RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Masa” nie dogadał się z prokuraturą w sprawie wysokości kary. Poszło o miesiąc

Świadek koronny Jarosław Ł., „Masa” (fot. arch. PAP/Wojciech Pacewicz)

Fiaskiem zakończyły się negocjacje między lubelskimi „pezetami” a Jarosławem Ł. ps. Masa, co do wysokości wyroku w ramach dobrowolnego poddania się karze. Z informacji portalu tvp.info wynika, że poszło raptem o miesiąc kary. Śledczy byli skłonni zgodzić się na cztery lata więzienia. Świadek koronny i jego obrońca obstawali za trzema latami i 11 miesiącami. Teraz już wszystko zależy od sądu.

Rozpoczął się proces „Masy”. Grozi mu 10 lat więzienia

Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się w czwartek proces Jarosława Ł. ps. Masa – byłego gangstera i świadka koronnego w procesach tzw....

zobacz więcej

Wspomniany miesiąc różnicy między propozycją „Masy”, a stanowiskiem Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej wynikał z dokładnej kalkulacji obrony świadka koronnego. Jarosław Ł. spędził w areszcie dwa lata. Gdyby śledczy zgodzili się na proponowany przez niego wyrok w ramach dobrowolnego poddania się karze, to były gangster nie musiałby już wracać za karty (w maju br. uchylono mu areszt, o czym portal tvp.info poinformował jako pierwszy). Spełniałby warunki do warunkowego przedterminowego zwolnienia z więzienia z racji odbycia połowy kary. – Wyrok, przy którym obstawała prokuratura oznaczałby powrót mojego klienta do zakładu karnego. A na to nie mogliśmy się zgodzić – mówi tvp.info mec. Franciszek Piątkowski, obrońca „Masy”.

Z informacji tvp.info wynika, że negocjacje w kwestii wysokości kary zaczęły się jeszcze wiele miesięcy temu. Obrona argumentowała, że były gangster w czasie śledztwa współpracował z organami ścigania. Prokuratura uważała jednak, że „Masa” umniejsza swoją rolę w niektórych przestępstwach i nie był do końca szczery ze śledczymi. Strony nie dogadały się przed zakończeniem śledztwa i skierowaniem do sądu aktu oskarżenia przeciwko Ł. w styczniu br.

Proces „Masy” zaczął się przed Sądem Okręgowym w Łodzi w lipcu. Postępowanie toczy się za drzwiami zamkniętymi. Zgodnie z przepisami, świadek koronny mógł złożyć wniosek o „depek” (dobrowolne poddanie się karze – przyp. red.) „do chwili zakończenia pierwszego przesłuchania wszystkich oskarżonych na rozprawie głównej”. Ale prokuratura i obrona obstawiły przy swoim. Przesłuchania oskarżonych zakończyły się, jak wynika z ustaleń tvp.info, przed ok. dwoma tygodniami. – Podejmowaliśmy próby porozumienia się z prokuraturą do samego końca, ale było takiej woli z jej strony – dodaje mec. Piątkowski.

Lubelskie „pezety” nie komentują sprawy negocjacji z „Masą”.

Akt oskarżenia przeciwko „Masie” ma być gotowy do końca roku

Do końca roku śledczy z lubelskich „pezetów” Prokuratury Krajowej chcą skierować do sądu akt oskarżenia przeciwko Jarosławowi Ł. ps. „Masa” –...

zobacz więcej

Koronny liczy, że zostanie „sześćdziesiątką”

Teraz wszystko zależy od sądu. Przestępstwa, o które oskarżony został świadek koronny są zagrożone karą do 10 lat więzienia. – „Masa” zagrał va banque. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby wyrok jaki usłyszy był wyższy od naszej propozycji. Jarosław Ł. popełniał przestępstwa będąc świadkiem koronnym, znajdując się pod ochroną państwa. Za sprawą „korony” uniknął z pewnością wieloletniej odsiadki i miał warunki, aby zerwać z kryminalną przeszłością. Zarobił znaczne pieniądze na serii książek, których był współautorem. A jednak wrócił do popełniania przestępstw. To może być okoliczność obciążająca – przekonuje jeden ze śledczych.

