RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Co się stało w łazience Giertycha przy przeszukaniu CBA? Stanowcza reakcja prokuratury

„Całkowicie bezpodstawne” są spekulacje, jakoby stan zdrowia Romana Giertycha wynikał z „nieuprawnionej ingerencji funkcjonariuszy CBA” – oświadczył szef Prokuratury Regionalnej w Poznaniu Jacek Motawski. Takie sugestie pojawiały się ze strony zastępcy RPO oraz z otoczenia samego Giertycha.

Pobicie operatora TVP. Syn Ryszarda K. zatrzymany

Policja zatrzymała 31-letniego Aleksandra K., podejrzanego o pobicie operatora TVP Gdańsk – dowiedział się portal tvp.info. Mężczyzna to syn...

zobacz więcej

W środę agenci CBA zatrzymali Romana Giertycha przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie. Zatrzymanie adwokata przebiegło bardzo szybko. Agenci założyli Giertychowi kajdanki dopiero w samochodzie.

Po zatrzymaniu adwokat został przewieziony do domu w Józefowie, gdzie rozpoczęło się przeszukanie. Przeszukiwana była też kancelaria adwokacka na Nowym Świecie w Warszawie. Podczas przeszukania w willi adwokat zasłabł. Na miejsce przyjechała karetka pogotowia. Giertych został przewieziony najpierw do szpitala w Otwocku, a potem w Warszawie.

Żona prawnika przekonywała, że stan zdrowia męża jest poważny, wręcz „zagrażający życiu”. – Mecenas Giertych powiedział, że znalazł się w łazience w mieszkaniu razem z agentem i następnie, cytuję: „on coś zrobił, straciłem przytomność i nie wiem, co się dalej stało” – mówiła w rozmowie z TVN24 Hanna Machińska, zastępca Rzecznika Prawo Obywatelskich.

Opinia biegłych lekarzy pozwoliła jednak na przesłuchanie i postawienie zarzutów Giertychowi. – Wobec Romana G., po skutecznym ogłoszeniu mu postanowieniu o przedstawieniu zarzutów, zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 5 milionów złotych, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi – powiedział prokurator Motawski.

Później szef poznańskiej prokuratury regionalnej odniósł się też do sytuacji z mieszkania Giertycha. – Odnosząc się do spekulacji niektórych mediów, jakoby stan zdrowia podejrzanego Romana G. wynikał z nieuprawnionej ingerencji funkcjonariuszy CBA, stanowczo stwierdzam, że ze zgromadzonych dowodów, w tym czynności przeszukania domu Romana G., która była rejestrowana i odbywała się obecności adwokatów Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, wynika, iż są one całkowicie bezpodstawne – powiedział prok. Motawski.

Jest decyzja prokuratury ws. Romana Giertycha. Adwokat wyjdzie na wolność

Wobec Romana Giertycha zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowych w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 5 mln zł,...

zobacz więcej

W wydanym w piątek komunikacie Prokuratura Regionalna w Poznaniu podała, że Ryszard K. i Roman Giertych oraz inne osoby zostały zatrzymane 15 października związku ze śledztwem prowadzonym od 28 lutego 2017 r. Postępowanie prowadzono po zawiadomieniu złożonym przez obecne władze spółki Polnord S.A. Dotyczyło ono nabycia przez Polnord S.A. „bezwartościowych wierzytelności spółki Prokom Investments S.A. w kwocie niemal 73 mln zł”.

Według śledczych rolę pośredników w operacji przekazania środków z Polnordu do Prokomu w zamian za nic nie wartą wierzytelność, odegrały spółki fasadowe. „Spółki te pozwoliły sztucznie zawyżyć cenę, którą musiał zapłacić Polnord, a przy okazji umożliwiły Romanowi G. uzyskanie – na podstawie zawartych dla pozoru umów o świadczenie usług adwokackich - gigantycznego zarobku w kwocie 2,4 mln złotych na nieracjonalnej z ekonomicznego punktu widzenia transakcji” – opisano w komunikacie.

Innym wątkiem prowadzonego postepowania była sprawa wyprowadzenia z Polnordu kwoty ok. 20 mln zł poprzez zakup przez tę spółkę „po drastycznie zawyżonej kwocie” działki w miejscowości Dopiewiec (pow. poznański, woj. wielkopolskie). Zatrzymanym przedstawiono zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki Polnord oraz wyrządzenia spółce szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Grozi im za to do 10 lat więzienia.

źródło:
Zobacz więcej