RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Miliony za wychowanków. Największe transfery Lecha Poznań

W Lechu wiedzą, jak zarabiać na swoich największych gwiazdach (fot. Getty Images)

Wiele można władzom Lecha zarzucić, ale nie to, że nie znają się na zarabianiu pieniędzy. Choć klub od sześciu sezonów czeka na mistrzostwo Polski, a w Europie błyszczy co najwyżej sporadycznie, przy Bułgarskiej dostają za swoich piłkarzy miliony. A to przecież – wszystko na to wskazuje – dopiero początek „gorączki złota”.

Być jak Lech. W Poznaniu znaleźli przepis na sukces

Tylko tego lata zarobili na transferach piłkarzy prawie 80 milionów złotych. Lechowi Poznań, choć kilkanaście miesięcy temu wydawało się to...

zobacz więcej

Zanim lista tych, którzy Poznań już opuścili, warto wspomnieć, że Akademia Lecha rok po roku obdarowuje pierwszy zespół coraz większą liczbą pereł. Zapach Ekstraklasy poczuli już w tym sezonie m.in. Filip Szymczak, Jakub Kamiński, Michał Skóraś, Filip Marchwiński czy Tymoteusz Puchacz, a w kolejce czekają następni. Trenerzy już ostrzą sobie zęby na możliwość pracy z Igorem Ławrynowiczem, Patrykiem Gogółą, Filipem Wiliakiem czy Damianem Kołtańskim, a władze klubu... na kolejne miliony, które przynieść im mogą transfery najzdolniejszych wychowanków.

Nie ma co się oszukiwać: jeśli piłkarz jest naprawdę dobry, jeśli ma to „coś”, długo w Ekstraklasie nie zabawi. Skauci z najlepszych europejskich lig działają już jak wielkie przedsiębiorstwa: znają każdego, z każdej grupy wiekowej, a potencjalne nabytki oglądają często długimi miesiącami. Gdy są pewni, informują kogo trzeba, by rozpoczynał negocjacje (lub nie). Nacieszyliśmy się więc przez chwilę Robertem Lewandowskim, popis gry w obronie dawał Jan Bednarek, a w ofensywie błyszczał Kamil Jóźwiak. Lech zarobił miliony, zainwestował w akademię, a teraz zbiera żniwa. I nic nie wskazuje na to, by w najbliższych latach Poznań miała zaskoczyć susza...

Co ciekawe: żaden z wyżej wymienionych piłkarzy nie jest najdroższym, jakiego sprzedał Lech. Rekord pobił niedawno Jakub Moder, w którego angielskie Brighton zainwestowało ponad 11 milionów euro. Szalona kwota? Szaleństwo dopiero nadejdzie. Eksperci przewidują, że lada moment za jeszcze większe pieniądze mogą odejść z Poznania Jakub Kamiński czy Filip Marchwiński. I bez tego pierwsza dziesiątka największych transakcji w historii klubu prezentuje się imponująco.

10. Karol Linetty (w momencie transferu: 27 lat) - 3,1 mln euro (Sampdoria Genua)
„Kolega z osiedla”. Chłopak z Damasławka, niewielkiej wsi gdzieś pomiędzy Żninem i Wągrowcem. Wychowany w miłości do Kolejorza, wypatrzony stosunkowo szybko przez klubowych skautów i skierowany do współpracującej z klubem „Trzynastki” – szkoły podstawowej, będącej przez lata kuźnią wielkich poznańskich talentów (m.in. Artur Wichniarek, Grzegorz Rasiak, Arkadiusz Głowacki czy Bartosz Bosacki). Choć niepozorny, imponował nieustępliwością, walecznością i wielką boiskową mądrością. Po czterech latach w Sampdorii przeniósł się do Torino, gdzie niedawno strzelił pierwszego gola. Odgrywa też coraz większą rolę w reprezentacji Polski. Choć trudno go już nazywać „talentem”, wciąż ma dopiero 25 lat...



9. Rafał Murawski (27 lat) - 3,2 mln euro (Rubin Kazań)
Najstarszy w zestawieniu, ale też czasy były to dla polskiej piłki zupełnie inne. Maciej Żurawski w Celtiku Glasgow czy Andrzej Niedzielan w NEC Nijmegen to były szczyty kibicowskich potrzeb. Murawski w Kazaniu? Nie brakowało takich, którzy specjalnie dla niego szukali transmisji z ligi rosyjskiej. „Muraś” wyjechał z Poznania w najlepszym możliwym momencie: w życiowej formie, świeżo po zdobyciu mistrzostwa Polski, jako filar Lecha i reprezentacji narodowej. Sprzedany za ponad trzy miliony euro, po nieco ponad roku wrócił za... niecały milion. W zdobyciu kolejnego tytułu nie pomógł, ale przy Bułgarskiej i tak ubili na nim niezły interes.

8. Aleksandyr Tonew (23 lata) - 3,2 mln euro (Aston Villa)
Jeden z dwóch obcokrajowców w tym zestawieniu. Przychodził do Poznania z łatką „wielkiego talentu” i choć dobry tylko bywał, nie był, łatka zaskakująco się nie odkleiła. Gdy za zawodzącego skrzydłowego Aston Villa zaproponowała ponad trzy miliony euro, w gabinetach przy Bułgarskiej musiały wystrzelić szampany. Taka kwota za takiego piłkarza? To transferowy majstersztyk. Zdarzały mu się co prawda przebłyski...


