RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Nasze czasy według dziennikarza przedwojennej gazety. Czy przewidział internet?

Jak wyobrażano sobie nasze czasy? (fot. General Photographic Agency/Getty Images; Popular Science via Getty Images; zdjęcie ilustracyjne)
Jak wyobrażano sobie nasze czasy? (fot. General Photographic Agency/Getty Images; Popular Science via Getty Images; zdjęcie ilustracyjne)

Dziś myśląc o przyszłości ktoś mógłby wymienić latające samochody, kolonizację Marsa czy zawody wykonywane przez roboty. Prognozowanie rozwoju przemysłu i technologii nie było obce również naszym przodkom. Na szczególną uwagę zasługują wizje polskiego dziennikarza, który niemal sto lat temu niezwykle trafnie przewidział znany nam świat.

Sensacje, skandale i absurdy. O czym pisały przedwojenne „tabloidy”?

Skandale z udziałem gwiazd, szczegółowe opisy zbrodni, sensacje i krzykliwe nagłówki. Przedwojenne bulwarówki niewiele różniły się od współczesnych...

zobacz więcej

„Świat w roku 2000-nym. Bez węgla i dymu – Dom elektryczny – Komunikacja podziemna – Elektryczna gazeta” – tak brzmiała zapowiedź artykułu, który 20 marca 1926 r. ukazał się na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”. Autor snuł w nim głównie wizje nowych technologii, które w ciągu najbliższych 74 lat staną się dla wszystkich codziennością.

We wstępie rozwodził się nad współczesnymi mu czasami, zauważając, że już dziś trudno wyobrazić sobie życie bez wielu urządzeń, które przyniósł ludzkości wiek XIX. Jak pisał, minione stulecie „obdarzyło nas koleją, statkiem parowym, autem, maszyną do pisania, fotografią, maszyną do szycia, maszyną drukarską, telegrafem bez drutu, kinematografem, promieniami Roentgena”.

W ocenie dziennikarza „wszystkie te wynalazki spopularyzowały się niezmiernie szybko” i „obecnie przedstawiają się nam, jako coś zupełnie naturalnego”. Przekonywał również, że ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do technicznych udoskonaleń, że „chwilowe uszkodzenie jednego z tych wynalazków, od razu hamuje bieg życia powszedniego”.

Nowe źródła energii


W dobie obecnych dyskusji dotyczących odchodzenia od węgla, uwagę przykuwa zwłaszcza wizja, zgodnie z którą w niedalekiej przyszłości jego pokłady miały zostać zupełnie wyczerpane. „Człowiek przestanie w pocie czoła i w ciężkim mozole wydobywać węgiel z ziemi” – twierdził przed wojną dziennikarz „IKC”. Zakładał przy tym – jak się okazało błędnie – że ludzie przestawią się całkowicie na alternatywne źródła energii.

„Wielkie centrale energii otrzymywanej z powietrza, będą zaopatrywać miasta obficie w elektryczność. Bogaty właściciel kamienicy będzie może posiadał własną turbinę powietrzną, dostarczającą mu energii elektrycznej w odpowiedniej ilości”– czytamy w artykule.

Dziennikarz nie pomylił się jednak pisząc, że na początku następnego tysiąclecia elektryczność pozyskiwana z przeróżnych źródeł „poruszać będzie wszelkiego rodzaju machiny”.

Solarny bolid i spółka. Jaki los czeka polskie wynalazki?

Niebieska dioda, grafen, „zderzak Łągiewki”, a teraz solarny bolid – to wynalazki stworzone przez polskich wynalazców. Niektóre zatrzymały się...

zobacz więcej

Nowoczesne gospodarstwo domowe


Zdaniem dziennikarza „IKC” wiele miało się też zmienić przede wszystkim „w gospodarstwie naszem domowem”. „Praca gospodyni zredukowaną będzie do minimum. Tak zwane ognisko domowe zniknie, ustępując miejsca elektrycznym piecom, kuchniom gazowym, do których gaz doprowadzany będzie na odległość” – twierdził redaktor.

Prognozował również, że powstanie „mała elektryczna maszyna, pociągająca za sobą minimalne koszta”, która będzie m.in. mielić kawę, prasować, obierać ziemniaki, czyścić obuwie i trzepać dywany. Chociaż takie urządzenie nie powstało, mamy dziś kilka innych, które spełniają te czynności. Poza ekspresem do kawy, większość z nich nie jest jednak w powszechnym użyciu ze względu na wysoką cenę: koszt elektrycznej obieraczki do ziemniaków czy rewolucyjnego automatu prasującego i składającego ubrania to średnio ponad 3 tys. złotych.

W wątpliwość można natomiast podać twierdzenie dziennikarza, że „mieszkania będą o wiele hygieniczniejsze, aniżeli obecnie”. Chociaż technologia poszła do przodu, utrzymanie kwatery w czystości wciąż zależy przede wszystkim od indywidualnego podejścia samego lokatora.

Przemysł i podróże przyszłości


W dalszej części swoich rozważań autor artykułu nakreślił wizję nowoczesnego przemysłu, przekonując – po raz kolejny – że węgiel i koks wyjdą z użytku. Z tych względów zmianie miał ulec krajobraz wielu miast. Jak czytamy w tekście, w 2000 r. miały zniknąć „dymne kominy i buchające żarem wielkie piece”.

