RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zdusić Zło w zarodku. Jak Piłsudski chciał pokonać Hitlera

Adolf Hitler od początku parł do wojny (fot. Wiki/US Holocaust Memorial Museum)

Historia bez Auschwitz? Bez zagłady Warszawy? Stalingradu? Milionów ofiar na frontach i wśród cywilów. Była taka możliwość. Plany zduszenia nazizmu w zarodku zarysował Józef Piłsudski już w 1933 roku, gdy Adolf Hitler przejmował władzę w Niemczech. Wokół wojny prewencyjnej narosło wiele mitów, niepotrzebnie, bo fakty mówią za siebie. Fakty dotyczące działań Polski, jak i zaniechań aliantów, których krótkowzroczność przyniosła Europie niewyobrażalne cierpienia.

„Potem rozlega się seria, której towarzyszy dziecięcy śmiech i klaskanie w ręce”

Granaty wrzucone między stłoczonych ludzi, serie z pistoletów maszynowych, następnie wielogodzinne dobijanie rannych – taki przebieg miała jedna z...

zobacz więcej

Adolf Hitler nigdy nie krył się ze swoimi planami. Jego nadrzędnym celem było pozbycie się Żydów i zapewnienie Niemcom przestrzeni życiowej na wschodzie. W książce „Mein Kampf” podporządkował swoją ideologię determinizmowi rasowemu i społecznemu. Przekonywał, że silna grupa rasowa powinna się zjednoczyć dla wyeliminowania innych ras. Jako tę silną, odpowiedzialną za „ludzką kulturę”, wyznaczył rasę „aryjską”.

Nie były to bajania chorego fantasty. Hitler precyzyjnie wyznaczył, kogo należy wyeliminować. Głównym przeciwnikiem byli Żydzi. „On (Żyd) pozostanie zawsze pasożytem darmozjadem, który jak trujący prątek zaczyna się rozprzestrzeniać, gdy tylko przyjmie go sprzyjające środowisko” – pluł w „Mein Kampf”. Wezwał również do kolonizowania „Rosji i jej wasalnych państwach przygranicznych”, czyli także w jego przekonaniu Polski.

Tego typu twierdzenia, agresywna propaganda i zniechęcenie Niemców do demokracji w wydaniu Republiki Weimarskiej doprowadziły Hitlera do władzy. Był to również polityczny plan, który zamierzał wcielić w życie i natychmiast zaczął czynić przymiarki gdy 30 stycznia 1933 roku został kanclerzem.

Rządy oparte na zbrodni

Już pierwsze działania weterana okopów z I wojny światowej i niespełnionego malarza pokazały, że jego rządy będą oparte na zbrodni. Po miesiącu podpalił Reichstag, po dwóch weszła w życie Ustawa o pełnomocnictwach (niem. Ermächtigungsgesetz), oznaczająca w praktyce przekazanie liderowi NSDAP pełni władzy, gdyż dawała rządowi konstytucyjne prawo do uchwalania ustaw (bez zgody Reichstagu).

Intencje były oczywiste. Szczególnie po otwarciu pierwszego obozu koncentracyjnego w Dachau już 22 marca 1933 roku. Hitler nakazał zamykanie w nich między innymi Żydów, Cyganów, nieprzychylnych księży, komunistów, socjalistów czy homoseksualistów.

„Latająca śmierć” – bohater Września, ofiara komunistów

Podstępny atak nazistowskich Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku był zderzeniem dwóch światów. Zbrodniczej ideologii z honorem, państwa...

zobacz więcej

Dyktator za nic miał ludzką godność czy życie i wprost dawał temu wyraz. Działał w kierunku swojej zbrodniczej wizji. Inaczej jak współczesne Chiny, które oficjalnie są krajem komunistycznym, niby wcielającym w życie idee sprawiedliwości społecznej i ludów zbratania, działającym zgodnie ze światłymi wskazówkami towarzysza Mao Zedonga, a tak naprawdę to kraj agresywnego kapitalizmu.

