RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Parada oszustów, czyli jak „załatwiacze” mieli pomagać w znalezieniu skarbów III Rzeszy

Oszuści oferowali pomoc w poszukiwaniu hitlerowskich skarbów (fot. FB/Deutsche Bundesbank, zdjęcie ilustracyjne)

Co łączy skarby III Rzeszy ukryte na Dolnym Śląsku, budowę dróg i autostrad w Małopolsce oraz opozycjonistkę z czasów PRL, byłego doradcę Andrzeja Leppera i mecenasa, który nie ukończył żadnych studiów? To jedno z najdziwniejszych śledztw mazowieckich „pezetów” Prokuratury Krajowej. W ostatnich dniach agenci CBA zatrzymali doń osiem osób, z których większość to oszuści oferujący załatwienie niemal każdej sprawy.

Zarzuty za łapówkarstwo i powoływanie się na wpływy dla sześciu osób. W tym czynnych żołnierzy

Do ośmiu lat więzienia grozi sześciu osobom, w tym czynnym żołnierzom, za łapówkarstwo, poświadczenie nieprawdy i powoływanie się na wpływy. Wśród...

zobacz więcej

Śledztwo prowadzone przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie oraz CBA, prowadzone jest od kilku miesięcy. Punktem wyjścia były informacje o tzw. załatwiaczu, który miał przyjmować łapówki za rozwiązywanie problemów przedsiębiorców np. w wygraniu przetargu na inwestycje rządowe lub samorządowe. Idąc tropem zawodowego oszusta, śledczy ustalili kilka kolejnych osób zajmujących się tym samym procederem.

Przed trzema dniami, agenci CBA zatrzymali osiem osób oraz przeszukali ich miejsca zamieszkania. Zabezpieczono komputery, telefony oraz nośniki danych i dokumenty, którymi zajęli się biegli.



Prokurator mazowieckich „pezetów” przedstawił pięciorgu zatrzymanych zarzuty „powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych lub samorządowych i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe, osobiste lub ich obietnice”.

Kolejnych trzech zatrzymanych to ludzie, którzy korzystali z usług „załatwiaczy”. Odpowiedzą za „udzielenie korzyści majątkowych w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucjach państwowych lub samorządowych”. Wszystkim grozi do ośmiu lat więzienia.

Biznesmeni zatrzymani „na gorącym uczynku” przez CBA. W tle łapówka i miejski ratusz

Na „gorącym uczynku” funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali dwóch biznesmenów, którzy powoływali się na wpływy, m.in. w...

zobacz więcej

Pociąg do hitlerowskiego złota

Czołowe miejsce na liście podejrzanych zajmuje Krzysztof L. W środowisku „załatwiaczy” uchodzi za dobrze ustosunkowanego adwokata. Miał zajmować wysokie stanowiska w ministerstwie finansów czy ministerstwie kultury. Za sprawą pracy w tym ostatnim resorcie, jak twierdził, miał doskonałe „przełożenie” na Generalnego Konserwatora Zabytków. Z kolei jako adwokat wszedł w komitywę m.in. z sędziami czy prokuratorami.

Tyle tylko, że ta cała kariera, te kontakty i „przełożenia” to jedna wielka blaga. – Pan Krzysztof ma wykształcenie średnie-techniczne, a jego zawód wyuczony elektryk. Nigdy jednak go nie wykonywał. To taki warszawski cwaniak, który potrafi się dobrze sprzedać. W dodatku pielęgnuje znajomości z byłymi politykami – opowiada jeden ze śledczych.

Krzysztof L. miał, zdaniem prokuratury, zaoferować swoją pomoc pewnej grupie osób, która chciała odnaleźć dokumenty, dzieła sztuki oraz kosztowności ukryte na Dolnym Śląsku przez hitlerowców. „Eksploratorzy” zamierzali wykorzystać wiedzę znanego jeleniogórskiego poszukiwaczy skarbów. Możliwe, że zaślepiła ich wizja niebagatelnej fortuny, podsycana przez hochsztaplerów. W każdym razie, poszukiwacze szacowali, że mogą odkryć skarby warte kilkaset milionów złotych. Liczyli, że po oddaniu znalezisk państwu, dostaną nawet 100 milionów złotych znaleźnego.

Pan Krzysztof był im potrzebny do załatwienia stosownych zgód na prace m.in. od samorządów, Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków we Wrocławiu, Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków we Wrocławiu.

Śledczy nie ujawniają, kto jeszcze poza L., podejmował się pomocy poszukiwaczom. Wiadomo, że było to kilka osób.

Powoływali się na wpływy w służbach i spółkach. Wzięli ponad milion łapówki

Agenci CBA zatrzymali siedem osób, które powoływały się na wpływy w organach ścigania i spółkach Skarbu Państwa – dowiedział się portal tvp.info....

zobacz więcej

Droga do fortuny

Inną, równie ciekawą postacią występującą w śledztwie jest Elżbieta S. To była antykomunistyczna opozycjonistka z Krakowa. Uchodziła za mającą bardzo dobre kontakty z lokalnym samorządem i rządzącą partią. W rzeczywistości nie miała żadnego dostępu do jakichkolwiek decydentów. Ale miała dar przekonywania.

Do pani Elżbiety zgłosił się, zdaniem prokuratury, jeden z przedsiębiorców. Liczył, że kobieta pomoże mu wzdobyciu kontraktu na zabezpieczenie sapersko-pirotechniczne podczas robót drogowych w okolicach Krakowa. Przysługę wycenili na pewną sumę w gotówce oraz 5 proc. od wartości kontraktu.

Kolejnym „załatwiaczem” miał być Piotr P., były doradca Andrzeja Leppera. Prokuratura uważa, że w zamian za łapówki miał obiecywać m.in. załatwienie atrakcyjnej pracy czy ważnych spraw w różnych instytucjach.

Wśród podejrzanych są ponadto: doradczyni biznesowa z branży nieruchomości czy doradca finansowy.

Prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie.

źródło:
Zobacz więcej