RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Wprost”: Wielkie pensje liderów partii KORWiN. „Mogło dojść do bezpodstawnego wzbogacenia się”

Portal pisze też, że Konrad Berkowicz dostał przelew na 126 tys. zł za usługi informatyczne (fot. Omar Marques/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)

Po 90 tys. zł pensji z góry mieli wypłacić sobie niektórzy liderzy wchodzącej w skład Konfederacji partii KORWiN, kiedy zaistniała możliwość, że jej majątek może przejąć państwo – uważa portal tygodnika „Wprost”. Jak twierdzi, mogło dojść do bezpodstawnego wzbogacenia się, a śledczy powinni sprawdzić, czy nie popełniono przestępstwa menadżerskiego.

Bosak: Silny premier. Korwin-Mikke: Silny prezydent. Czego w końcu chce Konfederacja?

„Należy stworzyć jeden, silny i stabilny ośrodek władzy wykonawczej na czele z premierem, który skupi w swoich rękach pełnię władzy wykonawczej....

zobacz więcej

Pieniądze miały pochodzić z subwencji parii KORWiN. W wyborach parlamentarnych w 2015 r. uzyskała ona 4,76 proc. głosów, w związku z czym przyznano jej ok. 4,2 mln zł rocznie.

Wypłacone pensje miały trafić do członków prezydium partii Janusza Korwin-Mikkego i Konrada Berkowicza, Sławomira Mentzena oraz ówczesnego skarbnika Marcina Sypniewskiego (ten ostatni miał otrzymać 41 tys. zł). Jak jednak podaje portal, kiedy pieniądze były wypłacane, ciało statutowe miało zarejestrowany w sądzie inny skład od tego, do którego członków trafiły pieniądze.

W listopadzie 2018 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił postanowienia Sądu Okręgowego w sprawie wpisania do ewidencji partii politycznych partii KORWiN. Wstrzymano wtedy wypłaty kolejnych transz subwencji dla partii. W związku z decyzją sądu, wybrane przez działaczy nowe prezydium nie zostało zarejestrowane aż do maja 2019 r. Oznaczać to ma, że w skład prezydium wchodziły cały czas te same osoby: Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Iwaszkiewicz i Przemysław Wipler. W związku z tym, nie można było wypłacić pieniędzy nowym członkom ciała statutowego, gdyż w świetle prawa nie zasiadali oni tam – podaje „Wprost". Wątpliwości nie ma jedynie w przypadku prezesa, Korwin-Mikkego – ten figurował w obu składach prezydium.

Jak podaje portal, 15 listopada 2018 r. zdecydowano o wypłaceniu Korwin-Mikkemu, Berkowiczowi, Mentzenowi i Sypniewskiemu pensji z góry, za okres od marca do końca 2019 r. Pod uchwałą miało podpisać się wszystkich ośmiu członków prezydium: Korwin-Mikke, Berkowicz, Mentzen, Jakub Kulesza, Jarosław Iwaszkiewicz, Dawid Lewicki, Witold Stoch, Marcin Sypniewski.

„Co interesujące, za styczeń i luty w 2019 r., czterej wspomniani politycy dostawali miesięczne wynagrodzenia (choć kilka miesięcy wcześniej miała zapaść decyzja o wypłaceniu pensji za 10 miesięcy z góry), aż do 20 lutego 2019 r. Wtedy – powołując się na uchwały z listopada 2018 r. – przelano jednorazowo po 90 220 zł dla Korwin-Mikkego, Berkowicza, Mentzena i 41 020 zł dla Sypniewskiego” – czytamy.

Bosak strofuje Korwina. „Jednym z celów kampanii było przekonanie większej liczby pań”.

Krzysztof Bosak odniósł się do twitterowego wpisu Janusza Korwin-Mikkego, który stwierdził, że bardziej liczy na poparcie mężczyzn niż kobiet....

zobacz więcej

Portal pisze też, że poseł z partii KORWiN dostał przelew na 126 tys. zł za usługi informatyczne, które miał wykonać. W sprawozdaniu partii dziennikarz portalu miał znaleźć przelew dla Berkowicza na taką kwotę. Pieniądze miały trafić na jego konto w marcu 2019 r.

Zdaniem „Wprostu", ma być jednak wątpliwe, czy faktycznie takie usługi wykonywał. Jak czytamy w artykule, niepodający nazwiska działacz partii KORWiN przekazał informację, że Berkowicz „podobno miał stworzyć jakąś aplikację” . „Nigdy nic takiego nie widziałem, nie ma żadnej aplikacji” – miał odpowiedzieć.

Jak czytamy, partia KORWiN nie ustosunkowała się dotąd na wystosowane w związku ze sprawami pytania „Wprost”.

Pismo skierował zapytanie do PKW o legalność podjętych działań, jednak nie uzyskano odpowiedzi. Zdaniem „Wprostu", istnieją przesłanki by „zbadać czy nie doszło do bezpodstawnego wzbogacenia się polityków (uzyskanie korzyści majątkowej bez podstawy prawnej). To oznaczałoby konieczność zwrócenia pieniędzy. Śledczy powinni też sprawdzić, czy nie popełniono przestępstwa menedżerskiego, ściganego z kodeksu karnego”.

źródło:
Zobacz więcej