RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Trump nie stracił prawa, stracił przywilej”. Posłanka Lewicy tak widzi wolność słowa

Konta Donalda Trumpa w mediach społecznościowych zostały zablokowane (fot. Anna Moneymaker-Pool/Getty Images)
Konta Donalda Trumpa w mediach społecznościowych zostały zablokowane (fot. Anna Moneymaker-Pool/Getty Images)

Posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oceniła we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych, że zablokowanie konta Donalda Trumpa na Twitterze to jedynie odebranie odchodzącemu prezydentowi USA pewnego przywileju. Twierdzi, że trzeba było to zrobić już wcześniej. Jej twierdzenia krytykuje większość internautów, którzy obawiają się cenzury i wskazują, że takie decyzje nie powinny być jednostronnie podejmowane przez wielkie korporacje.

Oficjalne konto prezydenckie na Twitterze nie jest zablokowane

Kierownictwo Twittera zapewniło, że oficjalne konta prezydenta USA (@POTUS) i Białego Domu (@WhiteHouse) nie są i nie będą zablokowane. Korzystanie...

zobacz więcej

Władze Twittera zablokowały prywatne konto ustępującego przywódcy USA w tym serwisie. Tę bezprecedensową decyzję uzasadniono „ryzykiem podżegania do przemocy”. Konta Trumpa zostały zablokowane również na Facebooku i Instagramie – na co najmniej dwa tygodnie, do zakończenia procesu przekazania władzy.

Decyzje gigantów technologicznych to pokłosie szturmu zwolenników Trumpa na Kapitol, w trakcie którego zginęło pięć osób. Tłum był częścią wielotysięcznej demonstracji w Waszyngtonie przeciwko rzekomym fałszerstwom wyborczym, odbywającej się pod hasłem „Uratować Amerykę”. Do wzięcia udziału w manifestacjach prezydent USA zachęcał na Twitterze.

Zablokowanie kont Trupa wywołało gorącą dyskusję. Głos w tej sprawie zabrala m.in. posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. „Trump nie stracił prawa, stracił przywilej. Przywilej korzystania z TT do podżegania do przemocy. Przywilej łamania regulaminu. Przywilej, który zapewniały mu pozbawione demokratycznej kontroli korporacje. Czemu go zapewniały? Bo miał władzę. Dlaczego przestały? Bo ją stracił” – napisała na Twitterze. Komentując ten wpis większość internautów podkreśla jednak, że taka blokada to łamanie wolności słowa. Nie kryją swoich obaw przed cenzurą. „Takie decyzje nie mogą być jednostronnie podejmowane przez wielkie korporacje. Muszą trafić pod nadzór władz publicznych. Inaczej jutro to pani może zostać zbanowana za wzywanie do opodatkowania Twittera” – pisze jeden z komentujących wpis posłanki.

„Korporacje o takim wpływie na opinie publiczną jak technologiczni giganci powinny być bardziej kontrolowane przez państwo. Mogę się cieszyć z bana dla Trumpa, ale trudno nie dostrzec niebezpiecznego precedensu” – dodaje inny.

źródło:
Zobacz więcej