RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Waszczykowski: Rezolucje nie mają mocy, ale robią złe wrażenie. O to chodzi opozycji

Były minister odniósł się także do sprawy Katariny Barley (fot. PAP/EPA/OLIVIER)

– Rezolucje wywołują złe wrażenie na świecie. (Opozycji) chodzi o to, by wytwarzać jak najgorszą atmosferę dla tego rządu, by miał on jak najgorsze warunki funkcjonowania, liczenie na to, że pogorszą się ekonomiczne warunki, co wpłynie na ratingi, pożyczki – ocenił w rozmowie z portalem tvp.info Witold Waszczykowski, komentując dzisiejszą rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie aborcji. Europoseł i b. minister spraw zagranicznych skomentował również fakt odrzucenia wniosku o głosowanie w sprawie postępowania przeciwko wiceszefowej PE Katerinie Barley.

Europosłowie PO poprą rezolucję przeciwko Polsce ws. aborcji

W PE odbyła się debata dotycząca aborcji w Polsce. Europosłowie grup EPL, Odnowić Europę, socjalistów i Zielonych krytykowali polskie władze,...

zobacz więcej

Parlament Europejski w czwartkowym głosowaniu przyjął rezolucję  dotyczącą „faktycznego zakazu prawa do aborcji w Polsce”. Została ona przygotowana przez pięć grup politycznych: Europejską Partię Ludową, Socjalistów i Demokratów, Odnowić Europę, Zielonych i GUE. Inicjatorem rezolucji był Robert Biedroń.

– Impuls zapewne wyszedł z wielu kręgów. Ja nie chcę wskazywać jednego. Na pewno jednym z nich była nasza opozycja. Cała sprawa ociera się o tzw. fake news, bo przecież w Polsce nie zmieniliśmy żadnego prawa aborcyjnego, nie wprowadziliśmy żadnych restrykcji. To jest oparte na konstytucji i porozumieniach, które zostały zawarte na początku lat 90. Od tego czasu w Europie, szczególnie zachodniej, ale też w części społeczeństwa polskiego drastycznie zmieniło się podejście do tej kwestii. Zaczęto fałszywie postrzegać aborcję jako prawo człowieka. Na tym polega problem – mówił.

– Inny polega na tym, że cała ta sfera życia nie jest objęta żadnym prawem europejskim. W związku z tym nieuprawnionym jest zajmowanie się sprawą przez instytucje UE. Komisja Europejska nawet przyznała, że nie może się tym zajmować, natomiast PE może zrobić wszystko. Może podjąć rezolucję na każdy temat, orzec, że środa jest w czwartek itd. – ironizował.

– Jeszcze inną sprawą jest to, wracając do polskiej opozycji, że wykorzysta ona każdy moment, by ugodzić w rząd, stygmatyzować go, utrudnić mu życie, licząc na to, że pod presją europejską, światową zostanie on kiedyś obalony.

Jak dodał Waszczykowski, rezolucje PE nie mają żadnych skutków prawnych, choć są one „kłopotliwe”.

Przy pustej sali, bez kompetencji traktatowych. Brukselska debata o aborcji w Polsce

Kompetencje Unii Europejskiej określają traktaty, kwestia aborcji do nich nie należy – mówiła w Parlamencie Europejskim deputowana Prawa i...

zobacz więcej

– One wywołują złe wrażenie na świecie. Ta rezolucja szerzy nieprawdę, jakoby aborcja była w Polsce totalnie zakazana, a przecież wiemy, jak jest. Chodzi o to, by wytwarzać jak najgorszą atmosferę dla tego rządu, by miał on jak najgorsze warunki funkcjonowania. To liczenie na to, że pogorszą się ekonomiczne warunki, co wpłynie na ratingi, pożyczki itd. Opozycja chce stworzyć fałszywy wizerunek niedemokratycznego rządu, którego obywatele i Europa nie cierpi, tak by dotarło to do inwestorów, do bankierów, wszystkich, którzy mają wpływ na funkcjonowanie gospodarcze Polski – ocenił.

Waszczykowski odniósł się także do sprawy Barley  . Konferencja Przewodniczących PE podjęła decyzję o odrzuceniu wniosku PiS i nie włączeniu do porządku sesji plenarnej głosowania ws. wszczęcia postępowania przeciwko wiceszefowej PE. We wrześniu Barley mówiąc o Polsce i Węgrzech w wywiadzie dla publicznego niemieckiego radia Deutschlandfunk użyła sformułowania „zagłodzenie finansowe” odnośnie wspomnianych krajów.

– To skandaliczna sprawa, pokazuje, że istnieją podwójne standardy. Jakiś czas temu mieliśmy podobną sprawę scysji między Ryszardem Czarneckim a Różą Thun. PE wtedy zareagował drastycznie i natychmiastowo, usuwając Czarneckiego z funkcji. Przy okazji złamano wtedy prawo, zmieniając procedury głosowania. Uznawano wtedy głosy wstrzymujące za nieistniejące. To była kwestia sporu wewnętrznego między dwoma politykami z Polski, którymi Europa w ogóle nie powinna się zajmować. Tutaj natomiast mieliśmy do czynienia z wiceprzewodniczącą PE, która wypowiedziała się na temat kraju. To jest zupełnie inna jakość, a okazało się, że PE to nie rusza. To pokazuje jedynie, że mamy wielki spór ideologiczny, który obecnie trawi Europę. Jesteśmy jego ofiarami – podsumował.

źródło:
Zobacz więcej