RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Szczególnie tam „każdy głos się liczy”. Swing states zdecydują: Trump czy Biden

Rodzinna miejscowość Joe Bidena Scranton w stanie Pensylwania (fot. Robert Nickelsberg/Getty Images)

Specyficzny system wyborczy w USA sprawia, że wynik wyborów w niektórych stanach w praktyce decyduje o ostatecznym rezultacie na poziomie federalnym. Te tak zwane „swing states” (po polsku powiedzielibyśmy „stany wahające się”) są, można powiedzieć, polami kluczowych bitew w kampanii prezydenckiej.

Bez tego stanu wyborów nie wygra ani Trump, ani Biden. Nowy sondaż

Na finiszu kampanii wyborczej w USA najostrzejsza walka toczy się o Florydę. Eksperci wskazują, że ewentualna porażka „w słonecznym stanie” może...

zobacz więcej

Czym są swing states w USA?



Zjawisko „stanów swingujących” jest pochodną specyfiki amerykańskiej prezydenckiej ordynacji wyborczej stanowiącej kompromis między wyborami powszechnymi (tak wybiera się prezydenta m.in. w Polsce) a wyborem prezydenta przez Kongres (jego polski odpowiednik czyli Zgromadzenie Narodowe wyłaniało prezydenta w II Rzeczypospolitej). Obywatele poszczególnych stanów oraz okręgu stołecznego USA głosują na elektorów zobowiązujących się do oddania głosu na wskazanych kandydatów na prezydenta i wiceprezydenta.

W 48 stanach (z wyjątkiem Maine i Nebraski) obowiązuje system „zwycięzca bierze wszystko”: wszystkie głosy elektorskie z danego stanu otrzymuje kandydat, który zebrał w tym stanie największą liczbę głosów. Zgodnie z tymi zasadami Donald Trump zdobywając w Michigan o 10,7 tys. więcej głosów (0,23 proc. w skali stanu) od Hilary Clinton otrzymał 16 przypadających na Michigan głosów elektorskich. Z kolei zwycięstwo różnicą ponad 300 tys. głosów (ponad 42 proc. w skali stanu) w Wirginii Zachodniej dało mu zaledwie 5 głosów elektorskich (0,9 proc. kolegium elektorów), gdyż tyloma dysponuje ten drugi stan.

Wpływ swing states na wybory w USA



Sztaby kandydatów oczywiście doskonale wiedzą, że Wirginia Zachodnia od 2000 roku zawsze wybiera republikanina oraz, że przewaga Grand Old Party nad demokratami stopniowo się w tym stanie zwiększa.

Kto wygra wybory w USA? Najnowszy sondaż

Kandydat Demokratów na prezydenta USA Joe Biden może liczyć w Michigan na 52 proc. głosów, a ubiegający się o drugą kadencję Donald Trump na 46...

zobacz więcej

Z punktu widzenia Joe Bidena bardziej opłaca się zawalczyć o 16 głosów elektorskich w Michigan, gdzie demokraci przegrali cztery lata temu o włos, niż inwestować zbyt wiele funduszy, czasu i energii w stany takie jak wspomniana Zachodnia Wirginia, Wyoming czy Oklahoma (we wszystkich trzech Donald Trump wygrał podobnym stosunkiem głosów), w przypadku których zdobycie głosów elektorskich – w sumie 15 ze wspomnianych trzech stanów – jest mało prawdopodobne.

Z tych samych względów urzędujący prezydent bardziej będzie się starał obronić swój wynik w Michigan niż w Wirginii Zachodniej czy Oklahomie, gdzie strata kilku procent niczym mu nie grozi.

W 38 spośród 50 stanów USA od 2000 do 2016 r. w każdych wyborach prezydenckich zwyciężał kandydat tej samej partii. Przykład to choćby wymieniona wyżej Wirginia Zachodnia, w której w pięciu kolejnych głosowaniach zwyciężał republikanin.

Jednak w dłuższych okresach czasu sympatie się zmieniają. W wyborach w 1988, 1992 i 1996 r. głosy elektorskie zachodnich Wirgińczyków przypadały demokratom. Lata 1980 i 1984 to wybory, w których startował Ronald Reagan, który za pierwszym razem w Wirginii Zachodniej przegrał głosowanie z urzędującym wówczas demokratycznym prezydentem Jimmym Carterem, ale cztery lata później pokonał kolejnego demokratycznego kontrkandydata, Waltera Mondale'a.

Dlatego stan, który do tej pory był uznawany za „swingujący” niekoniecznie musi być nim nadal. Czynnikiem zmiany może być np. demografia czy kwestie światopoglądowe.

Które stany to swing states ?



