RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ban na Xiaomi. Kolejne chińskie firmy na czarnej liście USA

Fani Xiaomi w Nowym Jorku (fot. Mike Pont/Getty Images for Xiaomi)
Fani Xiaomi w Nowym Jorku (fot. Mike Pont/Getty Images for Xiaomi)

Kończąca kadencję administracja Donalda Trumpa rozszerza „czarną listę” chińskich firm. Do grona technologicznych gigantów takich jak Huawej i ZTE dołącza Xiaomi – producent przede wszystkim smartfonów i sprzętu elektronicznego – które zostało określone jako „komunistyczna chińska firma wojskowa”. W sumie blokada dotyczy dziewięciu firm, w tym m.in. Comac – dużego państwowego producenta samolotów.

Pandemia w Chinach. Rusza budowa nowego izolatorium [WIDEO]

Ruszają prace nad budową tymczasowego izolatorium w mieście Shijiazhuang, stolicy prowincji Hebei na północy Chin. Ma w nim zostać umieszczone ok....

zobacz więcej

Wcześniej, w czerwcu minionego roku, amerykańska federalna komisja komunikacji (FCC) formalnie uznała chińskie firmy technologiczne Huawei i ZTE za podmioty, stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.

Firmy, znajdujące się na liście Pentagonu, podlegają surowym ograniczeniom, w tym zakazowi inwestycji i prowadzenia interesów z amerykańskimi firmami.

Bolesny cios dla Xiaomi


Departament Obrony w oświadczeniu podkreśla, że jest „zdeterminowany”, aby przeciwdziałać stosunkom między chińskim wojskiem a firmami, które – choć „wydają się być podmiotami cywilnymi” – wspierają wojsko zaawansowaną technologią.

Xiaomi zaprzecza, by było własnością chińskiego wojska lub było przez nie kontrolowane.

Zobacz także: Umowa inwestycyjna UE-Chiny. „Naiwne porozumienie” czy „szansa dla obu stron”

Bolesny cios odchodzącej administracji Donalda Trumpa przełożył się także na notowania firmy, której akcje na giełdzie w Hongkongu spadły w piątek o 10 proc. Analitycy banku Citi w raporcie oceniają, że choć ban dla Xiaomi spowoduje „natychmiastową presję sprzedażową” na jej akcjach, to będzie miał niewielki wpływ na działalność firmy.

Biden w kropce?


Amerykański ruch może jednak znacząco skomplikować i tak napięte relacje między Pekinem i Waszyngtonem i utrudnić współpracę z nową administracją Joe Bidena.

Zdaniem analityków prezydent-elekt nie będzie tak „wojowniczy”, ale może nie być też wcale chętna do rozluźneinia napięć po erze Donalda Trumpa.

źródło:
Zobacz więcej