Józef Piłsudski zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakie płynie ze strony rosnącej w potęgę III Rzeszy. Jako jedyny przywódca w ówczesnej Europie wiedział, że działania Hitlera prowadzą wprost do katastrofy o trudnych do wyobrażenia konsekwencjach. Chciał powstrzymać Berlin, dopóki był czas.

Udobruchać Zło

Przywódcy innych krajów, podobnie jak niemiecka klasa polityczna i wielki biznes, myśleli, że Hitlera uda się udobruchać. Pamiętny był szczególnie gest brytyjskiego premiera Neville'a Chamberlaina po przylocie z Konferencji Monachijskiej, który zaczął machać tekstem porozumienia, w praktyce bezwartościowym świstkiem, gdyż we wrześniu 1938 roku III Rzesza parła do wojny całą mocą.

Ale nie musiało do tego dojść. Już pięć lat wcześniej Polska czyniła przymiarki, również na arenie międzynarodowej do prewencyjnego powstrzymania Hitlera. Była to nie tylko dalekowzroczna polityka Piłsudskiego, ale również konsekwencja rozwijających się relacji polsko-niemieckich po I wojnie światowej.

Wkrótce po podpisaniu traktatu wersalskiego Niemcy zaczęły dążyć do marginalizowania roli Polski. Stosowano praktykę nacisków politycznych i gospodarczych, popartą silnym rewizjonizmem. Zmieniło się to po 1924 roku, gdy Polska nawiązała stosunku dyplomatyczne z Rosją Sowiecką. Wówczas Berlin postawił na próby izolowania Polski.

Józef Piłsudski zdawał sobie sprawę z zagrożenia ze strony III Rzeszy (fot. NAC)

Żydowska tłumaczka na tropie zwłok Hitlera

Gdzie są zwłoki Adolfa Hitlera? U schyłku II wojny światowej to pytanie zadawali sobie alianci. Trwał swoisty wyścig nie tylko po wcześniejsze...

zobacz więcej

Niemcy wiedzieli, że mocarstwa zachodnie nie będą stały na straży interesów Polski, Czechów zresztą też, Chamberlain wyraził to wkrótce wprost: „To straszne, dziwaczne, niesamowite, że mielibyśmy kopać rowy i zakładać maski gazowe z powodu kłótni w jakimś dalekim kraju, między ludźmi, o których nic nie wiemy”.

Kwestia cierpliwości

Odrobina cierpliwości – zawsze potrzebna w polityce – miała otworzyć w przyszłości Niemcom pole do rewizji granicy niemiecko-polskiej. Piłsudski nie zamierzał do tego dopuszczać. Postawił na twardą politykę wobec Niemiec, a także zdecydowane – jak to dziś się dziwnie mówi – proaktywne działania.

Zaczęło się od tego, że kilkanaście dni po zdobyciu władzy Hitler udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikowi „Sunday Express”. Przekonywał, że „polski korytarz musi być zwrócony Niemcom, bowiem nie ma niczego, co by naród niemiecki odczuł jako większą niesprawiedliwość”. Wprawdzie dzień później zdementował to oświadczenie, ale sygnał poszedł w świat i dotarł do Warszawy.

Zbiegło się to zresztą z atakiem nazistowskich bojówek na konsulat polski w Berlinie. W efekcie minister spraw zagranicznych Józef Beck oświadczył, że „nasz stosunek do Niemiec i ich spraw będzie dokładnie taki sam jak stosunek Niemiec do Polski. W praktyce zatem więcej zależy w tej sprawie od Berlina niż Warszawy”.

