RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Gorąco w Tbilisi. Żołnierz miliardera na wojnie z opozycją

Sprawa Nikanora Melii jeszcze bardziej zaostrzyła polityczny konflikt w Gruzji (fot. PAP/EPA/ZURAB KURTSIKIDZE)
Sprawa Nikanora Melii jeszcze bardziej zaostrzyła polityczny konflikt w Gruzji (fot. PAP/EPA/ZURAB KURTSIKIDZE)

Trzeba było wymienić premiera, aby zatrzymać – na polecenie sądu – lidera opozycji. Sprawa Nikanora Melii jeszcze bardziej zaostrzyła polityczny konflikt w Gruzji. Zachód się niepokoi, Rosja może zacierać ręce.

Gruzińskie Marzenie zwycięzcą wyborów. Opozycja protestuje

Partia Gruzińskie Marzenie uzyskała 48,1 proc. poparcia w sobotnich wyborach parlamentarnych po przeliczeniu głosów z ponad 99 proc. komisji...

zobacz więcej

23 lutego rano specjalne jednostki MSW, wspierane przez policję, wzięły szturmem siedzibę opozycyjnego Zjednoczonego Ruchu Narodowego (ZRN) i w kajdankach zabrały jego szefa, Nikanora Melię. Na korytarzach budynku doszło do starć funkcjonariuszy ze zwolennikami opozycji, 17 osób zostało rannych.

Chwilę później szef rządzącego Gruzińskiego Marzenia (GM) Irakli Kobachidze wyjaśniał, że tak drastyczne działania były nieuniknione, ponieważ trzeba było wykonać decyzję sądu z 17 lutego o zatrzymaniu Melii. Kilka dni wcześniej zdominowany przez GM parlament pozbawił Melię immunitetu parlamentarnego.

„Noc Gawriłowa”


Nakaz zatrzymania wydała sędzia miejskiego sądu w Tbilisi Nino Czachnaszwili, motywując decyzję faktem, iż Melia nie wpłacił całości sumy kaucji (70 tys. lari, czyli ok. 21 tys. dolarów), którą mu wymierzono za naruszenie warunków pierwszego orzeczenia sądowego z końca czerwca 2019 r. Melia tłumaczył odmowę wpłaty pieniędzy niechęcią do „płacenia niewolniczego trybutu Putinowi”; jego interesy, mówił, są „realizowane w Gruzji przez rządzącą partię Gruzińskie Marzenie” miliardera Bidziny Iwaniszwilego, który fortunę zdobył głównie w Rosji.

Zobacz także: Czerwone flagi nad Tyflisem. Jak Gruzja straciła niepodległość 

Sprawa karna przeciwko szefowi ZRN i grupie innych działaczy opozycji została wszczęta w czerwcu 2019 r., wysunięto zarzuty „zorganizowania grupowej przemocy wobec oficerów policji” i „usiłowania siłowego przejęcia władzy”. Chodzi o wydarzenia tzw. nocy Gawriłowa, z 21 na 22 czerwca 2019 r. Wtedy to zwolennicy opozycji, pod bezpośrednią wodzą Melii, próbowali szturmem wziąć siedzibę parlamentu. Co wywołało ich furię? Prowokacja na którą pozwoliły władze gruzińskie. Otóż w Tbilisi odbywało się wówczas na zaproszenie Gruzińskiego Marzenia posiedzenie Międzyparlamentarnego Zgromadzenia Prawosławnego (skupiającego parlamentarzystów z różnych prawosławnych krajów).

Putin wciągnął Zachód w pułapkę. Potem wbije nóż w plecy Ukrainie [OPINIA]

Powołanie nowego rządu Mołdawii z prozachodnią premier na czele nie byłoby możliwe bez pomocy Rosji. Kreml wykonał niespodziewany ruch i kazał...

zobacz więcej

W czasie obrad rosyjski deputowany Dumy, komunista Siergiej Gawriłow zasiadł arogancko i wyzywająco w fotelu zarezerwowanym dla przewodniczącego parlamentu Gruzji. Na większość Gruzinów, pamiętających wojnę z 2008 r. i wciąż trwającą rosyjską okupację Abchazji i Osetii Południowej, podziałało to jak czerwona płachta na byka.

W ramach postępowania karnego w sprawie szturmu na parlament Melia był już raz obciążony kaucją i zobowiązany do noszenia bransolety elektronicznej. Zerwał ją jednak podczas jesiennych protestów po ogłoszeniu zwycięstwa wyborczego Gruzińskiego Marzenia. Opozycja w Gruzji uważa je za sfałszowane i domaga się rozpisania wyborów przedterminowych. Międzynarodowi obserwatorzy, przyznając, że dochodziło do różnego rodzaju nacisków, generalnie jednak wybory uznali za wolne i sprawiedliwe.

