RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Port Putin nad Morzem Czerwonym

Władimir Putin (fot. PAP/EPA/ALEXEI NIKOLSKY / SPUTNIK / KREMLIN POOL)

Rosja ma zbudować morską bazę wojenną na terytorium Sudanu. Kreml chce pokazać, że nie jest gorszy od USA, Chin, Turcji i paru innych państw, które już w tym strategicznie ważnym regionie mają swoje wojskowe bazy. Morze Czerwone i Róg Afryki to kolejna część świata, do której Moskwa wraca. Wszak w czasach zimnej wojny nie brakowało tutaj sowieckich okrętów i żołnierzy.

Kryzys reżimu Łukaszenki. Rosja chce to wykorzystać

W ciągu ostatniego roku w Mińsku pojawili się doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA i szef amerykańskiej dyplomacji. Uzgodniono też import ropy...

zobacz więcej

Morze Czerwone, Zatoka Adeńska – to były superważne regiony już w latach 70. i 80. XX w. Wiadomo, najkrótszy szlak morski z Europy do Azji, no i arteria naszpikowana tankowcami pełnymi ropy naftowej. Już w 1964 roku w somalijskim mieście Berbera Sowieci zainstalowali wojskową bazę. Zakończyła swój byt w 1977 roku, ale już rok później marksistowski reżim pułkownika Mengistu Haile Mariama w sąsiedniej Etiopii zgodził się na budowę bazy morskiej sowieckiej floty wojennej na wyspie Nokra. To archipelag Dahlak na Morzu Czerwonym (dziś należy do Erytrei). Stacjonowała tam 8. eskadra operacyjna floty ZSRS (działająca na Oceanie Indyjskim). Sowieci pomagali walczyć reżimowi etiopskiemu z antyrządowymi rebeliami, głównie Tigrajczykami, ale też Erytrejczykami. W kampanii przeciwko tym ostatnim brały udział sowieckie okręty stacjonujące wzdłuż czerwonomorskiego wybrzeża Erytrei, wchodzącej wtedy w skład Etiopii. Ale gdy skończyła się zimna wojna i ZSRS upadł, upadł też komunistyczny reżim w Etiopii, Erytrea uzyskała niepodległość, a Rosjanie wycofali się z Rogu Afryki. Baza na Nokrze została zlikwidowana w 1990 roku, gdy pojawiła się groźba zajęcia wyspy przez erytrejskich rebeliantów. Również w tamtym okresie Moskwa wycofała się z Jemenu Południowego, gdzie upadł komunistyczny reżim, a kraj pogrążył się w krwawej wojnie domowej. Zresztą Rosjanie wycofywali się wtedy, jak też w kolejnych latach, również z innych punktów świata. Już nawet w początkach rządów Putina – z Kuby czy Wietnamu. Ale od niemal dekady mamy do czynienia ze strategią powrotu i odbudowy obecności militarnej Rosji w strategicznie ważnych punktach świata.

Wyścig mocarstw


- To czas, by przywrócić obecność naszej floty – w taki sposób emerytowany admirał Władimir Komojedow, były dowódca Floty Czarnomorskiej, skomentował doniesienia o planie budowy rosyjskiej bazy morskiej w Sudanie. Admirał podkreślił, że to będzie kolejny obiekt rosyjski budowany w celu zmniejszenia supremacji morskiej USA i NATO. To najlepsze potwierdzenie intencji Moskwy. Rosja włącza się do rywalizacji z innymi mocarstwami już obecnymi militarnie w regionie: przede wszystkimi Chinami, USA, ale też Turcją. Z tą ostatnią trwa rywalizacja w Chartumie. Rosjanie już dogadali się z Sudanem ws. bazy, a Ankara wciąż nie. Turcja rozmawiała z Sudanem o bazie w Suakin (na południe od Port Sudan), ale wszystko przepadło po upadku Baszira w kwietniu 2019. Turcy jeszcze nie pozbierali się po upadku Baszira i zacieśnieniu przez nowe władze w Chartumie relacji z wrogimi Ankarze Egiptem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Póki co więc, Turcy mają militarne obiekty w Katarze i Somalii.

Kłamstwa i prowokacje. Rosyjska agresja mimo pandemii koronawirusa

Podczas gdy Zachód i większość liczących się państw na świecie swoje siły zbrojne rzuca na front walki z koronawirusem, Rosja się nie zmienia....

zobacz więcej

Wojna domowa w Jemenie (z dużym udziałem graczy zewnętrznych: koalicji z Arabią Saudyjską na czele kontra Iran) i ataki rebeliantów Huti na statki na Morzu Czerwonym, jak też coraz większa aktywność somalijskich piratów w północno-zachodniej części Oceanu Indyjskiego, zmusiły mocarstwa do rozbudowy obecności swej militarnej obecności w tej części świata. Głównie te zagraniczne bazy skupiają się w Dżibuti – gdzie obecne w sensie wojskowym są USA, Francja, Chiny, Włochy i nawet Japonia. Z kolei Zjednoczone Emiraty Arabskie założyły bazy w Assad (Erytrea), Berbera (Somalia), czyli tam , gdzie kiedyś byli Sowieci, oraz na jemeńskich wyspach Perim i Sokotra.

Założenie bazy w Sudanie pokazuje powrót Rosji do Afryki, szczególnie do jednego z najważniejszych strategicznie regionów, jakim jest Morze Czerwone, Zatoka Adeńska, Morze Arabskie, Zatoka Perska i pobliska część Oceanu Indyjskiego. USA od dawna mają ważną bazę na wyspie Diego Garcia (zamorskie terytorium Zjednoczonego Królestwa), zaś 5. Flota US Navy ma siedzibę w Manamie (Bahrajn). Z kolei kwatery główne amerykańskiej armii US Centcom oraz lotnictwa amerykańskiego (US Air Force Central Command) znajdują się w bazie al-Udeid w Katarze. Lotniskowcowe grupy uderzeniowe US Navy pływają tam i z powrotem przez Kanał Sueski i Morze Czerwone z baz na Wschodnim Wybrzeżu USA do Zatoki Perskiej. Pojawienie się okrętów rosyjskich w Sudanie to nie tylko kwestia prestiżu. Oznacza wzrost zagrożenia dla celów amerykańskich w regionie. W razie wybuchu wojny choćby rosyjska korweta uzbrojona w pociski manewrujące Kalibr (można je uzbroić w głowice jądrowe…) mogłaby zaatakować lotniskowcową grupę czy choćby lotnisko na Diego Garcia.

Sudański sojusznik

Rosja od dawna stara się o bazę wojskową w tej części świata. W latach 2012-2014 prowadziła negocjacje z Dżibuti. Ostatecznie oferta tego państwa okazała się absolutnie niesatysfakcjonująca dla Moskwy. Koszty budowy mogłyby wynieść nawet 1 mld dolarów! Rosjanie więc podziękowali… Ale nie zrezygnowali z planów stworzenia własnej bazy w regionie. Temat pojawił się podczas wizyty prezydenta Sudanu Omara Baszira w Moskwie w listopadzie 2017 roku. Ustalono dość szybko, że baza pojawi się w pobliżu Port Sudan. Gdyby nie rewolucja i obalenie Baszira, Rosjanie już zapewne byliby nad Morzem Czerwonym. Moskwa do końca wspierała Baszira – wagnerowcy pomagali siłom bezpieczeństwa w tłumieniu protestów. Upadek Baszira ani nie zakończył pracy rosyjskich najemników dla władz w Chartumie, ani tym bardziej rozmów ws. bazy. Zresztą warto pamiętać, że kwestię umowy Moskwa negocjowała bardziej z generałami, niż Baszirem. I podczas antyrządowych pomoc rosyjska szła nie tylko do Baszira, co do armii. Armii, która najpierw popierała dyktatora, a potem dokonała wymierzony w niego pucz. Nic dziwnego, że zmiana władzy w Chartumie nie zatrzymała kwestii bazy rosyjskiej. Opóźniła ją tylko z powodu destabilizacji państwa.

Chaos w Kirgistanie. To (jeszcze) nie rewolucja

W ciągu ostatnich 15 lat uliczne protesty obaliły dwóch prezydentów. Obecny prezydent Kirgistanu ma więc się czego obawiać. Ale opozycja, która...

zobacz więcej

Zmiana władz Sudanu nie ma większego znaczenie dla współpracy tego kraju z Rosją. Już w 2018 roku sudańskie ministerstwo ropy podpisało umowę z rosyjskimi spółkami w sprawie budowy rafinerii w Port Sudan. Zaś w 2019 roku Rosja z Sudanem podpisały umowy o współpracy wojskowej i wojskowo-technicznej – na szczeblu ministrów obrony. Jednym z ich skutków było pojawienie się stałej rosyjskiej misji wojskowej w Sudanie, choć formalnie pod nadzorem resortu obrony Sudanu. Co więcej, Rosjanie zaczęli dostarczać broń poprzez kraje trzecie. W 2019 roku „Nowaja Gazieta” napisała, że wartość zakupionego przez Sudan w ostatnich 20 latach rosyjskiego uzbrojenia wynosiła nawet 1 mld dolarów. Moskwa sprzedawała Sudanowi broń mimo nałożonych na ten kraj sankcji międzynarodowych. Dziś partnerem Moskwy w rozmowach jest przejściowa (trwa proces przechodzenia Sudanu od dyktatury do demokracji) władza złożona z wojskowych i cywilów. Jej perspektywy nie są jasne. Przecież na obaleniu Baszira rewolucja się nie skończyła. Długie i duże protesty cywilnej opozycji zmusiły wojskową juntę do dopuszczenia do rządów cywilów. Pytanie, czy taki układ przetrwa? Czy decyzje w Moskwie, które właśnie zapadły, ziszczą się?