Inicjatywa była jednak po stronie Hitlera, hołubionego przez prasę w Wielkiej Brytanii, Francji i USA, która jednocześnie atakowała Polskę. Piłsudski musiał pokazać pięści. Najpierw kazał posłowi RP w Berlinie Alfredowi Wysockiemu pójść na Wilhelmstrasse i w rozmowie z jednym z dyplomatów głośno mówić o grożącej wojnie polsko-niemieckiej. Wysocki wykonał zadanie, sygnał dotarł do niemieckich władz i wywołał konsternację.

Jak Heydrich ratował Żydów przed Holokaustem

Nazwisko Heydrich już na zawsze będzie się kojarzyło z fanatycznym nazizmem, ludobójstwem i Holokaustem. Nosił je Reinhard Heydrich, jeden z...

zobacz więcej

Misja „Wichra”

Dalej wypadki przyspieszyły. W 1932 roku wygasła polsko-niemiecka umowa, na podstawie której Polska miała prawo do witania w Wolnym Mieście Gdańsku zagranicznych delegacji. Wkrótce do Gdańska przypłynęły torpedowce Royal Navy, Piłsudski postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję. Wysłał do Gdańska ORP „Wicher” – w roli gospodarza – żeby sprawdzić reakcję Niemców. Dowódca „Wichra” komandor Tadeusz Podjazd-Morgenstern otrzymał rozkaz ostrzelania budynków administracji niemieckiej, gdyby Niemcy wykonali jakieś wrogie ruchy.

Sygnał Warszawy był wyraźny, ale do żadnego incydentu nie doszło, Niemcy odpuścili. Berlin nie miał dość sił na prowadzenie twardej polityki wobec Polski. Udana operacja dyplomatyczna Piłsudskiego była ostrzeżeniem dla Niemców, pokazało im, że mają do czynienia ze zdeterminowanym konkurentem.

W lutym 1933 roku doszło do kolejnej próby sił. Senat Wolnego Miasta Gdańsk zdecydował o likwidacji policji portowej, jej obowiązki miała przejąć policja miejska składająca się głównie z Niemców. Piłsudski wysłał wówczas na Westerplatte batalion piechoty morskiej, który wzmocnił tę placówkę. Po około tygodniu batalion wycofano, gdy senat Gdańska odwołał uchwałę.

Wydaje się, że mniej więcej w tym okresie trwały już przymiarki do wojny prewencyjnej z Niemcami. Dwa sukcesy dyplomatyczne Piłsudskiego zbiegły się w czasie z niekorzystnymi dla Polski negocjacjami w sprawie podpisania Paktu Czterech. Z inicjatywy Benito Mussoliniego porozumieć się miały Włochy, Niemcy, Wielka Brytania i Francja.

Liga Narodów bez znaczenia

Taki pakt wzmocniłby pozycję Niemiec na arenie międzynarodowej i marginalizował rolę Ligi Narodów w Europie. Te cztery państwa dyktowałyby warunki i narzucały swoją wolę słabszym podmiotom, jakim była również Polska. Dla Hitlera byłoby to zresztą pewne ograniczenie, bo musiałby liczyć się z pozostałymi trzema stolicami, toteż zwlekał z podjęciem decyzji.

Operacja Mincemeat. Jak trup wywiódł Hitlera w pole

Morze wyrzuca na brzeg zwłoki brytyjskiego oficera, który ma przy sobie ściśle tajne dokumenty zdradzające plany alianckiej inwazji. W Abwehrze...

zobacz więcej

Nie zwlekał Piłsudski, który wiedział, że nie może liczyć na Francję i Wielką Brytanię w przypadku niemieckiej agresji. Jasno wynikało to z traktatu z Locarno, który otworzył Niemcom drogę ekspansji na wschód, również na Polskę. Zezwoliła na to ta sama Francja, która jednocześnie domagała się od Polaków wdzięczności za podarowanie niepodległości po I wojnie światowej i przysłała misję wojskową, która miała strzec bezpieczeństwa naszego kraju. Taka hipokryzja.

