RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Natarczywość Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz połączona z tanimi umizgami do opozycji

Zuzanna Rudzińska – Bluszcz zapowiada, że z uporem będzie nadal forsowała swoją osobę na funkcję RPO (fot. PAP/Mateusz Marek)

Do tej pory kandydatka na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, Zuzanna Rudzińska - Bluszcz była odrzucana kilkakrotnie przez sejmową komisję ze względu na jej korzenie ideowo – polityczne, plasujące ją zdecydowanie po stronie liberalno-lewicowej, toczącej otwartą wojnę z cywilizacją chrześcijańską.

Chciała zostać RPO. Dziennikarz zapytał ją czy uznaje wyrok TK

– Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, nie zapoznałam się z tym wyrokiem – w ten sposób była już kandydatka Lewicy i KO na rzecznika praw...

zobacz więcej

W zeszłym tygodniu jej kandydatura przepadła w trakcie obrad plenarnych Sejmu podczas głosowania. Mimo tego Zuzanna Rudzińska – Bluszcz zapowiada, że z uporem będzie nadal forsowała swoją osobę na funkcję RPO.

Jest to zapowiedź na tyle zaskakująca, iż moim zdaniem, wymaga kilku dodatkowych uwag.

Wydaje się, że na kilkanaście godzin przed owym głosowaniem, Zuzanna Rudzińska – Bluszcz sama dokonała auto dyskwalifikacji, ukazując obok wcześniejszych obciążeń cechy, które trudno zaakceptować.

To, co zrobiła kandydatka na RPO nie mieści się w normach postępowania przeciętnie normalnego człowieka. Będąc prawdopodobnie przekonana, że działa w imię wyższych racji, mimowolnie pokazała swoje oblicze jako osoby nawiedzonej o skłonnościach do fanatyzmu. Tendencję do zachowań skrajnych, a więc z definicji rodzących negatywne emocje.

Już przez to samo staje się nie tylko nieprzydatna do pełnienia takiej funkcji, ale po prostu niebezpieczna dla zwykłego porządku społecznego. Jej zachowanie wskazuje, że nie wiadomo nigdy, co się w takiej głowie może urodzić.

W połowie września, kiedy Zuzanna Rudzińska - Bluszcz pierwszy raz została odrzucona przez komisję, zademonstrowała swoją mentalność nafaszerowaną ideą fixe, o objęciu funkcji RPO.

Zainicjowała akcję mającą zobrazować siebie jako ofiarę barbarzyńskiego traktowania kobiety, deklarującej przecież szlachetne intencje walki o interesy osób poszkodowanych przez państwo i jego instytucje.

Sejm zadecydował w sprawie Rzecznika Praw Obywatelskich

Sejm nie powołał w czwartek mec. Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Jedyna kandydatka na to stanowisko nie...

zobacz więcej

W teatralnym geście sfotografowała się w pozycji kobiety, skazanej na cierpienie oczekiwania na nocne głosowanie, siedzącej na posadzce w korytarzu sejmowym, z rozrzuconymi wokół siebie akcesoriami – wielka torbą z rzeczami, jakby na wypadek zamieci śnieżnej oraz laptopem w futerale, potrzebnym dla łączności ze światem ludzi cywilizowanych.

Zamiast dramatu szekspirowskiego z podtekstem politycznym, obejrzeliśmy jarmarczne przedstawienie, przekraczające granice dobrego smaku i podstawy kultury obyczaju. Pierwsza próbka umysłowości osoby, starającej się o rolę traktowaną przez część opinii publicznej ciągle jako ważną. Czy tak jest, to osobna kwestia.

Do opisanego teatru sprzed ponad miesiąca, w dniu głosowania Zuzanna Rudzińska –Bluszcz dołożyła nowy spektakl, nie pozostawiający złudzeń, iż mieści się ona w typie osobowości, które odbiegają znacznie od reakcji osób, respektujących ogólnie przyjęte normy współżycia społecznego.

A dlaczegoż od takiego piętna miałyby być wolne podejmowane przez nią decyzje? Jeżeli komuś kilka razy poważne gremium odmawia czegoś, czego on nawet najbardziej pragnie, to zwykle nie podejmuje po raz kolejny - i to obcesowo – próby uzyskania korzystnej dla siebie oceny, wbrew dotychczasowym negatywnym opiniom.

Styl, w jakim to robi, budzi raczej litość nad jej działaniem i osobowością, niżeli zyskuje uznanie i budzi sympatię. Nie mówiąc już o szansach na przekonanie przeciwników jej kandydatury, aby ją poparli.

Kandydatura Rudzińskiej-Bluszcz znów odrzucona

Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka ponownie negatywnie zaopiniowała kandydaturę Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz na stanowisko Rzecznika...

zobacz więcej

Ten nowy, przykry spektakl kandydatki zademonstrowała przed ogrodzeniem postawionym wokół Sejmu. Zjawiła się tam, by w gronie kilkunastu zwolenników opozycji zaprezentować swoje nagranie wideo. W jej zamyśle miało ono skruszyć lody niechęci wobec jej kandydatury prawicowej części posłów. Skutek okazał się odwrotny do jej intencji.

Nagranie rozpoczęła od słów, które już kilkakrotnie publicznie wypowiadała. Mówiła więc, że kandyduje w imieniu ponad tysiąca polskich organizacji, za którymi stoi ponad milion polskich obywateli.

Pominęła, jak zwykłe fakt , że ponad 90 proc. tych organizacji związanych jest ze środowiskami lewicowo-liberalnymi. W Sejmie odzwierciedla je opozycja, o której poparcie zabiegać nie musi, bo ma je od samego początku.

O oto kolejny fragment tego nagrania: - „ Stoję w pokorze, ale i w upartości i proszę o poparcie (…) Chcę być rzecznikiem wszystkich obywateli i obywatelek, chcę kontynuować misję na rzecz poprawy ich losu. Nie pozwolono mi zrobić tego w środku, spróbuję na zewnątrz. Dlaczego? Bo jestem uparta. I głęboko wierzę, że RPO uparty powinien być”.

Bez względu na to, czy ten kolejny krok wymyśliła sama, czy popycha ją do tego Adam Bodnar, aby mieć dalej wpływ na działanie Biura RPO, wystąpienie przed Sejmem, będące mieszaniną tanich zalotów do opozycji z natarczywością, winien ją skreślić nieodwołalnie i na zawsze.

W ten sposób otworzy się szansa na przerwanie ciągu lewicowych, skrajnie upolitycznionych osób na tym stanowisku. Jeśli już w ogóle ten urząd, który wprowadził w 1987 roku Wojciech Jaruzelski w schyłkowym okresie rządów komunistycznych, musi nadal funkcjonować.

źródło:
Zobacz więcej