RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kradzieże, intrygi i dinozaury. Specyficzna rywalizacja dwóch naukowców

Po lewej - Edward D. Cope, po prawej -  Othniel  C. Marsh, pośrodku - elasmozaur (fot. Getty Images)
Po lewej - Edward D. Cope, po prawej - Othniel C. Marsh, pośrodku - elasmozaur (fot. Getty Images)

Czy usilna chęć konkurowania ze sobą może mieć wpływ na postęp naukowy? Żyjący w XIX w. amerykańscy profesorowie Edward Drinker Cope i Othniel Charles Marsh udowodnili, że jak najbardziej. Ich wieloletnia rywalizacja, która przeszła do historii pod nazwą „wojny o kości”, przyczyniła się do odkrycia wielu nowych gatunków dinozaurów. Miała też jednak i negatywne skutki – doprowadziła obydwu naukowców na skraj bankructwa, a w jej trakcie dochodziło do działań wysoce wątpliwych moralnie.

Czy w Afryce żyją dinozaury? Szukano ich jeszcze w XXI wieku

Chociaż trudno w to uwierzyć, jeszcze w 2018 r. poszukiwano w Kongu żywego okazu dinozaura. Celem ekspedycji Adama Christoffera Knutha, właściciela...

zobacz więcej

Wszystko zaczęło się w 1868 r., gdy Edward D. Cope rekonstruował szkielet elasmozaura – ogromnego gada żyjącego w okresie kredy w wodach Ameryki Północnej. Dziś wiemy, że zwierzę to miało długą smukłą szyję, na końcu której znajdowała się stosunkowo niewielka głowa, oraz cztery płetwowate kończyny. Cope miał jednak popełnić błąd i umieścić czaszkę elasmozaura na końcu krótkiego ogona. A przyjemniej tak twierdził jego konkurent Othniel C. Marsh, który nagłośnił tę sprawę w mediach.

O tym, jak dotkliwe było dla Cope’a wytknięcie mu tej pomyłki świadczy najlepiej fakt, że próbował potem wykupić wszystkie egzemplarze gazety „American Philosophical Society”, w której opublikowano artykuł na ten temat. Upokorzenie, jakiego doznał, jest uznawane za początek trwającej wiele lat rywalizacji, podczas której obaj naukowcy płacili spore sumy za dostarczanie im fragmentów kości nowych gatunków wymarłych zwierząt.

Od przyjaźni do wrogości


Przyszli rywale poznali się w 1864 r. w Berlinie. 23-letni wówczas Cope przebywał w Niemczech od roku. Trafił tam za sprawą ojca, który – chcąc uchronić go przed wcieleniem do wojska w związku z trwającą wojną secesyjną – wysłał go na studia z zakresu historii naturalnej. Przypuszcza się, że powodem, dla którego Cope został wysłany do Europy, był też jego romans, uważany przez jego ojca za niestosowny.

Młody pasjonat paleontologii i starszy o dziewięć lat doktorant Marsh pochodzili z dwóch różnych środowisk. Pierwszy z nich urodził się w zamożnej i wpływowej rodzinie w Filadelfii. Drugi wychowywał się w ubogiej familii z Nowego Jorku i prawdopodobnie nie udałoby mu się zrobić oszałamiającej kariery naukowej, gdyby nie pomoc wuja filantropa George'a Paebody' ego. Marsh przekonał go, aby zbudował Muzeum Historii Naturalnej. Wuj zgodził się, ale zażyczył sobie, aby w nazwie placówki umieszczono jego nazwisko. Marsh został dyrektorem muzeum, stając się w ten sposób niezależny finansowo.

Tymczasem zafascynowany historią naturalną Cope już w dzieciństwie uczęszczał na zajęcia w Akademii Nauk Przyrodniczych w Filadelfii, a w wieku 18 lat napisał swój pierwszy artykuł naukowy. Dzięki wpływom rodziny, ale również własnym, nieprzeciętnym umiejętnościom, szybko zdobył uznanie w środowisku paleontologów.

Czytaj także: Dinozaury świetnie sobie radziły tuż przed zagładą

Superszybkie dinozaury miały płuca jak ptaki

Żeby móc żyć na lądzie, trzeba oddychać powietrzem. Ale żeby być na lądzie szybkim, trzeba w dodatku mieć płuca, jak stal. Najszybsze spośród...

zobacz więcej

Po powrocie do USA relacja obydwu naukowców wydawała się na tyle serdeczna, że w 1867 r. Cope nazwał kopalnego płaza, którego badał, Ptyonius marshii. Rok później Marsh odwdzięczył się za ten gest, nazywając wymarłego wężowatego gada morskiego odkrytego w New Jersey Mosasaurus copeanus.

W 1864 r. Cope został profesorem zoologii w Haverford College w Pensylwanii. Wkrótce dołączył też do ekipy geologa Ferdinanda Vandeveera Haydena, prowadzącej badania w Górach Skalistych. W 1868 r. Cope oprowadził Marsha po terenie wykopalisk w New Yersey, gdzie odkryto skamieniałość hydrozaura – gatunku nazwanego i opisanego przez paleontologa Josepha Leidy’ ego.

Marsh zwietrzył okazję i zawarł niejawną umowę z właścicielem tutejszej ziemi. Zgodnie z jej zapisami właściciel miał w zamian za gratyfikacje finansowe wysyłać znaleziska nie do gabinetu Cope’a w Filadelfii, ale do New Haven w  Connecticut, gdzie mieściła się kolekcja skamielin Marsha. Informacja o umowie szybko dotarła do Cope’a. Po latach przyznał, że w tym momencie jego przyjaźń z Marshem się skończyła.

Marsh twierdził natomiast, że jego serdeczna relacja z Copem zakończyła się wraz ze wspomnianą już sprawą z elasmozaurem. Po latach tak wspominał reakcję rywala na wytknięcie mu tego błędu: „Kiedy poinformowałem o tym profesora Cope'a jego zraniona próżność doznała takiego szoku, że nigdy się już po tym nie podniósł; od tego czasu stał się moim zaciekłym wrogiem”.

Łowcy dinozaurów


Szczyt rywalizacji Marsha i Cope'a przypada na końcówkę lat 70. XIX w. Dotąd skamieliny były znajdowane na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, tymczasem w 1877 r. geolog Arthur Lakes poinformował, że natrafił przypadkiem na ogromne kości dinozaurów po drugiej stronie kraju, w okolicach Morrison w Kolorado.

Czytaj także: Ni to pies, ni wydra. Odkopano szkielet dziwacznego ssaka

Wkradł się do muzeum i robił selfie z dinozaurami. Studenta aresztowano

Australijska policja aresztowała w niedzielę mężczyznę podejrzanego o kradzież dzieła sztuki i kapelusza z muzeum w Sydney. Monitoring nagrał...

zobacz więcej

Dla Marsha i Cope’ a była to szansa na odnalezienie wielu nieznanych dotąd okazów. Lekes skontaktował się w tej sprawie z obydwoma naukowcami, jednak nie spotkał się z entuzjazmem ze strony Marsha, który w tym czasie był bardziej zainteresowany badaniem wymarłych ssaków. Rywal Cope’a zareagował dopiero, gdy dowiedział się, że ten również został zawiadomiony przez geologa o odkryciu w Kolorado. Marsh zaoferował Lakesowi gotówkę w zamian za zachowanie odkrycia w tajemnicy, a następnie wysłał w te strony swoich ludzi.

W tym samym roku pracownicy kolei transkontynentalnej natrafili podczas budowy w stanie Wyoming na trzy formacje geologiczne w grzbiecie skalnym Como Bluff. Znajdowały się tam liczne szczątki kopalnych zwierząt. Najbardziej obiecująca wydawała się formacja skał osadowych Morrison, obejmująca swoim zasięgiem aż 11 stanów – od Montany po Nowy Meksyk. Duża część zachowanych w niej kopalin pochodziła z okresu jurajskiego sprzed 200 mln lat.

Nie trzeba było długo czekać, aby i tutaj pojawili się ludzie Marsha i Cope’a. Pierwszy z nich wynajął nawet szpiegów, którzy skrupulatnie śledzili postępy badawcze rywala. Do tego przekupywał ludzi pracujących dla Cope’a, aby przechodzili na jego stronę.

Cope nie pozostawał dłużny, stosując techniki, które z perspektywy współczesnej nauki zostałyby uznane za przestępcze. Zawsze po zakończeniu wykopalisk kazał wysadzać dane miejsce w powietrze, aby stawało się w ten sposób bezużyteczne dla ekipy Marsha. Oczywiście doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że niszczy w ten sposób nieodkryte przez jego zespół skamieliny. Jednocześnie postrzegał siebie jako ofiarę i w ironiczny sposób starał się kpić ze swojego przeciwnika. Odzwierciedleniem ich „niewypowiedzianej wojny” była nazwa, którą Cope nadał jednemu z gatunków wymarłych torbaczy – Anisonchus cophater. Drugi człon stanowił grę słów, będącą połączeniem nazwiska paleontologa oraz rzeczownika „hater” (nienawistnik; wróg).

Intrygi, kradzieże i media


Zanim Cope i Marsh wyruszyli na zachód, wytykali sobie nawzajem na łamach prasy błędy i drobne potknięcia. W końcu wyraźnie znużona awanturą obydwu panów redakcja „The American Naturalist” odmówiła w 1873 r. przyjęcia od nich kolejnych artykułów. W najbliższym wydaniu czasopisma zamieszczono wówczas następującą informację dla czytelników: „Spór pomiędzy omawianymi autorami stał się sporem osobistym, a ponieważ »Naturalist« nie jest zobowiązany, aby poświęcać im na to więcej miejsca, kontynuacja tematu będzie możliwa wyłącznie w formie dodatku na koszt danego autora”.

Rozmrozili orzechowego nosorożca sprzed 40 tysięcy lat. Zaskoczył naukowców [WIDEO]

Rosyjscy naukowcy badają pochodzącego z epoki lodowcowej nosorożca, którego szczątki odkryto w zmarzlinie Jakucji pod koniec ubiegłego roku. We...

zobacz więcej

Cztery lata później Cope rozwiązał ten „problem” kupując redakcję „The American Naturalist”. W latach 1879-80 opublikował tam 76 artykułów naukowych, co nie było jakąś imponującą liczbą zważywszy na fakt, że w ciągu swojego życia napisał takich prac 1,4 tys. Zakup własnego czasopisma pozwolił za to nadgorliwemu paleontologowi na szybsze publikowanie wyników swoich najnowszych badań.

W 1882 r. Marsh wykorzystał posiadane znajomości i układy, zostając głównym paleontologiem w federalnej agencji badawczej US Geological Survey. Odtąd zyskał nie tylko dodatkowe źródło finansowania, ale również polityczną władzę, której nie zawahał się oczywiście użyć przeciwko swojemu rywalowi. Marsh nie tylko odciął Cope’ owi dostęp do rządowych środków, ale przekonał też urzędników, że znaleziska jego rywala należą do państwa. Cope został zmuszony do oddania części odkrytych skamielin, mimo że zainwestował w wykopaliska nie tylko publiczne pieniądze, ale także swoje prywatne fundusze. Aby nadrobić straty próbował z niewielkim skutkiem wydobywać srebro w Nowym Meksyku.

Cope postanowił się zemścić, zbierając przez lata informacje, które mogłyby pogrążyć Marsha. W 1890 r. sięgnął po dobrze znane mu narzędzie, czyli prasę. Zwrócił się do tropiącego skandale dziennikarza z „The New York Herald”, doprowadzając do publikacji artykułu, w którym Marsh i jego stronnicy z US Geological Survey zostali oskarżeni m.in. o korupcję, niekompetencję i niewłaściwe zarządzanie publicznymi pieniędzmi. Rywal Cope'a opublikował w tej samej gazecie odpowiedź na zarzuty przeciwnika. Ich prasowa batalia na łamach „The New York Herald” trwała ok. dwóch tygodni.  W międzyczasie Kongres wszczął dochodzenie, w wyniku którego Marsh stracił intratne stanowisko oraz musiał zwrócić rządowi część kopalin ze swoich zbiorów. 

Czytaj także: „Atak” dinozaura w brytyjskim mieście. Ludzie uciekali w popłochu [WIDEO]

Równie gorąco było na terenie wykopalisk, gdzie obaj paleontolodzy mieli się nawet uciekać do wysyłania tam swoich agentów, którzy wykradali znaleziska ekipie rywala. Nerwowa atmosfera udzielała się również pracownikom dwóch konkurencyjnych zespołów, którzy – według przekazów – nie ograniczali się wyłącznie do żarliwej wymiany zdań, ale chwytali za kamienie i obrzucali się nimi wzajemnie.

Ostatnie wyzwanie


„Wojna o kości” zakończyła się w 1897 r. wraz ze śmiercią Cope’a. 56-letni naukowiec umierał samotnie wśród sterty kości, które zgromadził przez ostatnie dwadzieścia lat. Siedem lat wcześniej odeszła od niego żona, zabierając ze sobą ich córkę. Żegnając się z nim powiedziała, że „zbyt ciężko żyje się z geniuszem”.

Żył 150 mln lat temu. Jego szkielet poszedł za 3 mln euro

Niemal kompletny szkielet allozaura, dużego drapieżnika, który żył około 150 mln lat temu, został we wtorek sprzedany w paryskim domu aukcyjnym...

zobacz więcej

Zrujnowany finansowo sprzedał dom i wyprowadził się do małego lokalu w Filadelfii, gdzie trzymał swoje zbiory. Będąc bez centa przy duszy próbował też sprzedać swoją kolekcję skamieniałości, ale nikt nie chciał jej kupić. Dopiero tuż przed śmiercią znalazł nabywcę, który był zainteresowany wykupieniem części skamielin za 32 tys. dol.

Cope zamierzał nie dać o sobie zapomnieć Marshowi nawet po śmierci. Ostatnim życzeniem, które znalazło się w jego testamencie było przekazanie jego głowy do American Anthropometric Society – stowarzyszenia, które przechowuje i bada mózgi wybitnych osób.

Chciał, aby jego mózg został dokładnie zmierzony i zważony, sądząc, że był on większy od mózgu Marsha. Wieloletni rywal nie zgodził się jednak, aby po jego śmierci przeprowadzono na nim sekcję zwłok, odrzucając tym samym wyzwanie Cope’a.

Marsh zmarł na zapalenie płuc dwa lata po swoim przeciwniku. Również w jego przypadku „wojna o kości” doprowadziła do utraty fortuny. Gdy w wieku 67 lat odchodził z tego świata, z ogromnego niegdyś majątku pozostało mu zaledwie 186 dolarów. Aby sobie uzmysłowić, jak wiele stracił, trzeba wspomnieć, że koszt budowy jego muzeum wynosił 150 tys. dol., a w spadku po wuju otrzymał 100 tys. dol. (równowartość obecnych 2 mln dol.). Podobnie jak Cope umarł w samotności, lecz w przeciwieństwie do niego nigdy się nie ożenił.

Kto wygrał „wojnę o kości”?


Chociaż „wojna o kości” nie została oficjalnie rozstrzygnięta, ostateczny wynik przemawiał na korzyść Marsha: łącznie odkrył on 80 nowych gatunków dinozaurów (według niektórych źródeł 86), a jego przeciwnik – 56. W czasie ich specyficznej rywalizacji odkryto m.in. skamieniałości stegozaura, allozaura, diplodoka i triceratopsa. Zwycięzcą tego specyficznego starcia była więc przede wszystkim nauka, a jeśli wziąć pod uwagę, że Cope i Marsh stracili przez swoją rywalizację niemal wszystko, co mieli, można pokusić się nawet o stwierdzenie, iż poza paleontologią nie wygrał tutaj nikt.

Ślad stonogi sprzed pół miliarda lat. „Wyjątkowe odkrycie” [WIDEO]

W Chinach odkryto ślad pełznącego robaka, najpewniej praprzodka dzisiejszych stonóg, datowany na 550 mln lat. Magazyn „Nature” informuje, że to...

zobacz więcej

Z drugiej strony „wojna o kości” miała też dla nauki skutek negatywny: konkurenci działali w pospiechu, przez co część gatunków została przez nich błędnie opisana i zrekonstruowana. Koledzy Marsha i Cope’a po fachu uważali ponadto, że ich spór był prymitywny, przez co mógł wpłynąć niekorzystnie na społeczny odbiór paleontologii.

„Wojna o kości” oraz odkrycia z tego okresu przeniknęły do amerykańskiej literatury i filmu. Na kanwie historii Cope’ a i Marsha powstała wydana pośmiertnie powieść pisarza Michaela Crichtona „Smocze kły” (autor jest również znany z innych bestsellerów o dinozaurach, które miały potem swoje głośne adaptacje filmowe – powieści „Park Jurajski” i „Zaginiony świat”).

Odkrycia paleontologiczne na zachodzie Stanów Zjednoczonych były inspiracją dla twórców jednego z odcinków popularnego serialu „Doktor Quinn”. W epizodzie „Bone of Contention” („Kość niezgody”) pewien naukowiec przybywa do miasta Colorado Springs w poszukiwaniu kości dinozaurów. Jego wizyta staje się problemem dla lokalnej społeczności, ponieważ pomimo sprzeciwu Czejenów zamierza on prowadzić wykopaliska na terenie ich pochówków.

Czytaj także: Jak wyglądał świat pół miliarda lat temu?

Wracając do Cope’a i Marsha należy wspomnieć jeszcze o rozmiarach ich pokaźnych zbiorów kopalin. Te liczby mogą robić wrażenie: Marsh zgromadził w ciągu życia ponad 80 ton skamielin, a osobista kolekcja Cope’a liczyła aż 13 tys. okazów.

Szef Muzeum Historii Naturalnej Peabody zdobył nawet uznanie samego Karola Darwina, który w jednym z listów pisał, że zebrane przez niego skamieniałości są „najlepszym wsparciem dla teorii ewolucji”. O rywalu Marsha Darwin nie wspominał natomiast ani słowem. Trudno się temu dziwić: o ile Cope akceptował podstawy ewolucji, o tyle miał nieco inną teorię na jej temat. Pewnego razu pokusił się nawet o swego rodzaju polemikę z dziełem Darwina „O pochodzeniu gatunków”, publikując artykuł pt. „O pochodzeniu rodzajów”.

Za chichot historii można uznać fakt, że nazwiska dwóch paleontologów, którzy do końca życia prowadzili ze sobą personalną wojnę, zapisały się w pamięci zbiorowej jako stanowiące nierozerwalną całość. Tak jak niemożliwe jest przedstawienie biografii Cope’a bez wzmianki o Marshu, tak nie da się dziś mówić o Marshu bez wspominania Cope’a.

źródło:
Zobacz więcej