Brytyjczycy jeszcze wcześniej wykręcili się od pomagania Polsce. Już w styczniu 1921 roku Londyn przekazał Paryżowi, że nie wyraża zgody na objęcie Polski traktatem gwarancyjnym ani na ewentualną interwencję wojskową w razie zaatakowania polskich granic. Taka była postawa Londynu, polsko-brytyjski układ sojuszniczy podpisany 25 sierpnia 1939 roku, w przededniu II wojny światowej, miał wartość taką jak papier, na którym został zapisany.

Tymczasem Berlin już w przededniu przejęcia przez Hitlera władzy miał z górki. Podpisane lipcu 1932 roku w Lozannie traktaty zawalniały Niemcy od zadłużenia reparacyjnego, zaś w grudniu w Genewie Wielka Brytania, Francja, Włochy, USA i Niemcy podpisały deklarację przyznającą Niemcom równouprawnienie w zakresie zbrojeń. Wersal przeszedł do historii, Locarno triumfowało.

Zagrożenie

Niemcy mogły zacząć się zbroić i zwiększać armię, ograniczoną wcześniej do 100 tysięcy żołnierzy i pozbawioną lotnictwa, marynarki oraz ciężkiej artylerii. Polska, podobnie zresztą jak ZSRR, nie przyjęła tej deklaracji do wiadomości. Nie trzeba było złej woli, żeby wiedzieć, iż stanowiła ona zagrożenie dla bytu państwa polskiego.

Zmarły niedawno wybitny historyk Dariusz Baliszewski zwrócił uwagę w artykule dla „Rzeczpospolitej”, że dowodami na przygotowania do wojny prewencyjnej przeciwko wciąż słabym Niemcom był wyjazd Piłsudskiego do Inspektoratu Armii w Toruniu. Gen. Jerzy Kirchmayer odnotował, że zostały wykonane pewne prace przygotowawcze skierowane przeciwko Prusom Wschodnim.

Hitler złamał traktaty i zaatakował Polskę (fot. NAC)

Stoczniowiec, który postawił się Hitlerowi

Czarna Orkiestra, Biała Róża, Krąg z Krzyżowej – w III Rzeszy działało kilka organizacji stawiających opór nazistom. Jej członkowie ryzykowali i...

zobacz więcej

W Toruniu wojskowy natknął się na dokumenty gry wojennej prowadzonej przez inspektora armii gen. Jana Romera. Jej założeniem było polskie uderzenie w celu opanowania Prus Wschodnich. Kirhchmayer widział również studia wykonane przez 16. Dywizję Piechoty, zlecone w 1932 roku przez Marszałka.

Równolegle do Paryża został wysłany adiutant Piłsudskiego Bolesław-Wieniawa Długoszowski. Wprawdzie przekonywał, że przyjechał, by się „przewietrzyć”, to jednak nieoficjalnie ambasador Alfred Chłapowski zorganizował mu spotkania z przywódcami Francji i generalicją. Między stolicami zaczęły krążyć liczne depesze.

Ultimatum dla Hitlera

Wieniawa przywiózł propozycję, Polska i Francja miałyby postawić Hitlerowi ultimatum: Niemcy muszą przestać zbroić się, a jeśli się na to nie zgodzą, Polska zajmie niemieckie tereny na Wschodzie, zaś Francja obsadzi Nadrenię. Oceniono, że dzięki tej skoordynowanej akcji Hitler straci władzę. Misja jednak się nie powiodła, gdyż Francuzi nie chcieli walczyć z Niemcami, ocenili, że to „awanturnictwo”. Zbyt mocno jeszcze były utkwione w pamięci koszmarne wspomnienia z wojny okopowej w latach 1914-1918.