„Metale topić się będą w wielkich piecach elektrycznych. Ludzie zamieszkają w jasnych, czystych domach. Na terenach przemysłowych, obecnie przedstawiających tak ponury obraz, rozciągać się będą zielone, wesołe parki i pola. Robotnicy w warsztatach swoich będą stać przy pracy w białych płaszczach. Elektryczne pochłaniacze pyłu oczyszczać będą nieustannie powietrze, obecnie tak zanieczyszczone dymem węglowym” – pisał dziennikarz. I chociaż znów można dostrzec tutaj pewne trafne prognozy, to – wbrew wizjom redaktora „IKC” – do dziś ludzkość mierzy się chociażby z problemem smogu w miastach.

Kradzieże, intrygi i dinozaury. Specyficzna rywalizacja dwóch naukowców

Czy usilna chęć konkurowania ze sobą może mieć wpływ na postęp naukowy? Żyjący w XIX w. amerykańscy profesorowie Edward Drinker Cope i Othniel...

zobacz więcej

Autor artykułu przypuszczał również, że wielkie maszyny będą oczyszczały ulice „z wszelkiego pyłu” oraz że „cała komunikacja odbywać się będzie pod ziemią”, co zapoczątkowały już „kolejki podziemne”. Wprawdzie komunikacja naziemna nie została wyparta, ale na przestrzeni lat metro oraz kolej znacząco się rozwinęły m.in. pod względem prędkości. Oprócz komunikacji podziemnej mamy też dziś podwodną – w 1994 r. otwarto Eurotunel biegnący pod kanałem La Manche.

„Benzyna zastąpiona bezwonnym preparatem” to kolejna wizja z przedwojennej gazety, która nie do końca się sprawdziła. Obecnie mamy jednak do wyboru różne rodzaje paliw oraz auta elektryczne. Trafne okazało się natomiast założenie, że czas podróży między państwami znacznie się  skróci.

„Przejażdżka z bieguna północnego na biegun południowy, albo z Ameryki do wnętrza Afryki, będzie drobnostką, zajmująca niewiele czasu, nie pociągającą za sobą żadnego zmęczenia” – czytamy w artykule.

Czytaj także: Czy w Afryce żyją dinozaury? Szukano ich jeszcze w XXI wieku

Co więcej, dziennikarz przewidział powstanie kamer, które pozwolą z dużej odległości monitorować, co dzieje się w naszym domu, przesyłanie zdjęć i filmów za pomocą bezprzewodowych urządzeń, czy „specjalne centrale aparatów do widzenia na odległość” (czyżby chodziło o wideorozmowy?). Pisał też, iż radio zostanie tak udoskonalone, że „głosy można będzie słyszeć na każdem miejscu na ziemi, na morzu i w powietrzu”.

Hitler podbija USA. Plany inwazji III Rzeszy i Japonii

Chociaż przebieg II wojny światowej pokazał, że ogromny potencjał militarny USA był poza jakimkolwiek zasięgiem Niemiec i Japonii, Amerykanie...

zobacz więcej

Ebooki, prasa i… internet?


Niezwykle ciekawie przedstawiała się wizja nowych mediów. Dziennikarz był zdania, że gazety nie będą, jak dotychczas, drukowane na papierze. W zamian proponował coś, co przypominało do pewnego stopnia… multimedialne portale internetowe:

„Wydawcy abonamentom swoim udzielać będą wszelkich informacyj przy pomocy aparatu dalekowidzącego. Ojciec do synka zamiast powiedzieć: »Pobiegnij po gazetę – powie – nastaw aparat gazetowy«. Przyciśnie się odpowiedni guzik i matowa z mlecznego szkła szyba rozbłyska światłem. Odczytuje się najnowsze telegramy, artykuły wstępne, wiadomości kronikarskie, felietony. Wszystko to urozmaicone obrazami ruchomymi, rozsianymi w tekście”.

Redaktor „IKC” błędnie założył jednak, że do 2000 r. zniknie całkowicie prasa drukowana. Faktem jest natomiast, że w ostatnich latach obserwujemy trend wypierania druku przez portale internetowe, co ma swoje odbicie w spadających nakładach gazet oraz liczbie sprzedawanych egzemplarzy. Z tego powodu amerykański tygodnik „Newsweek” zrezygnował w 2012 r. z papierowego wydania. W ub. r. podobna sytuacja miała miejsce również w Polsce, gdy ogłoszono, że tygodnik „Wprost” nie ukaże się w druku – tyle że w tym przypadku wpływ na decyzję wydawnictwa miała sytuacja związana z pandemią koronawirusa.

Redaktor prognozował również, że dzięki nowym technologiom poprawie ulegnie los osób niewidomych i głuchoniemych. Udało mu się ponadto przewidzieć powstanie ebooków, ale – wbrew jego oczekiwaniom – nie spowodowały one, że biblioteki stały się zbyteczne.

Dziennikarz-futurysta podsumował swój artykuł słowami: „Jak widzimy z tego, warto będzie żyć w roku 2000”. I chyba znów uznać można, że wcale się tutaj nie pomylił. Artykuł z „IKC” sprzed prawie stu lat uświadamia nam jednocześnie, że precyzyjne przepowiedzenie przyszłości jest niezwykle trudne, gdyż los zawsze zdoła nas jakoś zaskoczyć.

źródło:
Zobacz więcej