Port Putin

Premier Rosji Michaił Miszustin podpisał 11 listopada rozporządzenie o utworzeniu bazy rosyjskiej floty wojennej na terytorium Sudanu. Pięć dni później prezydent Putin podpisał dekret otwierający ministerstwu obrony drogę do zawarcia umowy z Sudanem w sprawie budowy stałej rosyjskiej bazy wojskowej lub „morskiego punktu zaopatrzenia materiałowo-technicznego”. Morska baza Rosji nad Morzem Czerwonym ma się znaleźć blisko głównego sudańskiego portu handlowego Port Sudan. Jest to też główna baza sudańskich sił morskich, sił symbolicznych, bo złożonych z garści łodzi patrolowych. Porozumienie ma być podpisane na co najmniej 25 lat, z możliwym przedłużeniem o kolejne 10 lat, za obopólną zgodą. Rosyjski garnizon będzie się składał z około 300 wojskowych. Ale w umowie jest zapis umożliwiający zwiększenie tej liczby – nie ma przy tym określonego górnego pułapu. Co ważne, cały stacjonujący w bazie personel rosyjski ma się cieszyć pełnym dyplomatycznym immunitetem eksterytorialnym. Baza ma mieć na tyle rozbudowaną infrastrukturę portową, by móc gościć nawet cztery okręty wojenne, „w tym okręty o napędzie atomowym”.

Rosja nie będzie płaciła Sudanowi nic za dzierżawę, ale najprawdopodobniej zgodziła się w zamian na dostawy pewnych ilości uzbrojenia i sprzętu w ramach odrębnej, dodatkowej umowy. Rosjanie mają zorganizować i zapłacić za prace budowlane, w tym za budowę budynków mieszkalnych, magazynów wojskowych, doków i infrastruktury nadbrzeżnej. Zewnętrzną ochronę granic bazy ma zapewnić strona sudańska. Ale już od strona morza i powietrza zajmie się tym sama Rosja. Na wniosek sudańskich władz, strona rosyjska ma pomóc w zorganizowaniu i wprowadzeniu do życia podwodnego wsparcia antysabotażowego na wodach terytorialnych Sudanu, uczestniczyć w operacjach poszukiwawczo-ratowniczych. W projekcie umowy nie ma słowa o żadnej powietrznej bazie Rosji w Sudanie, ale lotnictwo rosyjskie zapewne będzie mogło swobodnie korzystać z sudańskiej przestrzeni powietrznej. Na południe od Port Sudan znajduje się duże lotnisko międzynarodowe, z którego zapewne będzie chciała korzystać Rosja – choćby dla dostaw ludzi i części sprzętu do swojej bazy.

Wojna o wodę? Rosja znów może uderzyć

Mieszkańcy Krymu modlą się o deszcz. Przez ostatnie pół roku z nieba nie spadło prawie nic. Niektórzy rysują apokaliptyczną wizję pustynnego...

zobacz więcej

Zdaniem byłego szefa sztabu rosyjskiej floty admirała Wiktora Krawczenki, postawienie nawet najbardziej prymitywnych instalacji składających się na morską bazę nad Morzem Czerwonym zajmie 3-4 miesiące. Pełnowartościowa baza będzie budowana dłużej. Należy pamiętać, że niemal wszystko – od systemów obrony przeciwlotniczej i narzędzi walki elektronicznej po jednostkę szpitalną i jednostki odsalania wody (należy pamiętać, że to rejon, gdzie pustynia po prostu schodzi wprost do morza) – trzeba dostarczyć z Rosji. Jak? Są dwie opcje. Można to dostawić drogą powietrzną do lotniska w pobliżu Port Sudan, ok. 20 km od lokalizacji bazy – wykorzystując znaną jako „afrykański hub transportowy” rosyjską bazę powietrzną w syryjskim Chmejmim. Druga opcja to oczywiście transport morski. Wydaje się, że jednak z logistycznego punktu widzenia to mniej wygodny dla Moskwy wariant. Baza ma powstać blisko miasta z 600 000 mieszkańcami, które ma rafinerię naftową i największy dok w kraju. Zarazem jednak Port Sudan ma fatalną infrastrukturę produkcji energii elektrycznej – elektrociepłownię o mocy 336 megawatów. To stawia pod dużym znakiem zapytania możliwości bezpiecznego zaopatrzenia w energię przyszłej rosyjskiej bazy. Zapewne, tak jak Chmejmim, będzie musiała działać na własnych dieslowskich generatorach, do których jednak trzeba zapewnić paliwo.

Logistyka i koszty to jedno. Jest jeszcze kwestia polityki. Otóż Chartum może jednak wykorzystać kwestię rosyjskiej bazy jako kartę przetargową w rozmowach z USA. Choć nowe władze sudańskie wykonały szereg kroków i nawiązały też stosunki dyplomatyczne z Izraelem, administracja Trumpa nie zdjęła z Sudanu wszystkich sankcji nałożonych wcześniej za terrorystyczne powiązania reżimu Baszira. Teraz Chartum może na przykład zapłacić Waszyngtonowi za zniesienia sankcji wycofaniem się z umowy z Rosją. Dlatego Port Putin nad Morzem Czerwonym, i to niemal na wprost Mekki, to wciąż nie jest przesądzony projekt.

źródło:
Zobacz więcej