RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ekspert: Wzrost cen jest nieubłagany

Inflacja zeszła na trzeci plan (fot. Omar Marques/Anadolu Agency/Getty Images)

Wzrost cen jest nieubłagany, zwłaszcza przy rosnących pensjach, nieproporcjonalnie rosnącej wydajności pracy – mówił dr Artur Bartoszewicz z SGH. W opinii naukowca rządy na całym świecie zalewają rynki gotówką, by zasypać ogromną dziurę powstałą przez gwałtowne zatrzymanie aktywności gospodarczej.

Rząd chce uprościć i unowocześnić rozliczenie VAT. Jest projekt

Rząd przyjął projekt, który ma uprościć i unowocześnić rozliczenie VAT – poinformowało Centrum Informacyjne Rządu. Wskazano na zmiany dotyczące...

zobacz więcej

Szeroko analizowane są dane gospodarcze dotyczące PKB, produkcji przemysłowej czy sprzedaży detalicznej, chwalimy się niskim bezrobociem. Inflacja zeszła na trzeci plan. Czy słusznie?

Dr Artur Bartoszewicz: Faktem jest, że pozytywne dane są bardziej atrakcyjne i częściej komentowane. Informacja o inflacji jest pomijana, a nawet często bagatelizowana, gdyż niesie za sobą negatywny przekaz o stanie gospodarki i potwierdza skalę kosztów, jaką ponosi społeczeństwo w trakcie kryzysu. Szczególnie tej najbiedniejszej części populacji.

Od kilku lat jesteśmy świadkami „zasypywania” rynku pieniędzmi: programy 500 Plus, 300 Plus, bony turystyczne, 13. i 14. emerytura, pakiety pomocowe dla biznesu, który można liczyć w setkach miliardów złotych, w budżecie na przyszły rok jest również szykowana przestrzeń na działania podobnej skali. Czy to nie są klasyczne impulsy inflacyjne?

Wzrost cen jest nieubłagany, zwłaszcza przy rosnących pensjach, przy nieproporcjonalnie rosnącej wydajności pracy. Obecnie rządy na całym świecie zalewają rynki gotówką, żeby zasypać ogromną dziurę, która powstała poprzez gwałtowne i niespodziewane zatrzymanie aktywności gospodarczej.

Efekty tego są m.in. takie, że utrzymujemy rzeszę firm zombie i miejsc pracy zombie, które w normalnych warunkach rynkowej gry dawno by poznikały, a w aktualnej sytuacji są podtrzymywane dzięki publicznej kroplówce.

Min. finansów: Możliwe, że kolejne sektory będą przez jakiś czas zamknięte

Nie można wykluczyć, że kolejne sektory będą przez jak jakiś czas zamknięte – powiedział minister finansów Tadeusz Kościński. Dodał, że kluczowe...

zobacz więcej

Jednak wyobraźmy sobie najprostszą alternatywę: masowe bankructwa przedsiębiorstw, które pociągnęły za sobą nagły skok bezrobocia. Obecne stymulowanie rynku przez działania administracyjne może grozić wzrostem inflacji, jednak sytuacja okołocovidowa jest dla gospodarki skrajnie nietypowa; istotne będzie, co wydarzy się dalej. Mamy kilka czynników niepewnych, jeśli o wzrost cen, m.in. ceny energii, jak i żywności, których duży wzrost w przyszłym roku nie jest wykluczony.

Konstytucyjną rolą NBP jest walka z inflacją. Bank centralny jedną ręką bierze udział w rządowym planie stymulacji rynku, skupując papiery wartościowe, drugą uspokaja nastroje, że obecnie inflacja nie jest taka ważna, nawet jak wzrośnie? Jak pan ocenia rolę banku?

Pojawia się pytanie o pełną niezależność banku centralnego. NBP stał się jednym z narzędzi walki rządu z pandemią, co ma – albo może mieć – spore konsekwencje. Bank centralny powinien przede wszystkim dbać o to, by indeks cen i usług nie przebił celu inflacyjnego i na tym powinna się koncentrować uwaga NBP.

Jednak rola banku przesuwa się coraz bardziej w kierunku instrumentu polityki pieniężnej, a nie jej twórcy. Zysk NBP stał się istotną pozycją w budżecie centralnym, a udział w rożnych programach stymulacyjnych wydaje się istotniejszy niż dbanie o walutę i stabilność systemu finansowego.

Rozumiem, że stawka jest wysoka, władze walczą o pozostanie na ścieżce wzrostu bądź o szybki powrót na nią. Jednak nie powinno to wpływać na fundamentalne role kluczowych instytucji państwowych, ponieważ to może rodzić pytania o wiarygodność i niezależność działań tychże instytucji, w tym banku centralnego.

źródło:

Zobacz więcej