowskich dzieci, łączyło go z nimi również wspólne pochodzenie – rodzice Wintona byli niemieckimi Żydami, którzy na początku XX w. przybyli na Wyspy, zmienili nazwisko i przeszli na chrześcijaństwo.

Dzieci Wintona


Zadanie, którego podjął się brytyjski makler wymagało tytanicznej pracy organizacyjnej oraz było obarczone pewnym ryzykiem. Działalność Wintona zwróciła uwagę niemieckich szpiegów oraz gestapo. Nic dziwnego – w pobliżu cudzoziemca zaczęły się wkrótce gromadzić długie kolejki ludzi. Brytyjczyk rozwiązał te problemy wręczając Niemcom łapówki.

Czytaj także: „Nie czuję się niższa od pana”. Polka, która zakpiła z Hitlera

Jedna z ocalonych przez niego osób, Vera Gissing, wspominała: „Nicky założył biuro w hotelu w Pradze. Sporządził listy dzieci. Zrobił im zdjęcia. Znalazł połączenia kolejowe. Szpiedzy czuwali”. Do Brytyjczyka zaczęli tłumnie przybywać żydowscy rodzice z prośbą o ratunek dla swoich pociech. Winton nie mógł jednak zorganizować transportu dla wszystkich, dlatego musiał dokonać selekcji: wybierał dzieci z tych rodzin, które – w jego ocenie – znajdowały się w największym zagrożeniu.

Brytyjczyk zdołał przekonać swój rząd do przyjęcia czechosłowackich dzieci, ale postawiono mu warunek: musiał na własną rękę znaleźć im rodziny zastępcze. Winton musiał uporać się z wieloma formalnościami, szukał także darczyńców i domów zastępczych, publikując liczne ogłoszenia w prasie. Udało mu się znaleźć setki rodzin chętnych do przyjmowania dzieci. Znaleźli się także sponsorzy, ale zebrane od nich pieniądze nie wystarczyły na pokrycie wszystkich kosztów. Winton musiał więc dołożyć część środków z własnej kieszeni. 

Pierwszy pociąg z 20 dziećmi wyruszył z Pragi 14 marca 1939 r. Tego samego dnia została utworzona marionetkowa Pierwsza Republika Słowacka, a nazajutrz reszta Czech znalazła się pod niemiecką okupacją. Potem odbyło się jeszcze siedem transportów drogą kolejową.

Winton zorganizował także transport 1 września 1939 r., ale pociąg nie mógł już opuścić Pragi ze względu na wybuch wojny. Brytyjczyk nigdy nie dowiedział się, co stało się z 250 dziećmi, które jechały tym ostatnim pociągiem. Łącznie udało mu się przewieźć na Wyspy 669 dzieci, w większości żydowskiego pochodzenia. Osobiście dopilnował, aby każde z nich trafiło do odpowiedniej rodziny zastępczej.

Historia jak z filmu. Uciekli z Auschwitz przebrani za esesmanów

Ta historia brzmi jak opis filmu Quentina Tarantino, ale wydarzyła się naprawdę. 20 czerwca 1942 r. Kazimierz Piechowski wraz z trójką innych...

zobacz więcej

50 lat milczenia


Kindertransport nie był jedyną akcją humanitarną, w jaką zaangażował się Nicholas Winton. W czasie wojny działał w Czerwonym Krzyżu. Latami pomagał też osobom starszym i niepełnosprawnym. Przez całe życie pozostawał skromnym człowiekiem, nie wspominając o tym, co zrobił dla czechosłowackich dzieci, nawet swoim najbliższym.

Działalność Wintona wyszła na jaw dopiero w 1988 r., gdy jego żona Greta znalazła na strychu walizkę, w której znajdowały się m.in. zdjęcia ocalonych oraz wykaz nazwisk. Kobieta nagłośniła historię swojego męża. W tym samym roku mężczyzna został zaproszony do programu „That’s Life” w BBC.

Winton nie był świadomy, że obok niego siedziała na widowni wspomniana już Vera Gissing. W pewnym momencie stało się coś nieoczekiwanego. Prowadząca program Esther Rantzen zapytała: – Czy jest tu ktoś, kto zawdzięcza swoje życie Nicholasowi Wintonowi? Jeśli tak, to czy mógłby teraz wstać? Wstali wszyscy – okazało się, że na widowni siedziały wyłącznie osoby ocalone przez Brytyjczyka. Winton tak wspominał potem tamtą chwilę: – To był najbardziej wzruszający moment w moim życiu. Nagle zostałem skonfrontowany z tymi wszystkimi dziećmi, które nie były już przecież dziećmi.



W 2003 r. brytyjska królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki. Winton otrzymał m.in. najwyższe czeskie odznaczenie przyznawane cudzoziemcom za zasługi dla kraju – Order Białego Lwa oraz Medal Wallenberga. Z powodu żydowskiego pochodzenia nie mógł jednak zostać odznaczony Medalem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Sir Nicholas Winton zmarł w 2015 r. w wieku 106 lat. W ub.r. pojawiła się informacja, że w Pradze zostanie nakręcony film biograficzny o tym niezwykłym człowieku pt. „One Life”. W rolę Wintona na różnych etapach jego życia wcielą się Johnny Flynn i Anthony Hopkins.

źródło:
Zobacz więcej