RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Jak afrykański satrapa zachwycił cały świat. Dziś rocznica „Rumble In The Jungle”

George Foreman (z lewej) i Muhammad Ali podczas walki w Kinszasie (fot. GettyImages/Bettmann)

Dziś mija 46. rocznica najsłynniejszej walki w historii zawodowego boksu. 30 października 1974 roku w stolicy Zairu spotkali się Mohammed Ali i George Foreman. Walka w Kinszasie nazwana „Rumble in the Jungle” czyli „Bijatyka w Dżungli”. Za jej organizacją stał prezydent Zairu Mobutu Sese Seko.

Być jak Lech. W Poznaniu znaleźli przepis na sukces

Tylko tego lata zarobili na transferach piłkarzy prawie 80 milionów złotych. Lechowi Poznań, choć kilkanaście miesięcy temu wydawało się to...

zobacz więcej

Mobutu przejął władzę w kraju w 1965 roku, dokonując puczu. Obalił prezydenta Josepha Kasavubu i wprowadził rządy dyktatorskie. Reżim zawiesił konstytucje, rozwiązał parlament i partie polityczne.

Pierwsze lata jego rządów doprowadziły do względnej stabilizacji, ale z czasem jego rządy przybrały karykaturalną formę.

W 1971 roku zmienił nazwę kraju. Miejsce Konga na mapie zajął Zair, zmieniono także nazwę stolicy z Leopoldville na Kinszasę. Sese Seko wprowadził także prawo, według którego każdy nowo narodzony obywatel Zairu stawał się członkiem Ludowego Ruchu Rewolucji, który formalnie sprawował władzę.

Dyktator postanowił także zmienić swoje nazwisko na Mobutu Sese Seko Kuku Ngbendu wa za Banga, tłumaczone dwojako jako „Niepokonany kogut, który pokrywa wszystkie kurki w kurniku” lub „Wszechpotężny wojownik, który nie zaznał porażki z powodu swej niezwykłej wytrzymałości i niezłomnej woli i który, krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa, pozostawia za sobą zgliszcza”.

Za tym poszło ogłoszenie kultu jednostki, znanego jako doktryna mobutyzmu. Dyktator pragnął igrzysk i poklasku także poza granicami. Z pomocą przyszedł mu promotor Don King.

Miliony za wychowanków. Największe transfery Lecha Poznań

Wiele można władzom Lecha zarzucić, ale nie to, że nie znają się na zarabianiu pieniędzy. Choć klub od sześciu sezonów czeka na mistrzostwo Polski,...

zobacz więcej

Rekordowa gaża

King chwilę po tym, jak wyszedł z więzienia, w którym odsiadywał wyrok za zabójstwo, spotkał się się z Foremanem i Alim. Za walkę zaproponował im kosmiczną gażę po pięć milionów dolarów, gwarantowaną przez rząd Zairu.

Były to wówczas niewyobrażalne pieniądze, których bokserzy nie byli w stanie zarobić przez całą karierę. Obaj nie wahali się ani chwili. Szybko ustalono, że do piętnastorundowy pojedynek odbędzie się na stadionie w Kinszasie.

Foreman był wtedy niekwestionowanym królem wagi ciężkiej. Z kolei Ali chciał odzyskać mistrzowski pas, który wywalczył w 1964 roku jeszcze jako Cassius Clay. Trzy lata później odebrano mu tytuł za odmowę wstąpienia do walczącej w Wietnamie amerykańskiej armii.

Clay przeszedł na islam i zmienił nazwisko na Muhammad Ali. Kiedy w styczniu 1974 roku Ali pokonał Fraziera, rewanżując się tym samym za porażkę sprzed trzech lat, stało się jasne, iż jego następnym rywalem będzie Foreman.

Do starcia miało dojść 25 września 1974 w Kinszasie, a walkę poprzedzał wielki festiwal Zaire’74. Podczas trwających przez trzy dni koncertów na scenie pojawiły się gwiazdy amerykańskiej muzyki – James Brown, B.B. King czy Bill Withers oraz czołowi afrykańscy muzycy.

Piękny gest holenderskiego klubu. Pamiętali o polskich bohaterach

Pamiętali o polskich żołnierzach. NAC Breda w 76. rocznicę początku walk o wyzwolenie miasta z niemieckiej okupacji przypomniał o wydarzeniach z...

zobacz więcej

Walki nie będzie

Murowanym faworytem był Foreman. 25-latek sprawiał wrażenie pięściarza nie do pokonania. Do pojedynku ze starszym o siedem lat Alim przystępował z fantastycznym bilansem 40 wygranych z tego 37 przed czasem.

