RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Nie przyznaję się”. Zatrzymana przez policję fotoreporterka „GW” zabrała głos

Legitymacja prasowa nie zwalnia z odpowiedzialności – podkreśla rzecznik KGP (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Kiedy wykonywałam swoją pracę, zostałam zaatakowana przez policjanta tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w twarz fleszem. Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów – napisała Agata Grzybowska. Fotoreporterka została zatrzymana przez policję w czasie manifestacji „Strajku Kobiet”, a po krótkim czasie zwolniona. O działania policji zapytano rzecznika Komendy Głównej Policji insp. Mariusza Ciarkę.

Jak wiceszef „GW” zatrzymanie dziennikarzy usprawiedliwiał. Rocznica skandalicznych słów Stasińskiego

„Niech oni staną przed sądem i powiedzą. (…) uważam, że kwalifikacja, którą zastosowano jest niezwykle łagodna, mir domowy, kwalifikacja, która...

zobacz więcej

Fotoreporterka „Gazety Wyborczej” Agata Grzybowska w poniedziałek po godz. 19 została zwolniona po przesłuchaniu w komendzie policji przy ul. Wilczej. Z nieoficjalnych informacji wynika, że postawiono jej zarzut. Miała podczas protestu pod siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej naruszyć nietykalność policjanta, kopiąc go.

Oświadczenie fotoreporterki


W nocy z poniedziałku na wtorek Grzybowska opublikowała oświadczenie na profilu RATS Agency na Facebooku.

„Kiedy wykonywałam swoją pracę, fotografując protest pod Ministerstwem Edukacji Narodowej, zostałam zaatakowana przez policjanta (tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w twarz fleszem), a następnie mimo okazania legitymacji prasowej, siłą wrzucona do radiowozu, gdzie próbowano mi wmówić, że to ja byłam agresywna. Zostałam przewieziona na komendę na Wilczej, gdzie oskarżono mnie o naruszenie nietykalności osobistej policjanta. Usiłowano mnie podejść, żebym przyznała się do winy. Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów” – napisała.




Grzybowska dziękuje „Strajkowi Kobiet”


Fotoreporterka podziękowała m.in. Ogólnopolskiemu Strajkowi Kobiet i wszystkim osobom, które zebrały się przed komisariatem przy Wilczej w akcie solidarności z nią i innymi zatrzymanymi.


W trakcie manifestacji zaatakowano funkcjonariuszy – co widać na nagraniach opublikowanych przez portal tvp.info. Rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Ciarka pytany w TVN24 o powody zatrzymania fotoreporterki „GW”, mimo że pokazała legitymację prasową, powiedział: „Poczekajmy spokojnie na wyjaśnienie tej sprawy”.

Rzecznik KGP: Legitymacja prasowa nie zwalnia z odpowiedzialności

Tusk w 2014 r.: Kto podnosi rękę na policjanta, podnosi rękę na państwo

– Policja nie kojarzy się dziś z przemocą, lecz z bezpieczeństwem; funkcjonariusze, którzy twardo bronią prawa, mają wsparcie władz; kto podnosi...

zobacz więcej

Według rzecznika „w momencie zatrzymania policjanci nie wiedzieli, że to jest fotoreporterka”.

– Mimo, że później zaczęła okazywać legitymację, pamiętajmy, że mieliśmy chociażby 11 listopada przykład, aby wiedzieć, w którym momencie opuścić miejsce, aby nie wdawać się w bezpośrednie działania policyjne – powiedział Ciarka.

Nawiązał do zranienia fotoreportera przez funkcjonariuszy interweniujących wobec uczestników Marszu Niepodległości.

– Legitymacja prasowa nie zwalnia z odpowiedzialności za podejrzenie popełnienia przestępstwa – podkreślił Ciarka. Jak dodał, fotoreporterka „jest podejrzana o popełnienie przestępstwa naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego, musi być zatrzymana i muszą z nią być wykonane czynności”. Zapewnił, że dziennikarka została zatrzymana „tylko na czas niezbędny do wykonania czynności”, po czym została zwolniona.

źródło:

Zobacz więcej