Wymiana premiera


Decyzja sądu z 17 lutego wywołała rządowy kryzys. Już nazajutrz w kierownictwie Gruzińskiego Marzenia wybuchła gorąca dyskusja, czy pozwolić siłom porządkowym na użycie siły dla realizacji decyzji sądu. Lider Gruzińskiego Marzenia Irakli Kobachidze potwierdził później, że doszło do rozbieżności w kierownictwie partii na temat aresztowania opozycjonisty.

Zobacz także: Miedwiediew: Członkostwo Gruzji w NATO może „sprowokować straszny konflikt” 

Szef MSW Wachtang Gomelauri nie miał tu wątpliwości, ale przeciwny był premier Giorgi Gacharia, który w końcu, widząc, że nie przekona partyjnych kolegów, podał się do dymisji. Mediom powiedział, że środki przygotowane przez resort służb wewnętrznych do zatrzymania Melii uznał za nieakceptowalne, bo niosą ryzyko dla zdrowia i życia obywateli, prowokując przy tym eskalację polityczną w kraju.

Znaleźli nową rocznicę, by uderzyć w Polskę. Kłamstwa Rosjan szokują coraz bardziej

Potwierdzają się obawy, że oszczerstwa Putina z końca grudnia to był początek długiej i brutalnej kampanii. Teraz Rosjanie znaleźli nowy pretekst,...

zobacz więcej

Gacharię na stanowisku szefa rządu niemal natychmiast zastąpił Irakli Garibaszwili, dotychczas minister obrony, który był już jednak w przeszłości premierem (2013-15). Nowy premier i jego rząd uzyskali poparcie 89 deputowanych, a 2 było przeciw. Tyle że w obradach 150-osobowego parlamentu nie ma ZRN i mniejszych partii. Kwestię zatrzymania Melii odsunięto w czasie.

Dla Zjednoczonego Ruchu Narodowego było to niczym zwycięstwo. Główna partia opozycji zażądała od razu konsultacji ws. przyspieszonych wyborów. Pamiętać trzeba, że po wyborach z 31 października 2020, wygranych przez GM, niemal wszyscy wybrani deputowani opozycji bojkotują obrady parlamentu.

Twierdzą, że wybory nie były uczciwe. Mimo mediacji USA i UE, nic w tej sprawie się nie zmieniło. ZRN żąda też uwolnienia Giorgi Ruruy, właściciela przyjaznej opozycji telewizji Mtavari Archi. ZRN uważa, że biznesmen trafił za kratki tylko dlatego, że jego telewizja stała się głównym medialnym środkiem przekazu opozycji. 20 lutego Melia ogłosił, że „zjednoczona opozycja” z ZRN na czele, gotowa jest do rozmów, które obniżą temperaturę sporu politycznego w kraju.

Saakaszwili zmienił ton


Już następnego dnia założyciel ZRN i do dziś postać mająca nań ogromny wpływ, czyli były prezydent Micheil Saakaszwili, zmienił zupełnie ton, wzywając Gruzinów do wyjścia na ulice. To właśnie prezydent Gruzji w latach 2004-13 jest założycielem i wciąż faktycznym przywódcą ZRN, ale z emigracji.

Po porażce ZRN w 2012 r. i zakończeniu swojej kadencji rok później, musiał uciekać z kraju. Nowa władza nie ukrywała, że chce wsadzić go do więzienia. W 2018 r. został skazany zaocznie na dziewięć lat więzienia za nadużycie władzy. Emigrant Saakaszwili tymczasem politycznie działał już na Ukrainie.

Prawda o Ujgurach w oczy kole. Rośnie koalicja przeciwników chińskich zbrodni

Nasila się krytyka komunistycznych władz w Pekinie za ich postawę wobec Ujgurów. Kanada, tak jak wcześniej USA, uznała, że mniejszość ta jest w...

zobacz więcej

Szybko okazało się, że radość opozycji była przedwczesna, a wojownicze deklaracje Saakaszwilego błędne. Nowy premier odniósł się w swoim expose do ZRN jako „schronienia przestępców i terrorystów”.

Nic w tym zresztą dziwnego; przed jesiennymi wyborami mówił, że partia opozycyjna „zasługuje na delegalizację”. Niecałą dobę po wystąpieniu Garibaszwilego policja uderzyła.

