RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Upokorzyli Borrella, skazali Nawalnego i grożą. Kreml podbija negocjacyjną stawkę

Kreml dołożył Aleksiejowi Nawalnemu kolejny wyrok (fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV)
Kreml dołożył Aleksiejowi Nawalnemu kolejny wyrok (fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV)

Podczas gdy w Unii Europejskiej wciąż są państwa – i to niestety najbardziej wpływowe – które wierzą w możliwość resetu relacji z Moskwą, Kreml przygotowuje się do strategicznych negocjacji z Waszyngtonem. Ludzie Putina są przekonani, że w rozmowach z Joem Bidenem uda im się osiągnąć większe sukcesy, niż to miało w czasach Donalda Trumpa. Rosja jest na etapie podbijania stawki negocjacyjnej w znany od lat sposób: tworząc nowe pola konfliktu, radykalizując przekaz i dokręcając śrubę opozycji. O tym, jak bardzo strategia ta jest skuteczna, przekonamy się także dziś, gdyż w Brukseli zaplanowano rozmowy w sprawie nowych sankcji.

Kreml zakpił z Unii. Borrell zlekceważył ostrzeżenia Polski [WIDEO]

Sprawdziły się ostrzeżenia formułowane m.in. przez Polskę pod adresem szefa unijnej dyplomacji przed jego wizytą w Moskwie. W czasie, gdy reżim na...

zobacz więcej

Sobota była dniem, gdy po raz kolejny Kreml pokazał, że nie będzie się przejmował opinią Zachodu i za pomocą ręcznie sterowanych sądów dołożył Aleksiejowi Nawalnemu kolejny wyrok.

Tego dnia moskiewski sąd najpierw odrzucił jego apelację w sprawie odwieszenia starego wyroku, zaliczając mu na poczet odbytej już kary jeszcze dodatkowe kilkadziesiąt dni, co powoduje, że opozycjonista trafi do łagru na nieco ponad dwa lata i sześć miesięcy.

Pod wieczór zaś Nawalny został uznany za winnego zniesławienia kombatanta II wojny światowej Ignata Artiemienkę i skazany na grzywnę w wysokości 850 tys. rubli (w przeliczeniu ponad 11,4 tys. dolarów). Adwokaci zapowiedzieli odwołanie się od wyroku.

Nawalny uznał oskarżenie za prowokację


Sam skazany nie przyznał się do winy i uznał oskarżenie za prowokację, która miała go oczernić w oczach społeczeństwa. Ocenił przy tym, że kombatant jest wykorzystywany w ataku na niego. Jak się jednak okazuje, to może nie być ostatnia rozprawa przeciwnika Kremla, gdyż do Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej trafiły materiały w sprawie możliwego znieważenia przez niego sądu i prokuratora.

Kreml nie przebiera w środkach. Unia mogła uderzyć w Gazprom, wybrała „zaniepokojenie”

Po tym, jak Aleksiej Nawalny wrócił do Rosji i z miejsca został zatrzymany, Kreml zaostrzył środki represji wobec opozycji. Polska i państwa...

zobacz więcej

Nawalny od dłuższego czasu znajduje się na celowniku ludzi Putina. Po tym, jak latem ubiegłego roku został otruty bojowym środkiem chemicznym z grupy nowiczoków, a następnie doszedł do zdrowia w niemieckiej klinice i wrócił do Rosji, opozycjonista został natychmiast aresztowany, sąd „odwiesił” mu wyrok z 2014 r. i zadecydował w ten sposób, że trafi do łagru.

Jaka będzie reakcja Unii na kolejne uderzenia w Nawalnego, masowe zatrzymania i prześladowanie jego zwolenników?

Na celowniku Kremla


Na poniedziałek w Brukseli zaplanowano spotkanie ministrów spraw zagranicznych UE, którzy mają podjąć decyzję w sprawie nowych sankcji wobec Rosji. W zeszłym tygodniu Unia ponowiła apele o niezwłoczne uwolnienie Nawalnego, powołując się przy tym, na wcześniejszą decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który zakwestionował wyrok wydany w jego sprawie.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Josep Borrell napisał nawet na Twitterze po ostatnich wyrokach w sprawie opozycjonisty, że „rosyjskie sądy nadal ignorują orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Aleksieja Nawalnego”.

Zaufany Nawalnego i urzędnicy UE ustalali sankcje wobec ludzi Putina

Współpracownik Aleksieja Nawalnego Leonid Wołkow, poinformował, że na poniedziałkowej wideokonferencji z przedstawicielami Unii Europejskiej...

zobacz więcej

Czy jednak ktoś na Kremlu będzie jeszcze poważnie traktował tego polityka po tym, jak skompromitował się podczas niedawnej wizyty w Moskwie? Co prawda, zgodnie z międzynarodowymi przepisami, Rosja jest zobowiązana niezwłocznie wykonać żądanie Trybunału, jednak tamtejszy resort sprawiedliwości ocenił już w komunikacie, że jest to „niewykonalne”, gdyż, jak utrzymuje, stanowi ingerencję w działalność wymiaru sprawiedliwości.

O skuteczność nowych sankcji obawia się tymczasem rosyjska opozycja. W telewizji Dożdż dyrektor wykonawczy Fundacji Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego Władimir Aszurkow wyraził nadzieję, że uderzą one w „najbardziej aktywnych biznesmenów, którzy wspierają Kreml”.

Moskwa lekceważy prawo międzynarodowe


- W Rosji jest 5 tys., może 10 tys. przedstawicieli elit biznesowych i politycznych, na których trzyma się reżim Putina. Jeśli setka najbardziej widocznych z nich utraci dostęp do swych aktywów, nieruchomości na Zachodzie, a ich rodziny nie będą mogły tam wyjechać, to ci ludzie zastanowią się, czy warto tak aktywnie wspierać reżim w Rosji – podkreślił.