Obrońca „Masy” jest innego zdania. – Oczywiście, że jest jakieś ryzyko. Mam jednak nadzieję, że sąd uwzględni doskonałą współpracę mojego klienta w tej sprawie. Złożone przez niego wyjaśnienia, gigantycznie pomogły prokuraturze. Jarosław Ł. ujawnił m.in. czyny i osoby, o których istnieniu prokuratura wcześniej nie wiedziała. Liczymy na to, że sąd zastosuje art. 60 kk wobec mojego klienta i wyrok będzie adekwatny do tego w jaki sposób przysłużył się on wymiarowi sprawiedliwości – podkreśla mec. Piątkowski.

Wspomniany art. 60 kk zakłada, że przestępca, który „niezależnie od wyjaśnień w swojej sprawie, ujawnił przed organami ścigania i przedstawił istotne okoliczności, nieznane dotychczas temu organowi” może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet jej warunkowe złagodzenie. Gangsterów, którzy poszli na taką współpracę nazywa się „małymi świadkami koronnymi” lub „sześćdziesiątką”.

Mecenas Piątkowski zapowiedział, że on i jego klient nie będą „czynić jakiejkolwiek obstrukcji procesu”.

„Masa” zwolniony z aresztu po dwóch latach za kratami

Jarosław Ł. ps. Masa odzyskał wolność po dwóch latach za kratami – dowiedział się portal tvp.info. Decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania...

zobacz więcej

Wyłudzenia, łapówki i śledzie w oleju

Jarosław Ł., nie stracił statusu świadka koronnego. Wciąż przysługuje mu ochrona, a wszystko co dotyczy jego samego jest utajnione. Żadne z przestępstw, za które obecnie odpowiada, nie ma także związku z byciem świadkiem koronnym. J

Jarosław Ł. został oskarżony o to, że między sierpniem a wrześniem 2012 r. wyłudził w ośmiu bankach kwotę 668 515 zł. Miał także – od 3 czerwca 2014 r. do 1 lipca 2015 r. – wielokrotnie wręczyć korzyści majątkowe Zbigniewowi G., naczelnikowi Wydziału Wywiadu Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Ponadto „Masa” razem ze swoim synem i pewnym przedsiębiorcą mieli wręczyć 2 tys. zł łapówki Grzegorzowi S., urzędnikowi II Urzędu Celnego w Łodzi. W zamian za pieniądze S. miał załatwić sprawę niezapłaconego podatku w związku ze sprowadzeniem Audi Q5. Jarosławowi Ł. zarzucono również, że dwukrotnie złożył fałszywe zeznania w sprawie o wykroczenie drogowe. Były gangster odpowie też za oszustwo na szkodę właściciela firmy budowlanej, który nie otrzymał 160 tys. zł wynagrodzenia za położenie kostki brukowej na terenie posesji świadka koronnego.

„Masa” miał także w latach 2008-14 zlecać łódzkiemu złodziejaszkowi kradzieże potrzebnych mu artykułów. „Zaopatrzeniowiec” ukradł dla niego m.in. artykuły spożywcze np. konserwy rybne, maszynki do golenia, szampony, dezodoranty oraz 149 butelek wódki i whisky. Towary nie pochodziły z luksusowych delikatesów, ale z Biedronki, Lidla czy Rossmanna.

Oskarżeniem objęto jeszcze 21 osób.

Świadek koronny „Masa” zatrzymany. Poważne zarzuty

Najsłynniejszy świadek koronny, Jarosław S. ps. Masa, został dzisiaj zatrzymany przez funkcjonariuszy łódzkiego Biura Spraw Wewnętrznych Policji –...

zobacz więcej

Przyjaciel z policji

Dla lubelskich „pezetów” równie ważnym oskarżonym co „Masa” jest wspomniany już Zbigniew G. Mężczyzna ten był świadkiem na ślubie byłego gangstera i ponoć obaj się przyjaźnili. Prokuratura oskarżyła go o popełnienie 10 czynów. Były naczelnik usłyszał zarzuty ujawnienia Ł. informacji z prowadzonych postępowań. Policjant miał przyjąć od „Masy” lub za jego pośrednictwem m.in. sterydy anaboliczne o wartości co najmniej 13 tys. zł, alufelgi za 1,5 tys. zł, portfel skórzany znanej firmy, pióro marki Montblanc czy nalewki cytrynowe.