Akcja miała gwałtowny przebieg. Melia wraz ze współpracownikami zabarykadował się wewnątrz biura, podczas gdy zwolennicy opozycji walczyli z funkcjonariuszami na ulicy. Szturm się udał, Melia trafił do aresztu, ale jeszcze tego samego dnia wieczorem zwolennicy opozycji rozbili namioty w pobliżu parlamentu.

Między Rosją i Zachodem


Nowy premier zaraz po akcji policji mówił: „Dzisiaj byliśmy świadkami, że jesteśmy państwem prawa, jesteśmy silnym państwem z silną policją. To jest standard absolutnie cywilizowanych, demokratycznych krajów. Dzisiaj nasza bohaterska policja pokazała najwyższe standardy, nawiązując do tych europejskich, amerykańskich, nowoczesnych demokracji”.

Zobacz także: Spór o zatrzymanych w Gruzji żeglarzy. Ukraina domaga się ich uwolnienia 

Garibaszwili to bardzo bliski współpracownik Iwaniszwilego, co oznaczać może tylko, że miliarder dał sygnał do zaostrzenia polityki. „Forbes” szacuje fortunę Iwaniszwilego na blisko 5 mld dolarów. Miał ją zdobyć w latach 90. XX w. w Rosji, inwestując w metale, nieruchomości i bankowość. Miał też udziały w Gazpromie.

Wojna pomnikowa z Polską i nie tylko. Ukryte cele rosyjskiej strategii

Wszędzie tam, gdzie niegdyś stanęła noga żołnierza Armii Czerwonej, pojawiły się później liczne pomniki ku czci sowieckich „wyzwolicieli”. Dziś, po...

zobacz więcej

W 2012 r. założył partię Gruzińskie Marzenie, a ta niespodziewanie wygrała wybory. Iwaniszwili był premierem tylko nieco ponad rok, potem wycofał się z aktywności rządowej, pozostając jednak faktycznym przywódcą Gruzji. Jego partia wygrała dwa kolejne razy.

W styczniu Iwaniszwili ogłosił rezygnację z działalności politycznej, ale mało kto wierzy w to, że zrezygnował z pociągania za sznurki w kraju. Opozycja od początku zarzuca Iwaniszwilemu i jego partii powiązania z Rosją. Faktem niezaprzeczalnym jest, że w ostatnich latach Gruzja wyraźnie zmiękczyła swoje stanowisko wobec Rosji, zaś prorosyjskie partie nabierają siły.

Nie chodzi zresztą tylko o samego oligarchę. Choćby były już premier Gacharia, zanim Iwaniszwili ściągnął go do gruzińskiej polityki, był biznesmenem w Moskwie. Nic dziwnego, że teraz na ulicach pojawiły się hasła „Stop Putin’s Dream” (nawiązanie do nazwy partii rządzącej) oraz „Nie chcemy wracać do Związku Sowieckiego”.

Jedyna nadzieja gruzińskiej opozycji


Jedyną nadzieją gruzińskiej opozycji jest dziś Zachód. Tylko Bruksela i Waszyngton mogą wywrzeć nacisk na władze w Tbilisi. Szturm siedziby ZRN i zatrzymanie lidera opozycji zostały natychmiast potępione przez USA, Wielką Brytanię, UE i szereg wpływowych zachodnich polityków. Ambasada USA w mocnych słowach ostrzegła, że „Gruzja cofnęła się na swej drodze ku staniu się silniejszą demokracją w euroatlantyckiej rodzinie narodów”.

Brytyjski ambasador Mark Clayton powiedział, że jest zaszokowany rajdem policji, dodając, że „przemoc i chaos w Tbilisi to ostatnia rzecz, jakie teraz potrzebuje Gruzja”.

Zobacz także: Gruzja. Partia rządząca wygrywa wybory po bojkocie 

Jednak nowy premier jest zwolennikiem twardej linii wobec opozycji. Niewykluczone, że rozkaże szturmować miasteczko namiotowe rozbite przez opozycję w reakcji na zatrzymanie jej lidera na głównej ulicy Tbilisi. Wtedy nie będzie powrotu do dialogu. Zachód będzie musiał wyciągnąć konsekwencje. Skończyć się może długa opowieść o dążeniu Gruzji w kierunku zachodnim.


Oczywiście wygra na tym głównie Rosja, choć nie można nie doceniać rosnącej roli Turcji na Kaukazie. Władze w Tbilisi mogą postawić na ten kierunek – Ankara nie przejmuje się demokracją. To ważne dla Iwaniszwilego, wszak w ostatnich latach Gruzja spada w rankingach demokracji i wolności. Freedom House zalicza ją dziś do kategorii „system przejściowy lub hybrydowy”.

źródło:
Zobacz więcej