W kwietniu 1933 roku, zaledwie trzy miesiące po zdobyciu przez Hitlera władzy, wkrótce po obsadzeniu Westerplatte przez polski batalion, Niemcy mieli świadomość, że grozi im wojna prewencyjna ze strony Polski, a być może również Francji, choć oczywiście ze strony Paryża nic im nie groziło. Zwrócił na to uwagę poseł niemiecki w Polsce Hans Adolf von Moltke w tajnym raporcie do Ministra Spraw Zagranicznych Rzeszy.

„Podczas kilku ostatnich miesięcy przemysł wojenny Polski podwyższył swoją produkcję o blisko 100 procent. Ze wszystkich stron Polski nadchodzą sprawozdania o dużych zamówieniach na motory lotnicze, amunicję, kuchnie polowe, ekwipunek przeciwgazowy, o zapasach zboża gromadzonych w magazynach itd” – odnotował. Wypunktował również między innymi pertraktacje z Francją w sprawie dostawy dział dla ciężkiej artylerii i do obrony przeciwlotniczej.

Fallschirmjäger ze złamanym karkiem, gwiazda futbolu

„Nazista!”, „Zbrodniarz wojenny!” – krzyczy 25 tys. wściekłych kibiców Manchesteru City na wieść, że w ich klubie ma grać były członek niemieckiej...

zobacz więcej

Po kilkutygodniowych napięciach plany wojny prewencyjnej trzeba było zarzucić, choć też same przymiarki do niej skutkowały ważnymi wnioskami. Pójście na zwarcie pozwoliło Piłsudskiemu wysondować Niemcy, sprawdzić jaki jest ich stosunek do wojny i czy są gotowi stanąć do walki. Po drugie można było sprawdzić wartość sojuszu z Francją, naturalnie okazało się, że jest niewielka.

Polska osamotniona

Wnioski nasuwały same – agresywna postawa Hitlera będzie musiała w przyszłości doprowadzić do konfliktu terytorialnego między Niemcami a Polską. Pewne też stało się, że w przypadku wojny Polska będzie całkowicie osamotniona. Nie będzie można liczyć na Paryż i Londyn, nie mówiąc już o innych stolicach.

Piłsudskiemu pozostało jedno rozwiązanie – rozpoczął rozmowy z Niemcami. Zabiegi dyplomatyczne obu stron doprowadziły do podpisania 26 stycznia 1934 roku Deklaracji polsko-niemieckiej o niestosowaniu przemocy. „Oba Rządy wychodzą przytem z założenia, że utrzymanie i utrwalenie stałego pokoju pomiędzy ich krajami stanowi istotny warunek dla powszechnego pokoju w Europie. Wobec tego są one zdecydowane opierać swoje wzajemne stosunki na zasadach zawartych w Pakcie Paryskim z dnia 27 sierpnia 1928 r. i pragną określić bliżej zastosowanie tych zasad, o ile chodzi o stosunki polsko-niemieckie” – zapisano w nim.

Strony wykonały też kolejne kroki – w Berlinie podpisano tak zwany akt rozbrojenia moralnego między Polską i Niemcami, który obligował do wzajemnego nieatakowania się w prasie, radiu, filmie i teatrze. Z kolei w marcu w Warszawie ambasador Rzeszy Hans von Moltke i minister Beck podpisali protokół o normalizacji stosunków gospodarczych między Polską a Niemcami.

Dokumenty te nie uchroniły Polski przed niemiecką agresją, ale pozwoliły na uspokojenie dwustronnych relacji, a nawet pewne zbliżenia. Dały też Polsce czas na modernizację armii i rozwinięcie gospodarki w kierunku zbrojeń. Widmo wojny coraz wyraźniej pomrukiwało bowiem ze słów Hitlera. Równolegle Polska starała się normalizować stosunki z drugim Złem – Józefem Stalinem. Gdy dyktatorzy dogadali się, los Polski był przesądzony. Do tego mogło jednak nie dojść gdyby Francji i Wielkiej Brytanii kilka lat wcześniej nie zabrakło wyobraźni i odwagi.

źródło:
Zobacz więcej