RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Studio Paramount zdecydowało o swoich hitach, m.in. „Mission: Impossible 7”

Tom Cruise (fot. Samantha Zucchi/Insidefoto/Mondadori Portfolio via Getty Images)
Tom Cruise (fot. Samantha Zucchi/Insidefoto/Mondadori Portfolio via Getty Images)

Zaledwie 45 dni – do takiego okresu skrócone zostanie tzw. okno, czyli czas, jaki musi upłynąć od premiery filmu w kinie do pokazania go na nośnikach i serwisach streamingowych. Taką decyzję podjęło studio Paramount Pictures odnośnie swoich nowych hitów. Nie zmieniają się ich daty premier – „Mission: Impossible 7” ma trafić do kin 19 listopada, a „Ciche miejsce 2” 17 września. Na platformę streamingową Paramount+. 45 dni później. Inne, teoretycznie mniejsze hity, mogą się tam pojawić nawet po 30 dniach od premiery kinowej.

„Miałem próbę z Kate Winslet”. Hollywoodzki gwiazdor odniósł się do plotki

W swoim najnowszym wywiadzie hollywoodzki gwiazdor odniósł się do plotki, która ciągnie się za nim od lat. Głosi ona, że producenci „Titanica” to...

zobacz więcej

Trwa ofensywa nowego portalu streamingowego, jakim będzie Paramount+. Nowa będzie w zasadzie jedynie jego nazwa. W ramach rebrandingu działającego od października 2014 roku serwisu CBS All Access zmieni on nazwę właśnie na Paramount+.

Duże produkcje filmowe studia Paramount mają pomóc mu w przebiciu się na nasyconym portalami streamingowymi rynku. Podobną decyzję o pokazaniu swoich największych hitów na należącej do tego samego koncernu platformie streamingowej podjęło wcześniej studio Warner Bros. Z tą różnicą, że filmy tej wytwórni debiutują równocześnie w kinach i na platformie HBO Max. Na największe hity Paramountu trzeba będzie poczekać 45 dni od momentu ich premiery kinowej. W bibliotece Paramount+ ma znaleźć się ponad dwa i pół tysiąca filmów.

Gwóźdź do trumny


Przed wybuchem pandemii wspomniane wyżej okno trwało zwyczajowo 90 dni. Taki termin został ustalony głównie pod naciskiem właścicieli kin, dla których ekskluzywność tytułów była największym wabikiem na widzów. Pandemia COVID–19 i zamknięcie kin wywróciło ten model dystrybucji do góry nogami. Całkowita rezygnacja z tego okna przez studio Warner Bros. oburzyła branżę kinową, dla której był to kolejny gwóźdź do trumny. Wciąż nie wiadomo, jak wyglądać będzie sytuacja kin po pandemii i czy będzie możliwy powrót do ich działalności na tej samej zasadzie, co wcześniej.

Raper jak superbohater z komiksów. Na czole ma ogromny kamień

Lil Uzi Vert słynie z zamiłowania do biżuterii. I ma to wypisane na twarzy – dosłownie! Piosenkarz wszczepił sobie w czoło ogromny różowy diament....

zobacz więcej

Dystrybutorzy filmowi szukają własnych sposobów na przetrwanie pandemii. Studio Paramount, aby móc dalej działać, zdecydowało się na sprzedaż kilku ze swoich potencjalnych hitów platformom streamingowym. Na Netfliksa i Amazon Prime trafiły takie filmy tej wytwórni jak „Proces Siódemki z Chicago”, „Książę w Nowym Jorku 2” czy „Without Remorse”. Jednak największe hity studia – m.in. siódma i ósma część „Mission: Impossible” czy „Top Gun: Maverick” – pozostały w rękach Paramount Pictures i mają mieć tradycyjną premierę kinową.

Innym studiem filmowym, które skróciło już czas trwania tzw. okna był Universal. Filmy tej wytwórni mogą trafiać na serwisy premium VOD już po 17 dniach od premiery kinowej.

Zobacz także: Spider-Man mógł grać w „Gwiezdnych wojnach”. Wspomina nieudany casting 

źródło:

Zobacz więcej