RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Narażanie pracowników handlu to zła recepta

Gorący spór społeczny dotyczący decyzji TK przykrył inne ważne decyzje (fot. Beata Zawrzel/NurPhoto via Getty Images)

Gorący spór społeczny dotyczący decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji przykrył inne ważne decyzje polityczne dotyczące bezpieczeństwa milionów pracowników handlu. Senatorowie we wtorek na wniosek Adama Szejnfelda z Koalicji Obywatelskiej przegłosowali projekt inicjatywy ustawodawczej, która zakłada czasową likwidację wolnych niedziel w handlu.

Handel, nauka, sport, rozrywka. W całym kraju wchodzą w życie nowe obostrzenia

Od soboty obowiązują nowe ograniczenia sanitarne, których celem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Dotyczą transportu,...

zobacz więcej

Jeśli decyzja Senatu uzyska przychylność sejmowej większości będzie to oznaczało, że w czasach, gdy promowana jest praca zdalna, gdy unikamy dużych skupisk ludności, gdy kolejne branże zmieniają swoje dotychczasowe zasady pracy, 1,3 mln pracowników handlu, branży najbardziej ze wszystkich zdominowanej przez kobiety, zostanie dodatkowo narażone na potencjalny kontakt społeczny i ryzyko zakażenia się niebezpieczną chorobą.

A wszystko w imię rzekomego ratowania gospodarki, jak grzmiał senator Szejnfeld, chociaż ostatnie lata i wzrost konsumpcji, dobitnie udowadnia, że sześciodniowy tydzień w handlu potrafi generować większe obroty niż ten siedmiodniowy. Likwidacji wolnych niedziel akompaniują oczywiście międzynarodowe koncerny, które w dużej mierze zdominowały niektóre sektory polskiego handlu.

Nadmiar obowiązków pracownika handlu

Senator Sznejfeld argumentuje swoje racje tym, że sklepy otwarte w niedziele zlikwidują grożące zakażeniem klientów kolejki w sklepach. Tu warto zwrócić uwagę, że w Polsce większość dużych marketów pracuje od godz. 6 do 23; dla porównania w Hiszpanii bardzo często duże sklepy otwarte są w godz. 10-21, a te mniejsze fundują swoim pracownikom dodatkową przerwę między godz. 13 a 16.

Antykryzysowa tarcza branżowa. Które firmy mogą ubiegać się o pomoc?

Premier Mateusz Morawiecki zaprezentował we wtorek „Antykryzysową Tarczę Branżową”. W sumie o wsparcie w wysokości 1,8 mld zł będą mogły ubiegać...

zobacz więcej

W rzeczywistości ważnym czynnikiem generującym kolejki jest nakładanie na pracowników nadmiaru obowiązków i oszczędzanie na liczbie pracowników. To również efekt niskiej kultury pracy, do której przez lata liberalne rządy w Polsce przyzwyczajały zagranicznych właścicieli sieci handlowych. Wystarczy wejść do dużego marketu i przekonać się, że problemem nie są godziny otwarcia marketów, ale mała ilość pracowników i puste kasy.

– U nas przeciążenie pracą jest niesamowite, już kilka lat temu polski pracownik wykonywał dwa razy więcej zadań niż pracownik tej samej sieci we Francji czy Niemczech, teraz jest to trzy, a nawet cztery razy więcej. Zastanawiamy się, gdzie jest granica wytrzymałości. Choć inspekcja pracy musi uprzedzać o kontrolach, a wtedy pracodawca „czyści sobie dokumenty”, to jednak wiele raportów potwierdza nieprawidłowości – mówił niedawno w programie „Money. To się liczy” Alfred Bujara, szef sekcji handlu NSZZ „Solidarność”.

Ważny aspekt dotyczy również tego, że projekt senatora Szejnfelda zakłada, że likwidacja wolnych niedziel ma dotyczyć tylko okresu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii i okresu do 90 dni po odwołaniu tych stanów. Czy nie budzi to skojarzeń z rozregulowaniem rynku pracy, który Polsce po kryzysie 2008 r. zgotowała koalicja PO-PSL? Miało to być rozwiązanie czasowe, antykryzysowe, a faktycznie z problemem fikcyjnego samozatrudnienia i umowami śmieciowymi nasze społeczeństwo radzi sobie po dziś dzień.

