RAPORT

CELEBRYCI, POLITYCY I WŁADZE TVN WZIĘŁY SZCZEPIONKI MEDYKÓW

Bezczeszcząc pamięć, nie zmienia się świata

Uczestnicy protestu pod hasłem "Na Warszawę!" (fot. Rafał Guz/PAP)

Po ogłoszeniu decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji emocje społeczne doprowadziły do wrzenia na ulicach miast. Strajk Kobiet szybko przyjął radykalne oblicze, doszło do ataków na kościoły, dewastowania pomników, sprofanowano również symboliczny pochód robotników niosących zabitego kolegę z Gdyni 1970 r., gdy prawdziwie autorytarna władza strzelała do bezbronnych ludzi.

Tusk chwali masowe protesty w Polsce. „Pomoc” opozycji podczas pandemii

Na niedawne spotkanie z epidemiologami na temat przeciwdziałania pandemii nie wybrali się reprezentanci KO i Lewicy. Dziś, w momencie rekordowej...

zobacz więcej

Dziś znaczna część protestujących stanowi młodzież, wykrzykując hasła o zmienianie świata, a obok nich o wojnie i rewolucji. Warto więc przypomnieć, że największy pozytywny impuls, który wypłynął z Polski i rzeczywiście pozytywnie zmienił świat był rewolucją pokojową, która pomniki stawiała a nie obalała. Była nią Solidarność.

Postać Zbyszka Godlewskiego, bo tak naprawdę nazywał się „Janek Wiśniewski” ze słynnej ballady Krzysztofa Dowgiałły, była dla mnie zawsze szczególnie ważna. Mało kto wie, że „Janek Wiśniewski” pochowany jest nie w Trójmieście, które powszechnie kojarzą się z protestami Grudnia '70, alew w Elblągu, moim rodzinnym mieście.

Elbląg, podobnie jak inne miasta Wybrzeża, odegrał istotną rolę w długotrwałym procesie obalania komunizmu, protestując zarówno w 1970 r., jak i w zwycięskim 1980 r. 18-letni Zbyszek Godlewski właśnie z Elbląga po skończeniu szkoły zawodowej wyjechał do pracy w Gdyni, by przy przeładunku statków zarobić trochę więcej niż w mniejszym mieście.

Lempart zastąpi Rabieja? „Trzaskowski może chcieć gestu wobec innych środowisk”

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał swojego zastępcę do spraw zdrowia Pawła Rabieja w związku z urlopem urzędnika w szczycie pandemii....

zobacz więcej

Większość ofiar była w wieku osób dziś protestujących


Zbyszek dzień przed śmiercią pojechał do Gdańska, by na własne oczy zobaczyć protesty. Tego dnia napisał do rodziców krótki list: „Kochani Rodzice, byłem dzisiaj w Gdańsku. Wszystko widziałem. Nie martwcie się… Zbyszek”. Nigdy nie zdążył go wysłać. List dotarł do rodziców z rąk kolegi Godlewskiego dopiero w dniu jego pogrzebu.

Zbyszek zginął zastrzelony serią z karabinu maszynowego, która trafiła go w głowę i pierś. Ciało nastoletniego, nieco przypadkowego bohatera, niesione na drzwiach, stało się symbolem protestów Grudnia 1970 r. Zbyszek, podobnie jak wiele ofiar tamtych wydarzeń, pochowany został po cichu, w nocy, bez poszanowania woli rodziny.

Dopiero po kilku miesiącach udało się ciało ekshumować i przenieść do Elbląga, bliżej najbliższych. Większość ofiar Grudnia '70 była w wieku osób dzisiaj protestujących. 15 na 18 zabitych osób w trakcie Czarnego Czwartku nie miało ukończonych 30 lat. 37 z 75 postrzelonych miało mniej niż 20 lat.

