RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Przydacz: Chcemy wrócić do ustaleń z lipcowego szczytu UE

Wierzymy głęboko, że finalnie dojdzie do porozumienia (fot. PAP/Leszek Szymański)

Chcemy wrócić do ustaleń z lipcowego szczytu UE; wówczas, po długich i trudnych negocjacjach udało się wypracować odpowiednie konkluzje i odpowiedni budżet, nie ma powodów, żeby wychodzić poza tamte ustalenia – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

Budżet UE uzależniony od kwestii praworządności? Wspólne stanowisko Polski i Węgier

Polska i Węgry nie zgadzają się, aby kwestie finansowania państw z budżetu Unii Europejskiej były uzależnione od kwestii praworządności – to...

zobacz więcej

Marcin Przydacz w Radiu Gdańsk został zapytany, dlaczego żaden z unijnych polityków nie skomentował słów premiera Mateusza Morawieckiego; w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „FAZ” podkreślił on, że kwestia przestrzegania praworządności w kontekście podziału unijnych pieniędzy dotyczy polskiego rządu, ale później może dotknąć innych krajów.

Milczenie europejskich polityków mnie nie dziwi, bo premier użył argumentu, który jest prawdziwy, przemawia do rozsądku. Nie ma na niego kontrargumentu, dlatego politycy w Brukseli nie wypowiedzieli się w tej sprawie – powiedział Przydacz.

– Problem w tym mechanizmie jest taki, że on obchodzi przepisy traktatowe. Jest narzędziem niepraworządnym, a chciałby badać praworządność. Traktat mówi o mechanizmie badania praworządności i z niego należy korzystać. Tworzenie jakichś innych jest ominięciem prawa, wykorzystaniem kruczka prawnego po to, by przy mniejszej większości państw móc karać kraje, których z jakichś powodów się nie lubi – uważa wiceminister.

Odniósł się także do propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej uruchomienia środków z funduszu odbudowy z pominięciem Polski i Węgier.

Próby rozbijania Wspólnoty


– Próba tworzenia jakichś wewnętrznych czy pozaunijnych mechanizmów rozlokowywania środków byłaby niebezpieczna dla samej Unii Europejskiej, to byłby bardzo zły precedens na przyszłość – ocenił wiceszef MSZ. – Albo jesteśmy jedną Unią i dogadujemy się w ramach szczytów, negocjacji, tworzymy wspólne stanowisko, albo są to próby rozbijania tej wspólnoty. My się rozbijaniu Unii Europejskiej sprzeciwiamy. W rzeczywistości stworzenie innego mechanizmu funduszu odbudowy »poza UE albo z wykluczeniem kilku państw« jest bardzo trudne do realizacji – zauważył Przydacz.

Nie tylko Polska i Węgry. Coraz dłuższa lista państw krytykujących warunkowanie wypłat z UE

Poza Polską i Węgrami negatywnie nastawione do warunkowości wypłat z budżetu unijnego jest jeszcze sześć innych państw UE: Portugalia, Słowenia,...

zobacz więcej

Jak dodał, na fundusz odbudowy UE nie ma zgromadzonych środków.

– To są pieniądze, które będą ściągnięte z rynków finansowych – wystawione obligacje, zaciągnięte pożyczki. Do tego największą zdolność ma Unia Europejska, łącząca wszystkie 27 państw. A jak miałoby to wyglądać przy tej propozycji? Unia Europejska zaciąga kredyty, ale pieniądze wydaje już nie UE, tylko jakieś porozumienie państw? To niemożliwe – mówił wiceminister.

Pozostawałaby tylko droga zaciągnięcia kredytów indywidualnych przez poszczególne państwa, ale pytanie – po co wtedy Unia? – zastanawiał się.

Niemcy chcą nas ustawić do pionu


Przydacz był dopytywany, dlaczego Niemcy upierają się, aby wprowadzić mechanizm praworządności, z którym ma być powiązany budżet UE. – Ten mechanizm, omijający traktaty, ma na celu stawianie do pionu tych państw, które nie chcą się podporządkować silniejszym. To ma być instrument, który będzie mógł przywoływać do porządku z różnych powodów – zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że w procedowanym rozporządzeniu nie są określone jasne kryteria praworządności.

– Tak naprawdę przyczyną do jego zastosowania może być wszystko. To bardzo niebezpieczny mechanizm dla przyszłości i jedności UE. Należy przypomnieć, że prawny mechanizm do badania praworządności już istnieje. Jest zapisany w art. 7 unijnego traktatu – dodał Przydacz.

Wiceszef MSZ był też pytany, czego należy spodziewać się na najbliższym szczycie przywódców Unii Europejskiej – czy może zostać osiągnięte porozumienie ws. unijnego budżetu, czy raczej nie należy się na to nastawiać.

Jest wstępna zgoda w UE ws. budżetu na lata 2021-2027

Negocjatorzy Rady oraz Parlamentu Europejskiego osiągnęli we wtorek porozumienie polityczne w sprawie przyszłego budżetu UE i funduszu odbudowy....

zobacz więcej

Oczekujemy powrotu to ustaleń ze szczytu lipcowego. Wówczas, po długich i trudnych negocjacjach udało się wypracować odpowiednie konkluzje i odpowiedni budżet. Nie ma powodów, żeby wychodzić poza tamte ustalenia – podkreślił Przydacz.

– Chcielibyśmy, by grudniowy szczyt był powrotem do tamtej dyskusji. Widać, że coraz więcej państw nie jest zadowolonych z rozwoju sprawy, ale widać też, że część krajów postawiło sobie za cel polityczny chęć pokazywania mniejszym, biedniejszym krajom, jak są mocne, jak dużo potrafią – uważa wiceminister.

Szczyt Rady Europejskiej


Na przyszły tydzień (10-11 grudnia) zaplanowany jest szczyt Rady Europejskiej, podczas którego unijni liderzy podejmą próbę rozwiązania sytuacji, w której Polska i Węgry zapowiedziały weto do projektu wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021–27 w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania dostępu do środków unijnych z kwestią praworządności.

Wieloletni budżet UE na lata 2021–27 musi być przyjęty w pakiecie z Funduszem Odbudowy wartym 1,8 bln euro oraz mechanizmem powiązania środków unijnych z kwestią praworządności.

Tekst rozporządzenia w sprawie uwarunkowania funduszy unijnych od przestrzegania praworządności został w listopadzie potwierdzony większością kwalifikowaną państw członkowskich na posiedzeniu ambasadorów państw UE. Polska i Węgry zagłosowały przeciw, uważając m.in., że rozporządzenie zawiera rozwiązanie pozatraktatowe. Rozporządzenie akceptowane jest kwalifikowaną większością głosów państw członkowskich, decyzje w kwestii wieloletniego budżetu UE oraz funduszu odbudowy wymagają jednomyślności.

źródło:

Zobacz więcej