Resort sportu: Opracowujemy propozycje dla branży fitness

Rządzący opracowują założenia propozycji dla branży fitness, basenów czy siłowni w kontekście zagrożenia koronawirusem – poinformowała wiceminister...

zobacz więcej

Gdy neoliberał troszczy się o pracownika...

Co ciekawe senator Sznajfeld powołuje się również na rzekome prawa i troskę o pracownika, twierdząc, że pracownicy narzekają na wolne niedziele, bo przez to muszą dłużej pracować w tygodniu. To prawdziwy chichot losu, gdy politycy neoliberalnej Platformy Obywatelskiej, najpierw jak Rafał Trzaskowski, zabierają się za zakładanie związków zawodowych, a później, jak senator Sznajfeld, usiłują wprowadzić antypracownicze regulacje prawne, powołując się na dobro pracownika. Jeśli rzeczywiście wolne niedziele tak uwierają pracownikom handlu, to dlaczego nie wnioskują o to centralne związkowe, ale właśnie liberalni politycy?

„Nie można za wszelką cenę robić biznesu i bogacić się kosztem pracowników. Jesteśmy jako handlowa Solidarność temu przeciwni. Nie ma żadnych przesłanek ani finansowych, ani organizacyjnych, ani zdrowotnych, żeby wycofywać się z wolnych niedziel. Ostatnie miesiące były niezwykle trudne dla pracowników handlu. To jest praca w ciągłym strachu o zdrowie swoje i swojej rodziny. Niedziela jest jedynym dniem, w którym pracownicy handlu mogą odpocząć. A my musimy o to zadbać i ochronić ich przed kolejnymi obciążeniami” – mówi „Tygodnikowi Solidarność” Alfred Bujara, zwracając uwagę na nieodpowiednie zabezpieczenia pracowników handlu.

Kradzione rowery elektryczne warte małą fortunę. Dilerem w Polsce – żołnierz

Żandarmeria Wojskowa na zlecenie Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatrzymała 5 osób działających w ramach zorganizowanej...

zobacz więcej

„Nie ma bowiem jednolitych przepisów dotyczących rygorów bezpieczeństwa w sklepach, mimo że od wiosny domagamy się takich regulacji. Co z tego, że kasjerka w sklepie ma maseczkę, skoro wielu klientów przychodzi bez maseczek lub w maseczkach opuszczonych na brodę. Pracownicy boją się o swoje zdrowie i życie. Po pracownikach służby zdrowia są grupą zawodową najbardziej narażoną na zakażenie. Każdego dnia stykają się z setkami osób” – kontynuuje związkowiec zwracając uwagę, że część zabezpieczeń typu pleksi przy kasach to w wielkich marketach w rzeczywistości „bezużyteczne dekoracje”.

A jakie rozwiązania stosują inne państwa? Zaledwie kilka tygodni temu bardzo podobne do polskiego rozwiązanie przyjął rząd słoweński, który zdecydował się na ograniczenie handlu, ale z wieloma wyjątkami, takimi jak sytuacje, w których za ladą stają właściciele sklepów, studenci, lub emeryci.

Ograniczeniom nie podlegają również sklepy do 200 m2 powierzchni, sklepy na stacjach paliw, przy dworcach kolejowych, przy stacjach autobusowych. W roku ma być też 12 handlowych niedziel. Również w kwestiach walki z pandemią kraje europejskie proponują inne rozwiązania niż te sugerowane przez senatora Sznajfelda – w Czechach i we Włoszech w niedzielę zamknięto galerię, tak by nie gromadzili się w nich ludzie. Pomysł zaproponowany przez Koalicję Obywatelską to pójście dokładnie odwrotną drogą.

Autor jest dziennikarzem „Tygodnika Solidarność” i portalu Tysol.pl

źródło:
Zobacz więcej