Prokuratura wyliczyła wartość wszystkich łapówek na ok. 68 tys. za pomoc w różnych drobniejszych sprawach. Obaj zainteresowani przekonywali, że nie były to łapówki, ale prezenty, bo są przyjaciółmi.

Były naczelnik jest też podejrzany o przyjęcie od „Masy” oraz Marka K. i Daniela M. „110 tys. zł w zamian za zapewnienie ww. pomocy i przychylności przy podejmowaniu czynności służbowych w stosunku do osoby podejrzewanej o paserstwo”. Oficerowi także grozi 10 lat więzienia.

Pozostali oskarżeni są podejrzani m.in. o oszustwa oraz korupcję.

„Masa” skorumpował zaprzyjaźnionego policjanta? Zarzutów przybywa lawinowo

Tysiąc złotych miało kosztować sprawdzenie informacji w policyjnych bazach danych. Na 50 tys. zł wyliczono załatwienie sprawy sfingowanej kolizji...

zobacz więcej

Wpadli w sidła BSW

Śledztwo, w którym pojawiło się nazwisko Jarosława Ł. ps. „Masa”, wszczął we wrześniu 2015 r. lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. To wielowątkowe postępowanie, dotyczące szeregu przestępstw, w tym „wymuszeń rozbójniczych i oszustw popełnianych na terenie całego kraju przez osoby biorące udział w zorganizowanej grupie przestępczej”.

Z postępowania tego w listopadzie 2017 r. wyłączone zostały materiały dotyczące „oszustw dokonanych przez ustalonych sprawców, wręczenia i przyjmowania korzyści majątkowych, powoływania się na wpływy”. Jeden z wątków śledztwa dotyczy załatwiania pracy w policji w zamian za łapówki.

W maju 2018 r. funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji zatrzymali „Masę” i pięć innych osób, w tym Zbigniewa G. oraz urzędnika łódzkiej delegatury Urzędu Celno-Skarbowego. Funkcjonariusze przeszukali kilkanaście domów, mieszkań i biur na terenie województw: mazowieckiego, łódzkiego i opolskiego. Z informacji portalu tvp.info wynika, że w śledztwie zgromadzono ogromną ilość podsłuchów oraz zdjęć i materiałów wideo z inwigilacji figurantów.

Co ciekawe, Jarosław Ł. po zatrzymaniu poszedł na współpracę ze śledczymi i składał obszerne wyjaśnienia. Prawdopodobnie liczył, że dzięki takiej postawie szybko odzyska wolność. Prokuratura nie chciała jednak zwolnić go z aresztu.

Łódzki złodziej kradł dla „Masy” maszynki do golenia, alkohole i konserwy

Maszynki do golenia, artykuły spożywcze, szampony, alkohole, a nawet konserwy rybne – takie towary miał zamawiać Jarosław Ł. ps. Masa u jednego z...

zobacz więcej

Skruszony celebryta

Jarosław Ł. to bardzo kontrowersyjny świadek koronny. Nie ma wątpliwości, że to za jego sprawą udało się zlikwidować mafię pruszkowską. „Zdrada” tak wysoko postawionego w hierarchii „Pruszkowiaka” przyczyniła się do przerwania zmowy milczenia przez gangsterów niższego szczebla.

Jeden z bossów mafii pruszkowskiej, pytany przez tvp.info o proces dotyczący powiązań „Pruszkowa” i gangu wyłudzającego VAT stwierdził ze złością: To wszystko zaczęło się od „Masy” i jego kłamstwa na nasz temat. Sądy I instancji, które skazały wszystkich członków tzw. zarządu mafii pruszkowskiej oraz II rozpatrujące apelacje mafiosów, uznały koronnego za wiarygodnego.

Przed kilku laty, razem z dziennikarzem Arturem Górskim wydali serię książek o mafii „Masa o…”, które stały się bestsellerami. Krytykowano go za zarabianie na gangsterskiej przeszłości.

Jarosław Ł., jako pierwszy świadek koronny, zaczął się udzielać w mediach społecznościowych. Doprowadziło to do pierwszej w Polsce (niewykluczone, że także na świecie) pierwszej „wojny byłych gangsterów” na facebooku. Dawani znajomi lub wrogowie z półświatka, strzelali do siebie nie ołowiem, lecz słowami, głównie powszechnie uważanymi za obelżywe.

źródło:
Zobacz więcej