Właściwa odpowiedź na to pytanie, to jedno z kluczowych zadań sztabów. Analitycy proponują podobne, ale nie identyczne listy głównych „pól bitewnych”. Z pewnością jednym z tych pól będzie omówione wcześniej Michigan, do 2012 r. głosujące konsekwentnie, kilkoma lub kilkunastoma procentami różnicy, za demokratą, ale w 2016 zdobyte przez Donalda Trumpa.

Polacy na manifestacji popierającej reelekcję Donalda Trumpa

Ugrupowanie polonijne z Pensylwanii „PA Polish Americans for TRUMP” wzięło udział w rajdzie-manifestacji dla poparcia reelekcji Donalda Trumpa na...

zobacz więcej

Ohio i Floryda: od 1964 r. wyniki wyborów w tych dwóch stanach są zgodne z wynikami dla całego kraju (z wyjątkiem Florydy w 1992 r., zwyciężył tam wówczas George H.W. Bush a w całych Stanach ostatecznie wygrał jednak Bill Clinton).

Jeśli chodzi o Ohio, zasada sprawdzała się w większości wyborów również wcześniej, przy czym wyjątki – prezydenci, którzy objęli urząd przegrywając w Ohio – to zawsze demokraci. Innymi słowy żaden republikanin nie został nigdy prezydentem, jeśli nie zwyciężył w tym stanie. Tak jest od Abrahama Lincolna do Donalda Trumpa.

W latach 2000-2012 Ohio było typowym swing state o dość wyrównanych sympatiach, choć zawsze ze wskazaniem na republikanów. W 2008 i 2012 wybory wygrał wprawdzie demokrata, Barrack Obama, ale mniejszą różnicą głosów niż w skali całych USA. Zdecydowany „skręt w prawo” to dopiero rok 2016, kiedy to Donald Trump wygrał z Hillary Clinton ośmioma procentami głosów. 


Wspomnianego wzrostu sympatii dla Grand Old Party nie zaobserwowano na Florydzie, gdzie Trump wygrał różnicą 1,2 proc., Obama cztery lata wcześniej – różnicą 0,8 proc.

Maine: tu od 2000 r. wprawdzie konsekwentnie zwyciężają demokraci, ale o ile Barrack Obama pokonał w 2012 r. Mitta Romneya 16 procentami głosów (zdobywając 4 głosy elektorskie), to w 2016 r. Hillary Clinton miała nad Donaldem Trumpem już tylko niespełna 3 proc. przewagi (podział głosów elektorskich 3:1). Minnesota, Pensylwania i Wisconsin głosowały na demokratę od 2000 roku, jednak w 2016 Donald Trump odbił te trzy stany dla republikanów. Niewiele zabrakło mu do zwycięstwa w New Hampshire: cztery głosy elektorskie z tego stanu Hillary Clinton otrzymała dzięki przewadze zaledwie 2736 głosów wyborców (0,37 proc.), podczas gdy Barrack Obama cztery lata wcześniej zdobył ich o blisko 40 tys. (ponad 5,5 proc.) więcej od republikanina Mitta Romneya. Jeśli stan jeszcze odrobinę „skręci w prawo”, to Donald Trump ma tu szanse na wygraną.

Wybory prezydenckie w USA. Oddano już ponad 87 mln głosów

We wczesnym głosowaniu do piątku wzięło udział ponad 87 milionów Amerykanów. To ponad 63 proc. z liczby obywateli USA, którzy zagłosowali w...

zobacz więcej

Arizona i Georgia konsekwentnie głosują na republikanów, ale w 2016 r., gdy w wielu innych stanach Donald Trump uzyskiwał znacznie lepsze wyniki od swoich partyjnych kolegów we wcześniejszych wyborach, w dwóch wymienionych stanach jego przewaga skurczyła się w porównaniu do choćby rezultatów Mitta Romneya z 2012 r. A to daje sztabowcom Bidena nadzieje na „swing” tych stanów w lewo. Niektórzy zaliczają do tej kategorii także Teksas, gdzie Trump wygrał 9 procentami wobec 16 proc. przewagi Romneya nad Obamą w 2012 r.

Do stanów wahających się można zaliczyć Północną Karolinę. Republikanie mają tu konsekwentnie nieco lepsze wyniki niż w całym kraju, ale w 2008 roku udało się jednak Barrackowi Obamie – przewagą zaledwie 14 tys. głosów (0,32 proc.) – zdobyć głosy 15 elektorów z tego stanu.

Formalnie definicję swing states spełniają Colorado i Wirginia, gdzie od 2000 roku dwukrotnie wygrywali republikanie, zaś trzykrotnie demokraci. Jednak w obu przypadkach chodzi o zwycięstwa George’a W. Busha dla republikanów w 2000 i 2004, następnie Barracka Obamy i Hillary Clinton dla demokratów w 2008, 2012 i 2016 r., co sprawia, że ponowny „swing” w prawo nie jest zbyt prawdopodobny.

źródło:
Zobacz więcej