Do tego osiem walk poprzedzających kończył w pierwszej lub drugiej rundzie, a Fraziera siedmiokrotnie posłał na deski podczas pojedynku zimą 1973 roku.

Choć w ringu mieli się spotkać dwaj czarnoskórzy pięściarze, to Zair był zakochany w Alim. Do miejscowej społeczności dotarły informacje o zaangażowaniu pięściarza w walce o prawa Afroamerykanów w USA. Do tego w każdej wypowiedzi podkreślał swoje związki z Afryką.

– Afryka to moja ojczyzna i dom ludzi rasy czarnej. Czarni piloci świetnie mówią po angielsku, francusku i afrykańsku. W USA nawet po angielsku nie wszyscy mówią jak trzeba – cytował Aliego „Przegląd Sportowy”.

Kiedy wylądował w Kinszasie 10 września, witały go tłumy Kongijczyków. „Ali, bomaye” czyli „Ali, zabij go” wiwatowali mieszkańcy, gdziekolwiek tylko pojawił się Ali.

Księżniczka ze złota. Następczyni tronu mistrzynią w windsurfingu

Norweska księżniczka Ingrid Aleksandra została mistrzynią kraju w surfingu w klasie juniorek, kontynuując bogate rodzinne tradycje sportowe.

zobacz więcej

Przyjazd Foremana nie wzbudził takich emocji. George sam o to nie dbał. Nie udzielał się w mediach, a w porównaniu z barwnie opowiadającym Alim, jego wypowiedzi były nudne jak flaki z olejem.

Kiedy zbliżał się termin wejścia na ring, gruchnęła wiadomość, iż Foreman doznał kontuzji. Na osiem dni przed walką podczas jednego ze sparingów Foreman rozciął łuk brwiowy. Stało się jasne, że do walki nie dojdzie w planowanym terminie.

Na nową datę wybrano 30 października. Ali był wściekły, bo oznaczało to przedłużenie pobytu w Afryce, której miał już po dziurki w nosie, o kolejne sześć tygodni. Pięściarz próbował namówić Dona Kinga do ściągnięcia w miejsce Foremana Fraziera.

O czwartej nad ranem

O zmianie przeciwnika nie mogło być jednak mowy. Walkę zaplanowano na godzinę 4 nad ranem miejscowego czasu. Wszystko po to, aby jak najwięcej widzów przyciągnąć przed telewizory i do sal kinowych w Stanach Zjednoczonych. Na wschodnim wybrzeżu USA była wtedy dziesiąta wieczorem, a na zachodnim siódma. Prime time i idealna pora, aby sprzedać jak najwięcej abonamentów na walkę transmitowaną w systemie pay-per-view.

– W ogóle mnie to nie martwi. W młodości często biłem się o tej porze – komentował Foreman. – To chłopak z gangu, który trafił do Korpusu Pracy i miał szczęście. Jeszcze nikt mu się nie postawił. Mam specjalny cios dla George'a. Nazywa się „wielka graba z czarnego getta.” A dlaczego tak go nazwałem? To cios, którym możesz zarobić w getcie o trzeciej w nocy – odpowiadał mu w swoim stylu Ali.

UEFA powołuje nowe rozgywki. O Ligę Mistrzów i Ligę Europy będzie jeszcze trudniej

Cieszmy się występami Lecha Poznań w fazie grupowej Ligi Europy, bo na kolejną taką okazję możemy bardzo długo poczekać. W związku z...

zobacz więcej

Zakontraktowany na piętnaście rund pojedynek zgromadził na stadionie w Kinszasie 60 tysięcy kibiców. Ali miał prostą taktykę. Wytrzymać pierwszych kilka rund, zmęczyć Foremana, a potem ruszyć do ataku.

Krzyczeli, że to ustawka

Po pierwszej rundzie, w której lepsze wrażenie pozostawił po sobie Ali, na ringu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Pretendent cofnął się do defensywy, często kuląc się w narożniku w linach.

– Nie dałbym rady „tańczyć” przez piętnaście rund, nogi odmówiłyby mi posłuszeństwa. George był zbyt blisko mnie, ścinał ring. W pierwszej rundzie zużyłem więcej energii, żeby zatrzymać go na dystans niż on, goniąc mnie. Wykombinowałem, że dam radę opierać się George'owi na linach na początku walki, kiedy będzie świeży, a gdyby walił za mocno, to po prostu znów zacznę tańczyć. Na początku drugiej rundy dałem więc George'owi to, czego w swoim mniemaniu chciał – wspominał Ali, cytowany przez „Tempo”.

