RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Głodny rottweiler na dworcu w Bremie. Zamknięto trzy perony

Trzeba było zablokować perony (fot. Arterra/Universal Images Group via Getty Images)

Mężczyzna przywiązał rottweilera, z którym nie potrafił sobie poradzić, do słupa na peronie dworca w Bremie, w północnych Niemczech. Wezwał na pomoc policję. Funkcjonariusze również mieli problemy z wyprowadzeniem psa. Trzeba było zablokować perony – pisze portal tygodnika „Der Spiegel”.

Tragedia na Mazurach. Autostopowicz szukał okazji, nie żyje

Policjanci pod nadzorem prokuratora wyjaśniają okoliczności tragicznej śmierci 32-latka. Po zmroku mężczyzna próbował zatrzymywać samochody, żeby...

zobacz więcej

Na dworcu głównym w Bremie przestraszony, agresywny pies rasy rottweiler i jego nie mniej przestraszony nowy właściciel doprowadzili do zamknięcia peronu i zmian w ruchu pociągów.

Według policji 23-latek kupił zwierzę za 50 euro w środę wieczorem od mężczyzny na stacji kolejowej.

Sprzedawca i kupiec skontaktowali się przez ogłoszenie na forum internetowym. „Sama wątpliwa okoliczność pozyskania żywej istoty bez zaufania do sprzedawcy” na stacji kolejowej „była niezrozumiała dla policji federalnej” – głosi komunikat służb.

Zamknięcie peronów


Według policjantów przestraszony pies ugryzł 23-latka, który go kupił. Mężczyzna nie wiedział, jak sobie poradzić ze zwierzęciem, więc przywiązał wychudzonego rottweilera do słupa na peronie 2 i zaalarmował policję.

Jednak pies nie pozwolił nikomu się zbliżyć i warczał także na funkcjonariuszy policji federalnej. Nie było mowy, żeby założyć mu kaganiec. Nie było również jasne, czy lina, którą był przywiązany do słupa nie zerwie się. Aby chronić pasażerów, perony 1-3 zostały zamknięte, a pociągi przeniesione. Pies otrzymał w końcu środek uspokajający w jedzeniu. Treserom psów służbowych policji udało się następnie wprowadzić go do specjalnej skrzyni transportowej.

„Niedożywiony rottweiler jest poddany kwarantannie w schronisku dla zwierząt i miejmy nadzieję, że pewnego dnia może zostać oddany w dobre ręce” – pisze „Spiegel”.

źródło:

Zobacz więcej