RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Bez zmiany trenera, z nową taktyką i nadziejami. Co wiemy po meczu z Holandią?

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek (C) podczas pomeczowego treningu kadry w Chorzowie, 16 bm (fot. PAP/Andrzej Grygiel)

Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miało dojść do zmiany trenera w reprezentacji Polski. Kadra Jerzego Brzęczka, choć przegrała 1:2 z Holandią, pozostawiła po sobie dużo lepsze wrażenie niż kilka dni temu. Spekulacji na temat relacji szkoleniowca z zawodnikami jednak nie brakuje. A podsycił je podczas spotkania z Pomarańczowymi sam Robert Lewandowski.

Porażka z Holandią. Zaczęło się dobrze, skończyło jak zwykle

To były miłe złego początki. Reprezentacja Polski już po 5 minutach gry prowadziła 1:0 z Holandią po golu Kamila Jóźwiaka. Końcówka należała jednak...

zobacz więcej

W pierwszej połowie meczu Telewizja Polska pokazała kilkusekundowe nagranie. Widać na nim, jak selekcjoner bardzo żwawo gestykuluje, macha rękami i coś próbuje przekazać mówiąc w stronę Lewandowskiego.

Piłkarz odpowiada jednym słowem i odwraca się na pięcie. Gdy nagranie wylądowało w mediach społecznościowych, rozpętała się burza. Kibice i dziennikarze zaczęli zastanawiać się, czy „Lewy” nie zwrócić się wulgarnymi słowami do selekcjonera, który przekazywał mu wskazówki taktyczne.

Dobrze, że do całego zamieszania odniósł się po meczu sam Lewandowski.

Gdy każdy gest ma znaczenie

– Rozmowa z trenerem na boisko dotyczyła Mateusza (Klicha - przyp. red.) i jego sposobu poruszania się w defensywie. I to mu przekazałem. Nie wiem, co można było z tego wyczytać. Nic specjalnego, po prostu konwersacja na boisku. Chyba o to chodzi, tak mi się wydaje... Przekazałem dalej, to wszystko. Dlatego nie wiem, czy powinienem w takich sytuacjach się śmiać, czy płakać, że takie pytania w ogóle otrzymuję - skomentował kapitan kadry.

Jest skład na Holandię! Potwierdziły się przedmeczowe spekulacje

Robert Lewandowski rozpocznie dzisiejszy mecz z Holandią w podstawowym składzie. Jerzy Brzęczek kilkanaście minut po godzinie 19 podał...

zobacz więcej

Słowa napastnika Bayernu potwierdził sam selekcjoner na pomeczowej konferencji prasowej. Komentując internetowe doniesienia w kwestii domniemanej słownej utarczki z Lewandowskim przy boisku, stwierdził, że jego zdaniem jest to „żenujące”.

– To pokazuje, jak wszystkim można manipulować. To był moment, kiedy przekazywałem Robertowi zadania taktyczne dla Mateusza Klicha – wyjaśnił trener.

Nie ma się co dziwić, że każde zachowanie piłkarza Bayernu przykuwa uwagę. Nikt nie ma wątpliwości, że Lewandowski to osoba mająca gigantyczny wpływ także na dobór trenera dla reprezentacji.

32-latek jest jedyną osobą, która mogłaby na Bońku wymusić zwolnienie selekcjonera. Dlatego nawet, gdy „Lewy” milczy, pół Polski zastanawia się, czy w PZPN zadbał o odpowiedniego szkoleniowca dla najlepszego napastnika na świecie.

Można podnieść argument, że takie zachowanie piłkarza jest doskonałym dowodem na to, że to ogon merda psem, a zawodnicy są od tego, żeby wypełniać polecenia trenera, a nie komentować jego pomysły taktyczne.

Czy może być gorzej? Dziś Polaków sprawdzą Holendrzy

Od dawna nastroje wśród kibiców przed meczem reprezentacji Polski nie były tak minorowe. Dziś wieczorem drużyna Jerzego Brzęczka podejmuje...

zobacz więcej

Nie zapominajmy jednak, że mamy do czynienia z najlepszym polskim piłkarzem ostatnich dekad. Niewykorzystanie jego potencjału przez zatrudnienie trenera na dorobku, z którym Lewandowski nie może się dogadać, byłoby niewyobrażalnym błędem.

Chorzy z urojenia

Fakty są takie, że spora część środowiska piłkarskiego oczekuje od Zbigniewa Bońka zwolnienia Brzęczka. W tej grupie jest spora część byłych reprezentantów Polski i duża grupa dziennikarzy.

Dlatego każda najmniejsza sprawa jest rozdmuchiwana do niewyobrażalnych rozmiarów. Tak jak chociażby kwestia rzekomej kontuzji Lewandowskiego, która miała go wykluczyć z udziału w meczu z Holendrami. Nic takiego jednak nie się nie wydarzyło.