Przez kolejne rundy Foreman niemiłosiernie okładał Aliego. Kibice zgromadzeni w pobliżu ringu, zaczęli krzyczeć, że to ustawka i za chwilę mistrz pośle na deski pretendenta.



Ali jednak nic nie robił sobie z piekielnie mocnych ciosów Foremana, który z każdą minutą tracił siły. W ósmej rundzie Foreman był już krańcowo zmęczony, wtedy zupełnie nieoczekiwanie Ali błyskawicznie zaatakował, nokautując mistrza.

„Boski Diego” kończy 60 lat. Zdradził swoje marzenie

Sześćdziesiąt lat temu, 30 października 1960 roku, w Lanus pod Buenos Aires urodził się Diego Armando Maradona. Choć młodszy o generację od Pelego,...

zobacz więcej

– Czułem, że jest zmęczony. Jego ciosy nie były już tak mocne. Przy stylu walki George'a, pojedynczych ciosach i nieruchomej głowie, łatwo było go trafić kontrami. Po ciosie, którym go znokautowałem, wstałby, gdyby to była pierwsza runda. Ale w chwili, gdy go dopadłem, wyglądał na kompletnie wyczerpanego i nie był już w stanie się podnieść. To go przerosło – opowiadał po latach Ali.

Sensacja stała się faktem. Ali dzierżył tytuł mistrza świata wagi ciężkiej aż do 1978 roku. Foreman wróci na tron… 20 lat później. Będąc już grubo po czterdziestce w 1994 roku znokautował Micheala Moorera.

Sukces Mobutu

Dyktator Zairu, który chciał rozsławić swój kraj na całym świecie, walki… nie obejrzał na stadionie. Obawiając się zamachu pojedynek oglądał ponoć w hotelowym pokoju.

Nie zmieniło to jednak faktu, iż „Rumble In The Jungle” okazał się wielkim kasowym sukcesem, a satrapie przysporzył oczekiwanego przez niego poklasku na Zachodzie.

Do Zairu zaczęły spływać zagraniczne inwestycje, a kraj mógł liczyć na wsparcie wojsk Francji i Belgii podczas groźby wojny domowej w latach 1977–8.

Dopływ pieniędzy nie przyniósł jednak społeczeństwu polepszenia bytu, bo głównym beneficjentem inwestycji i zysków z kopalń diamentów był… Mobutu i jego świta. Majątek dyktatora osiągnął około czterech miliardów dolarów.

Niesamowite! Tak kibice Hajduka uczucili swoje święto [WIDEO]

Jak świętować, to na całego. Z takiego założenia wyszli kibice Hajduka Split. W środę 70. urodziny obchodziła Torcida, pierwsza w historii futbolu...

zobacz więcej

Zair przypłacił to kryzysem ekonomicznym, stając się w latach 80. jednym z najbiedniejszych państw świata, a gospodarka całkowicie się załamała.

Rządy Mobutu zakończyła krwawa wojna domowa w połowie lat 90. Dyktator musiał uciec z kraju, który wrócił do dawnej nazwy – Kongo. Mobutu zmarł w 1997 roku na raka prostaty w szpitalu w Maroku, gdzie spędził ostatnie lata życia.

Przyjaźń na lata

Choć przed walką Foreman i Ali nie szczędzili sobie złośliwości, to później zaprzyjaźnili się. Wszystkich wzruszyło wydarzenie z ceremonii rozdania Oscarów w 1996 roku.

Statuetkę dla najlepszego dokumentu otrzymał „Gdy byliśmy królami”, opowiadający o losie dwóch wybitnych sportowców. Podczas wręczenia nagrody na scenie pojawili się obaj dawni adwersarze. Foreman pomógł wchodzić po schodach cierpiącemu na chorobę Parkinsona Alemu.

Oprócz sukcesów na ringu, obaj mogli się też pochwalić niezwykłą… płodnością. Foreman doczekał się dziesięciorga dzieci. Czterokrotnie żonaty Ali miał siedem córek i dwóch synów.

Muhammad zmarł w 2016 roku z powodu wstrząsu septycznego po pięciodniowym pobycie w szpitalu w Arizonie, do którego trafił z infekcją układu oddechowego. Foreman, który w zeszłym roku skończył 70 lat, cieszy się dobrym zdrowiem.

Niedawno reklamował w USA… specjalną linię grillów, które pozwalają na przygotowywanie posiłków o mniejszej ilości tłuszczu.

Zobacz więcej