...lecz za rzadko, by wyróżniać się choćby w Ekstraklasie. Premier League? Za wysokie progi. Nie trzeba pisać, że Bułgar zupełnie w poważnym futbolu przepadł. Dziś ma 30 lat i po nieudanej przygodzie z Botewem Płowdiw od kilku miesięcy pozostaje bez klubu.

7. Artjoms Rudniew (24 lata) - 3,5 mln euro (Hamburger SV)
Cóż to był za piłkarz! Łotysz nie miał łatwego zadania, bo do Poznania trafił niedługo po odejściu... Roberta Lewandowskiego. Świetny szczególnie w powietrzu, strzelał gola właściwie każdą częścią ciała i w każdych okolicznościach. Zasłynął hat-trickiem strzelonym Juventusowi w Lidze Europy. Jego gola z 92. minuty, na wagę remisu (3:3), wspomina się przy Bułgarskiej do dziś.




6. Łukasz Teodorczyk (23 lata) - 4 mln euro (Dynamo Kijów)
Już był jedną nogą w Bundeslidze, już uczył się języka niemieckiego, ale przypałętała się kontuzja, pojawiły się drobne problemy i ostatecznie wylądował w znacznie mniej ekskluzywnym Dynamie Kijów. Silny, wysoki, do Lecha trafił jako 22-latek z Polonii Warszawa, strzelił kilkanaście goli i... wyjechał. Najgłośniej było o nim w sezonie 2016/2017 gdy – na wypożyczeniu do Anderlechtu Bruksela – został królem strzelców silnej ligi belgijskiej. Próbował swoich sił we Włoszech, ostatnio gra w Charleroi. A właściwie: „gra”, bo więcej czasu spędza w gabinetach lekarskich.

5. Dawid Kownacki (20 lat) - 4 mln euro (Sampdoria Genua)
Nie tylko miał być nowym Lewandowskim, ale – oceniając wyłącznie skalę talentu – miał starszego kolegę „nakryć czapką”. W młodym wieku sprzedany do Włoch, zapowiadał się świetnie, rozegrał niezły sezon w barwach Sampdorii, po czym... zupełnie zgasł. Problematyczny charakter, problemy z etyką pracy i zdrowiem – starczyło jeszcze na głośny transfer do Fortuny Dusseldorf, w barwach której częściej się jednak leczy niż gra. Wciąż młody (23 lata), ale drugim „Lewym” już raczej nie będzie.

4. Kamil Jóźwiak (22 lata) - 4,3 mln euro (Derby County)
Jeden z dwóch piłkarzy w tym zestawieniu, którzy Lecha opuścili ostatniego lata. Zadziorny, dynamiczny, przez wielu porównywany do Jakuba Błaszczykowskiego: może trochę wolniejszy od starszego kolegi, ale na pewno równie chętny do dryblingu, gry „z klepki” i rozmaitych boiskowych kombinacji. W poprzednim sezonie ciągnął ofensywę Lecha, w tym miał napędzać ataki Derby County, ale po niezłym początku szybko doznał kontuzji. Rokowania nie są najlepsze...
3. Robert Lewandowski (21 lat) - 4,8 mln euro (Borussia Dortmund) Najgłośniejsze nazwisko w zestawieniu i – choć Lech diamentami stoi – długo takim pozostanie. W Poznaniu spędził dwa lata i był to czas popisowy: Lech grał wówczas świetną piłkę pod wodzą Franciszka Smudy, a „Lewy” – do spółki z Semirem Stiliciem i Sławomirem Peszką – straszyli obrońców nie tylko w Polsce, ale i Europie. Mógł kosztować znacznie więcej, bo ogromne pieniądze oferowały za niego choćby władze Szachtara Donieck (mówi się o 8 milionach euro), ale uparł się na Borussię. Jak pokazał czas: miał absolutną rację.


2. Jan Bednarek (21 lat) - 6 mln euro (Southampton FC) Southampton zapłacił Lechowi sporo, zwłaszcza, że to „tylko” środkowy obrońca, ale „Święci” tej transakcji na pewno nie żałują. Bednarek szybko wywalczył miejsce w pierwszym składzie przyzwoitego zespołu Premier League, a chwilę później zdobył także serca selekcjonerów reprezentacji. Dziś jest wart kilka razy więcej, więc kwota, którą na jego sprzedaży ostatecznie uzyska Lech, może wzrosnąć – przy Bułgarskiej przezornie załatwiono sobie niezły procent od kolejnego transferu.

1. Jakub Moder (21 lat) - 11 mln euro (Brighton)
Ten transfer był dla większości kibiców szokiem. Nie sam fakt, że Moder odszedł z Lecha, bo ostatnich kilka miesięcy było w jego wykonaniu rewelacyjne, ale to, ile przy Bułgarskiej za niego zarobiono. Kunszt władz z Poznania docenić trzeba tym bardziej, że swoim skarbem mogą cieszyć się jeszcze do końca tego sezonu: pomaga więc w Lidze Europy, pomóc ma też w walce o mistrzostwo. Na razie pierwszy, ale kolejka, by go przebić jest długa. Mateusz Borek w „Misji Futbol” deklarował, że jego zdaniem rekord Lecha (a zarazem Ekstraklasy) pobije Jakub Kamiński. Przekonamy się, najpewniej, niebawem.

źródło:
Zobacz więcej