RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Dziennikarz włamał się na tajną naradę ministrów UE. Wiceszef MON mówi nam o kulisach

Do tajnej narady ministrów obrony państw Unii Europejskiej dołączył w piątek dziennikarz holenderskiej telewizji RTL Nieuws Daniël Verlaan, który wykorzystał nierozważne zachowanie szefowej holenderskiego resortu i złamał zabezpieczenia. – To wyglądało dość mocno humorystycznie, a dziennikarz sprawiał wrażenie nieco zaskoczonego – mówi portalowi tvp.info wiceszef MON Marcin Ociepa, który reprezentował polski resort na piątkowej naradzie. O bezpieczeństwo tego typu spotkań zapytaliśmy też eksperta z UKSW dr. Piotra Łuczuka.

Ekspert: Cyberkonflikt toczy się na naszych oczach

– Cyberkonflikt przeniósł się ze świata realnego do wirtualnego. Im szybciej to dostrzeżemy, tym większe środki będziemy przeznaczać na cyberobronę...

zobacz więcej

W pewnym momencie piątkowego spotkania szefów MON na ekranach jego uczestników pojawił się holenderski dziennikarz.

Wpadka holenderskiej minister


Daniël Verlaan był wyraźnie zaskoczony tym, że udało mu się dostać na tajną naradę, nie krył też zadowolenia i machał zebranym na wideokonferencji.

Udało mu się to przez nieuwagę holenderskiej minister Ank Bijleveld, która opublikowała na Twitterze zdjęcie zawierające adres logowania i część kodu PIN do organizowanej w sieci tajnej narady szefów. Dziennikarzowi pozostało odgadnąć jedynie szóstą z cyfr kodu.

Wiceminister: To wyglądało dość humorystycznie, ale...


– Spotkałem się z tego typu sytuacją po raz pierwszy – mówi portalowi tvp.info wiceszef MON Marcin Ociepa, który reprezentował polski resort na piątkowej naradzie. Jak wyjaśnia, holenderski dziennikarz pojawił się na ekranach pod koniec spotkania i „sprawiał wrażenie nieco zaskoczonego”. Choć spotkanie nie miało ściśle tajnego charakteru, to oczywiście – mówi nam Ociepa – było to spotkanie ministrów obrony narodowej UE, więc siłą rzeczy informacje, które padły w jego trakcie, „miały pewien stopień wrażliwości”.

Znany publicysta zawieszony za zachowanie online. Masturbował się w czasie konferencji

Popularny amerykański dziennikarz Jeffrey Toobin został zawieszony przez redakcję tygodnika „New Yorker”. Stało się to wskutek afery, jaką wywołał...

zobacz więcej

– To wyglądało dość mocno humorystycznie, bo ten dziennikarz sprawiał wrażenie bardzo sympatycznego, ale trzeba brać pod uwagę sytuacje, gdyby ktoś łączył się w celu zdestabilizowania sytuacji. To mogło być groźne, gdyby to był inny użytkownik – ocenia wiceminister.

„Komisja Europejska powinna popracować”


Za organizację spotkania odpowiadała Komisja Europejska. – Jeśli dodam jeszcze do tego, że niektórzy ministrowie mieli problemy z połączeniem, problemy techniczne, to się składa w jeden obraz, że służby Komisji Europejskiej powinny popracować nad szyfrowanym połączeniem, które spełniałoby wyższe standardy bezpieczeństwa – mówi nasz rozmówca i dodaje, że służby powinny wyjaśnić sprawę.

Nagranie z „włamania” na tajne unijne spotkanie trafiło do sieci. Ostatecznie po chwili dziennikarz, upomniany przez wysokiego przedstawiciela UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josepa Borrella, opuścił naradę.

Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa: Szewc bez butów chodzi


O zabezpieczenia spotkań tego typu gremiów pytamy eksperta ds. cyberbezpieczeństwa dr. Piotra Łuczuka z UKSW. Jego zdaniem słynne powiedzenie „szewc bez butów chodzi” oddaje całe sedno problemu. – Jakby nie było, to resorty obrony odpowiadają właśnie za tak newralgiczne kwestie jak m.in. kwestie cyberbezpieczeństwa, cyberobrony i nie do końca zdają sobie jeszcze sprawę z powagi sytuacji – ocenia. Jak wskazuje, jeżeli dziennikarzowi udało się dostać na teoretycznie tajne spotkanie, to możemy tylko pomyśleć z przerażeniem, kto mógłby się tam dostać, gdyby tylko chciał.

Wyciekły dane chińskiego wywiadu. Na liście czołowe nazwiska m.in. polskich polityków

„Gazeta Polska” podaje, że dotarła do listy z danymi Polaków, którymi zainteresował się chiński wywiad wojskowy. Na liście są nie tylko nazwiska...

zobacz więcej

– Musimy pamiętać, że tym, co jest najsłabszym ogniwem, nie jest często sprzęt, a sam człowiek. Mógłbym mnożyć przykłady osób na najwyższych szczeblach, ministrów, premierów, którzy mieli choćby na laptopie naklejki z hasłem do komputera. Niestety, przez lata niewiele się w tej kwestii zmieniło – mówi.

Wpadka Donalda Tuska


Dr Łuczuk wskazuje przy tym choćby na przykład byłego premiera Donalda Tuska, który na służbowym laptopie miał przyklejoną nalepkę z nazwą użytkownika i hasłem do logowania – co w czasie jego rządów w KPRM uwiecznili nawet fotoreporterzy PAP.

Ekpsert cytuje też znanego hakera Kevina Mitnicka, którego mottem życiowym było to, że on „łamał ludzi, a nie hasła”.
Ściągawka, w jaką wyposażony był laptop premiera Donalda Tuska (fot. PAP/ Radek Pietruszka)

– Nie ma hasła nie do złamania. Musimy pamiętać, że tym, co jest najsłabszym ogniwem, nie jest często sprzęt, a sam człowiek – podsumowuje ekspert z UKSW.

Wojska Obrony Cyberprzestrzeni osiągną zdolność operacyjną do 2025 r.

W 2025 r. dowództwo Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni ma osiągnąć zdolność operacyjną wraz z certyfikowanymi zespołami – poinformował gen. Karol...

zobacz więcej

Pytany o ewentualne konsekwencje wobec holenderskiego dziennikarza ocenia, że Daniël Verlaan poprzez swoje działanie i publiczne pokazanie słabości systemu, w pewien sposób „zapewnił sobie ochronę”. – Nie powinno mu nic grozić, bo jako dziennikarz pokazał, działając w wyższym interesie społecznym, że ten system nie domaga. Szczerze mówiąc powinni mu pogratulować, bo dzięki jego działaniu to już nigdy nie powinno się powtórzyć – mówi dr Łuczuk.

Przestroga na przyszłość


Także wiceminister Marcin Ociepa w rozmowie z portalem tvp.info wskazuje, że „tym razem nie doszło do katastrofy”. – To raczej przestroga na przyszłość – dodaje.

Wiceszef MON podkreśla, że resort obrony w Polsce zwraca uwagę na zagrożenia cybernetyczne. – Uczulamy obywateli, ale przede wszystkim pracowników MON, żeby udostępniane przez nich zdjęcia nie zawierały danych wrażliwych, żeby nie zostawiali na biurkach telefonów czy tabletów – mówi polityk.

Bezpieczeństwo w czasie pandemii


– W czasie pandemii jeszcze większą uwagę zaczęto przykładać do kwestii cyberbezpieczeństwa, ochrony danych osobowych czy tzw. „polityki czystego biurka”. Ale obserwujemy, że jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia, jesteśmy na początku tej drogi – podsumowuje dr. Piotr Łuczuk, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

źródło:
Zobacz więcej