– W trakcie niedawnego w meczu z Włochami, w ostatnich 20 minutach, czułem napięcie mięśniowe. Rozmawiałem z trenerem, że spróbuję teraz zagrać 45 minut, aby zbędnie nie ryzykować. Chciałem pomóc drużynie, dlatego spróbowałem zagrać tyle, ile dam radę. Takie były ustalenia przed meczem, więc nie wyciągajmy daleko idących wniosków. Przy urazie mięśniowym jest ryzyko i nawet jeden dzień robi różnicę – wytłumaczył kapitan reprezentacji Polski w rozmowie z TVP Sport.

Brzęczek o Lewandowskim: To było niefortunne

Reprezentacja Polski rozegra w środę mecz Ligi Narodów z Holandią. Po niedzielnym spotkaniu z Włochami nastroje wokół są jest fatalne. Selekcjoner...

zobacz więcej

Nie zmienia to faktu, że Lewandowski zagrał kolejny nie najlepszy mecz w koszulce z orzełkiem na piersi, choć pochwała mu się należy za podanie do Kamila Jóźwiaka na początku pierwszej połowy. To po zagraniu kapitana kadry skrzydłowy Derby County dał nam prowadzenie.

Dodali kadrze skrzydeł

Atak, który dał nam prowadzenie, był charakterystyczny dla ofensywnych poczynań Polaków w spotkaniu na Stadionie Śląskim. Polakom udawało się tworzyć zagrożenie pod bramką Tima Krula dzięki dynamicznym wypadom skrzydłowych.

Aktywniejszy od strzelca bramki był hasający po drugiej stronie boiska Przemysław Płacheta. 22-letniemu piłkarzowi Norwich brakowało jednak w kluczowych momentach spokoju. Jak chociażby na początku drugiej połowy, gdy miał dobrą okazję do podwyższenia prowadzenia.

– Staraliśmy się lepiej grać w defensywie, ofensywie, wychodzić z kontrami, szukać szybkich bocznych pomocników. Przy lepszym dograniu tych sytuacji mogło być więcej. Ale nie oszukujmy się, z dnia na dzień nie zmienimy wszystkiego. Wydaje mi się, że powinniśmy obrać jakiś kierunek, który będzie pasować pod nas. Krok po kroku róbmy swoje i w marcu zagrajmy dużo lepiej, żeby w meczach eliminacyjnych zdobywać punkty od pierwszego spotkania – dodał Lewandowski.

Co oznaczają te słowa? Według plotek dochodzących z obozu kadry między meczami z Włochami i Holandią doszło do długiej pogadanki piłkarzy z trenerem. Zawodnicy próbowali przekonać selekcjonera, że obecne wybory taktyczne nie są najlepsze i nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.

Czy może być gorzej? Dziś Polaków sprawdzą Holendrzy

Od dawna nastroje wśród kibiców przed meczem reprezentacji Polski nie były tak minorowe. Dziś wieczorem drużyna Jerzego Brzęczka podejmuje...

zobacz więcej

Interpretując słowa kapitana kadry można dojść do wniosku, że Lewandowskiemu i spółce udało się wytłumaczyć Brzęczkowi, aby zmienił ustawienie. Przeciwko Holandii zagraliśmy klasycznym schematem z dwójką skrzydłowych. Przeciwko Włochom Brzęczek zdecydował się skompletować drugą linię asymetrycznie, z jednym bocznym pomocnikiem i czwórką środkowych. Efekty pamiętamy.

Glik wspiera selekcjonera

Nie zmienia to faktu, że między bajki można włożyć historie o buncie w kadrze narodowej. Tak stwierdził Kamil Glik.

– Długo gram w piłkę i nigdy nie spotkałem się, żeby ktoś zagrał przeciwko trenerowi. Gdybym się o tym dowiedział, to bardzo mocno bym się zdenerwował. W reprezentacji to nie jest granie przeciwko trenerowi, a przeciwko 40 milionom Polaków. Nie gra się dla trenera, lecz dla kibiców, naszych rodzin i dla nas samych. Nasze zaufanie do selekcjonera jest stuprocentowe. Oczywiście często rozmawiamy o różnych rzeczach, które chcielibyśmy poprawić, zmienić, ale to jest normalne w każdej drużynie – wyjaśnił stoper Benevento Calcio.

Choć gra wyglądała lepiej, to nie zmienia to faktu, że porażka była jak najbardziej zasłużona. Holendrzy stworzyli sobie dużo więcej sytuacji. My możemy narzekać, że gole traciliśmy po problematycznym rzucie karnym i pechu Piątka, od którego odbiła się piłka przy strzale Wijnalduma i wpadła do bramki Fabiańskiego.

2021 rok przyniesie reprezentacji Polski całe mnóstwo wyzwań. Już w marcu ruszają eliminacje do mundialu w Katarze, a w czerwcu czekają nas przełożone mistrzostwa Europy.

źródło:
Zobacz więcej