Jego zdaniem jeśli znów restrykcje będą dotyczyć pojedynczych urzędników, to nie osiągną one żadnego wpływu.

Dokładnie opisali „pałac Putina”. Najciekawsze to, co pod ziemią

Wychodzą na jaw kolejne szczegóły dotyczące rezydencji Władimira Putina pod Gelendżykiem, która według opozycjonisty Aleksieja Nawalnego jest...

zobacz więcej

W zeszłym roku to właśnie sześciu rosyjskich urzędników zostało ukaranych unijnymi sankcjami, co było reakcją Brukseli na otrucie Nawalnego. Czy Kreml się tym przejął? Jak widać po ostatnich jego decyzjach – niezbyt.

Zamiast, jak się wydawało, wciąż naiwnym rzecznikom współpracy z Rosją czy też resetu – łagodzenia przez Moskwę swojej konfrontacyjnej polityki, Kreml idzie na zwarcie. Świadczą o tym też wypowiedzi m.in. szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa z 12 i 15 lutego, gdy przekonywał on, że jego kraj jest gotowy na zerwanie relacji z UE.

Kreml idzie na zwarcie


Oczywiście, jest to jedynie typowa propagandowa zagrywka Rosji, gdyż w rzeczywistości kraj ten jest o wiele bardziej uzależniony od współpracy z Zachodem niż Zachód z nim. Jednak postawa przede wszystkim Berlina i Paryża powoduje, że stosowane wobec tego państwa sankcje są niezbyt surowe, a przez to nie przynoszą pożądanych rezultatów.

Dlatego Polska, Ukraina i kraje bałtyckie nieustannie apelują o wyciągnięcie poważnych konsekwencji wobec Moskwy, a nie jedynie stosowanie półśrodków.

Rosyjski dyplomata uznany za persona non grata

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uznało za persona non grata pracownika Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu. To, zgodnie...

zobacz więcej

Stąd też tak istotna będzie postawa Joego Bidena wobec Kremla. Podczas swojego piątkowego wystąpienia na wirtualnej edycji Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa prezydent USA krytykował politykę Putina, podkreślając, że Kreml atakuje amerykańską demokrację i że próbuje osłabić Europę i jej sojusz z USA.

– Chce podważyć transatlantycką jedność i naszą determinację, ponieważ Kremlowi jest o wiele łatwiej zastraszać pojedyncze państwa niż negocjować z silną i mocno zjednoczoną transatlantycką wspólnotą. Dlatego stanie w obronie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy ma istotne znaczenie dla Europy i Stanów Zjednoczonych - oświadczył amerykański prezydent.

Jaki pomysł ma na Moskwę Biden?


Słowa Bidena dają z jednej strony nadzieję, że będzie on kontynuował surową politykę USA wobec Rosji i że będzie to miało również przełożenie na postawę Brukseli, pomimo tego, że m.in. Berlin stara się jak może łagodzić ostrze restrykcji i wciąż zamierza dokończyć budowę Nord Stream 2. Z drugiej jednak, istnieje poważna obawa, że amerykański prezydent poprzestanie na słusznych deklaracjach i ocenach zagrożenia, a będzie starał się mimo agresywnej postawy Kremla wyciągać do niego rękę.

Przedsmakiem tego było podpisanie niecały tydzień po inauguracji prezydentury Bidena porozumienia dotyczącego układu o dalszej redukcji zbrojeń nuklearnych (amerykańskiego New START, rosyjskiego START-3).

Rosja. Policjanci spacyfikowali zwolenników opozycji

W Moskwie i Petersburgu demonstrowali zwolennicy opozycji. Głównie młodzi ludzie wyszli na ulice, aby wyrazić solidarność z opozycjonistą...

zobacz więcej

Jak ocenia ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Witold Rodkiewicz, Rosji zależało na przedłużeniu tego układu i to najdłużej jak można, czyli na pięć lat, gdyż obecna elita władzy boi się nieograniczonego wyścigu zbrojeń ze Stanami Zjednoczonymi.

„Przegrana ZSRR w konfrontacji z Zachodem stanowiła kluczowe doświadczenie kształtujące jej polityczne i strategiczne myślenie i nie chce ona powtórzyć błędów radzieckiego kierownictwa, w tym prowadzić wyścigu zbrojeń z silniejszym ekonomicznie przeciwnikiem” – zaznacza analityk.

Umowa ma też znaczenie symboliczne, gdyż umocowuje prawnie pozycję Rosji jako równorzędnego partnera amerykańskiego supermocarstwa. Witold Rodkiewicz wskazuje, że w październiku zeszłego roku Moskwa była gotowa pójść na istotne ustępstwa i zgodziła się na dwa warunki wysunięte przez administrację Donalda Trumpa: przedłużenie umowy miało obowiązywać przez rok i zamrożona miała zostać liczby wszystkich głowic nuklearnych, a nie tylko tych na nośnikach strategicznych.

Nie powtarzać błędów Obamy


Jednak gdy ekipa Trumpa zażądała jeszcze wprowadzenia systemu weryfikacji liczby głowic podlegających zamrożeniu, Kreml wycofał się, licząc, że w wyborach wygra Biden.

Nie oznacza to, że nowy amerykański prezydent musi podążać śladami uległego wobec Kremla Baracka Obamy. Miejmy nadzieję, że wyciągnął on wnioski z porażki tamtej próby resetu i wraz z zachodnimi sojusznikami zmusi Moskwę do zmiany polityki.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej