RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Gwiazda szczerze o terapii. „To, co mówisz, może stać się rzeczywistością”

Jennifer Lopez wystąpiła podczas inauguracji Joe Bidena (fot. PAP/EPA/Kevin Dietsch / POOL)

51-letnia Jennifer Lopez podczas wirtualnej wizyty w programie prowadzonym przez coacha Jay'a Shetty'ego wypowiedziała się na temat emocjonalnego rozwoju dzieci. Jej zdaniem dużym błędem jest to, że w szkołach nie ma zajęć, które rozwijałyby inteligencję emocjonalną. – Zawsze powtarzałam, że szkoła powinna uczyć dzieci kochać siebie – powiedziała piosenkarka. Nieprzypadkowo. Sama, jak przyznała, nauczyła się tego dopiero w okolicach 30. roku życia.

Syn Audrey Hepburn wyjawił kompleksy aktorki

Chociaż Audrey Hepburn uchodziła za niekwestionowaną ikonę stylu i kobietę o najszlachetniejszej urodzie, była jedną z bardziej nieśmiałych wśród...

zobacz więcej

Goszcząc w debiutanckim odcinku programu „Coach Conversations” artystka otwarcie mówiła o tym, że korzystała z terapii psychologicznej około trzydziestego roku życia. Jej największym problemem natury emocjonalnej był w tamtym czasie ogromny strach przed samotnością. A to doprowadziło do tego, że – jak sama przyznała – wikłała się w związki, w które nie powinna. I choć nie wskazała, które związki miała na myśli, można przypuszczać, że między innymi chodzi o jej pierwsze małżeństwo z kelnerem pochodzącym z Kuby. Ojani Noa był partnerem piosenkarki zaledwie rok. Zdaniem artystki podłożem tak nietrafionych wyborów był brak miłości do siebie samej.

Jak kochać siebie?


Na terapii temat miłości do siebie był poruszany bardzo często. Tyle że wtedy nie rozumiałam zupełnie tego pojęcia i muszę przyznać, że zrozumienie go zajęło mi trochę czasu. Terapia była długą podróżą – wyznała Lopez, dając przy okazji do zrozumienia, że to właśnie dzięki temu jest teraz w szczęśliwym związku z 45-letnim byłym sportowcem, Rodriguezem.

Stąd, gdy prowadzący program zauważył, że edukacja dzieci w szkole zupełnie pomija wątek rozwoju emocjonalnego, nie tylko ochoczo przytaknęła, ale i dodała, jako mama 12-letnich bliźniąt (Emmy i Maximilliana) bardzo nad tym ubolewa. Jej zdaniem dzieci powinny uczyć się w szkole radzenia sobie z emocjami. – To powinien być jakiś kurs albo szkolenie – oceniła.

– Swoje dzieci uczę także i tego, że słowa mają moc. To, co mówisz, może stać się rzeczywistością – zdradziła, dodając, że ważna jest również umiejętność słuchania siebie. Bo tylko wtedy można podejmować decyzje zgodne z tym, czego naprawdę potrzebujemy.

źródło:

Zobacz więcej