Pamięć o poległych kolegach i koleżankach wzmacniała siłę robotników Wybrzeża przez kolejną dekadę gomułkowskiego marazmu. Jako pierwszy postulat budowy pomnika, który upamiętni pomordowanych, wysunął Henryk Lenarciak, ówczesny przewodniczący rady oddziałowej Związku Zawodowego Metalowców na Wydziale W-4, później zasłużony działacz Solidarności.

Pamięć o pomordowanych w znaczący sposób wpłynęła na determinację, ale i postawę strajkujących w sierpniu 1980 r., którzy zdecydowali się na formę strajku okupacyjnego, łatwiejszego do opanowania, a zarazem trudniejszego do rozbicia.

Protesty a zakażenia. Komentuje wirusolog

„Dziennik Gazeta Prawna” we wtorkowym wydaniu łączył wzrost zachorowań z trwającymi obecnie ulicznymi protestami, powołując się na badania ...

zobacz więcej

Ostatecznie pomnik stanął w czasie karnawału Solidarności, jego odsłonięcie symbolicznie odbyło się w 10. rocznicę Wydarzeń Grudniowych. Dziś trzy krzyże, każdy mierzący 42 metry wysokości i ważące po 36 ton, stały się symbolem, który trwale wpisał się w panoramę Gdańska, tak jakby stały tam od zawsze. Nie był to jedyny pomnik postawiony w trakcie „karnawału Solidarności”.

Równie istotny, upamiętniający rewoltę Poznańskiego Czerwca '56, stanął w Dzielnicy Cesarskiej stolicy Wielkopolski. Widnieje na nim główne hasło protestujących robotników: „O Boga, za wolność, prawo i chleb”. W trakcie wydarzeń Czerwca'56 życie straciło 58 osób, w większości 20-latków i nastolatków. Najmłodszym z nich był 13-letni Romek Strzałkowski. Pomniki przywracające pamięć powstawały w całej Polsce. Również w Elblągu, rodzinnym mieście Zbyszka Godlewskiego i moim.

Najbardziej rozpoznawalna polska marka


Solidarność jeszcze raz odegrała olbrzymią rolę w walce o społeczną pamięć. Po 1989 r. zwycięski obóz okrągłostołowy próbował budować narrację, w myśl której Solidarność była zwycięstwem elit, liderów, którzy jak Lech Wałęsa podkreślali przede wszystkim swoje zasługi, zapominając, że wygranej nie byłoby bez 10 mln członków związku i dziesiątek tysięcy aktywnych działaczy, zazwyczaj zapomnianych. Jednak przez 30 lat III RP dzięki oddolnym działaniom społecznym powstały setki pomników, tablic, obelisków, nazw ulic, rond, skwerów, które przywracały pamięć o bezimiennych bohaterach.

Lempart odmawia komentarza ws. publikacji portalu tvp.info i „GP”

Po ostatnich publikacjach portalu tvp.info i „Gazety Polskiej” pojawia się coraz więcej pytań o możliwe konflikty z prawem, jakie mogła mieć...

zobacz więcej

Zrodzona 40 lat temu Solidarność, w czasach, gdy władza usiłowała gumkować historię, przez lata dbała o pamięć o ofiarach komunistycznych, o bohaterstwie Armii Krajowej, legionistów Piłsudskiego, bojownikach kolejnych powstań narodowowyzwoleńczych.

Znak Solidarności jest dziś najbardziej rozpoznawalną na świecie polską marką. Czy podobnie będzie za 40 lat ze Strajkiem Kobiet i czerwonym piorunem? Nie, a inicjatywa ta umrze śmiercią naturalną, tak jak czekało to KOD, Obywateli RP i inne tego typu ruchy.

Nie można zwyciężać, nie mając podwalin, które niosą pamięć, przekreślając przeszłość, dewastując pomniki, plując na symbole. Tylko czy kiedyś zrozumieją to dzisiejsi 20latkowie, którzy sprofanowali pamięć o swoich bohaterskich rówieśnikach sprzed kilku dekad?

Autor jest dziennikarzem „Tygodnika Solidarność” i portalu Tysol.pl.

źródło:
Zobacz więcej